Z życia uczniów

Uczniowie piszą

 

                                   Dzień Chłopaka                                                         

 

W dniu 30 września 2015 roku odbył się dzień chłopaka. Większość dziewczyn przygotowała dla chłopaków ze swojej klasy miłe podarunki. Każdy chłopiec poczuł się w tym dniu wyjątkowo - głównie za sprawą dziewczyn oczywiście. W ręce chłopaków powędrowały słodycze, śliniaczki, bransoletki, smycze, papierowa serca i mnóstwo życzeń.  Chłopcy byli zaskoczeni i bardzo zadowoleni. Mamy nadzieję, że chłopcy wkrótce nam się odwdzięczą.

Emilia Czepiel, Katarzyna Król, klasa 5a

 

smileyUWAGA! PONIŻSZY TEKST ZAWIERA LOKOWANIE PRODUKTU!!!smiley

Dnia  30 września 2015 r. jak zwykle przyszedłem do szkoły. Na języku angielskim stało się coś, co mnie zaskoczyło. Wszystkie dziewczyny wstały, podeszły pod tablicę i chórem powiedziały: „Wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Chłopaka!”. Każdemu z chłopców podarowały lizaka i batonika. Nie był to jednak koniec niespodzianek. Na przerwie przed matematyką podeszła do mnie moja dziewczyna - Kinga z klasy „B”. Dała mi serduszko, batonika „Prince Polo” i również życzyła mi wszystkiego najlepszego.  Gdy otworzyłem serduszko było w nim napisane „Dla Kacpra od Kingi”.

Kacper Grzelak, klasa 5a

 

Dzień Chłopaka w Polsce obchodzony jest w Polsce 30 września. W naszej klasie obchodziliśmy go tak: przed lekcjami poszłyśmy do pani wychowawczyni i zrobiłyśmy niespodziankę dla chłopaków. Przygotowałyśmy im po jednym batonie i jednym lizaku, związałyśmy wstążką i dodałyśmy karteczkę z napisem,, Dla najlepszych chłopców w szkole”. Gdy skończyłyśmy, to poszłyśmy omówić szczegóły tej niespodzianki. Najtrudniej było utrzymać to w sekrecie przed chłopcami. Po lekcji pierwszej, poszłyśmy do biblioteki i wzięłyśmy reklamówkę z prezentami dla chłopaków. Szybko biegłyśmy do sali lekcyjnej na język angielski. Kiedy wręczałyśmy chłopcom prezenty byli bardzo zaskoczeni.

Zuzanna Oramus, klasa 5a

 

Dzień sprzątania ziemi

 

Dnia 22.09.2015 roku w naszej szkole odbyło się sprzątanie świata, w którym wzięły udział klasy IV -VI. Klasy piąte sprzątały drogę od szkoły do krzyża. Dwa lata temu zebraliśmy pięć pełnych worków śmieci, a w tym roku tylko dwa.
Podczas sprzątania  świata czas mijał nam wesoło. Gdy droga została posprzątana, poszliśmy na boisko „Jawor”, gdzie piekliśmy kiełbaski , graliśmy w piłkę i robiliśmy wiele ciekawych rzeczy. Mieliśmy ze sobą koce, gry planszowe oraz karty. Bardzo lubię takie dni, kiedy możemy spędzić z klasą miłe chwile.

Emilia Czepiel, klasa 5a

 

 

W dniu 22 IX 2015 odbył się Dzień Sprzątania Świata, który zaczął się bardzo wesoło. Oczywiście z języka polskiego mieliśmy dyktando. Następnie odbyła się jeszcze druga i trzecia lekcja.  Dopiero na czwartej lekcji zaczęło się sprzątanie.

Do sprzątania wyznaczono nam odcinek od szkoły do krzyża. Gdy sprzątaliśmy teren na szczęście nie nazbierało się dużo śmieci. Po powrocie poszliśmy na boisko, żeby zjeść pieczoną kiełbaskę. Po jedzeniu zagraliśmy sobie w karty z Zuzą, Staszkiem i Kacprem. Następnie wróciliśmy do szkoły, gdzie mieliśmy jeszcze koło matematyczne.

Na pewno zapamiętam ten dzień.

Bartek Dąbrowski, klasa 5a

 

 

W dniu 22.09.15 miało miejsce sprzątanie ziemi w Szkole Podstawowej w Jaworniku.

Zanim poszliśmy sprzątać świat odbyły się pierwsze trzy lekcje. Nasza klasa udała się do szatni, by przygotować się do sprzątania. Sprzątaliśmy odcinek od szkoły do krzyża. Po drodze znaleźliśmy pełno śmieci, a gdy już skończyliśmy, poszliśmy odpocząć na boisko.

Nasza klasa grała w piłkę nożną, a następnie zjedliśmy smaczną kiełbasę i graliśmy w ringo. Po zabawie odpoczęliśmy na ławkach. Pani zebrała naszą klasę i wróciliśmy do szkoły.

 

Błażej Braś, Grzegorz Folwarski, klasa 5a

 

 

 Sprzątanie świata - co to jest?                           

Polska jest częścią międzynarodowego ruchu na rzecz ochrony środowiska Clean up the World wywodzącego się z Australii, zapoczątkowanego w 1989 roku przez Ina Kiernana, australijskiego biznesmena i żeglarza. W ruchu tym uczestniczy blisko 40 milionów wolontariuszy z ponad czterdziestu krajów na całym świecie. W Polsce akcję w 1994 roku zainicjowała  Mira Stanisławska-Meysztowicz, założycielka Fundacji Nasza Ziemia.
 

Wyszukali: Kacper Grzelak & Łukasz Furgała, klasa 5a

 

 

Sprzątanie Świata to międzynarodowa kampania odbywającej się na całym świecie w trzeci weekend września. Polega na zbiorowym sprzątaniu śmieci zalegających poza miejscami przeznaczonymi do ich składowania. Jej celem jest wzrost świadomości ekologicznej społeczeństw.

W Polsce sprzątanie świata zainicjowała Mira Stanisławska-Meysztowicz. Akcja odbywa się co roku, począwszy od 1994. Krajowym patronem i koordynatorem akcji w Polsce jest Fundacja Nasza Ziemia.

Akcja "Sprzątanie świata" wywodzi się z Australii. Po raz pierwszy odbyła się w 1989 r. , kiedy 40 tysięcy mieszkańców Sydney wzięło udział w akcji sprzątania terenów portu. Już rok później akcja objęła zasięgiem całą Australię, a liczba jej uczestników co roku rośnie.

 

Świat sam sobie nie da rady,

segregujemy więc odpady.

Puszki, papier worki stare,

zbiorowisko śmieci małe.

Mimo zimnej już pogody,

weźmy wiadra ciepłej wody,

mopy, szczotki i sprzątajmy,

a do świąt z tym nie czekajmy.

Weźmy worki te gotowe,

zbierzmy wokół śmieci nowe.

Wszystkie stare porzucone,

z naszej ziemi zagraconej,

drogi, pola, zagajniki,

uwolnijmy więc od śmieci,

a dokładniej je zbierając

w worki EKO segregując.

 

wyszukały: Katarzyna Król, Małgorzata Bochenek, klasa 5a

 

 

WAKACYJNE WSPOMNIENIA...

 

 

Kotwica

W tym roku pojechałem z rodzicami  i rodzeństwem na żaglówkę na Mazury. Płynęliśmy sześć godzin, kiedy mamusia powiedziała:   

 - Przybijajmy do brzegu.
- Dobrze - odpowiedzieliśmy.

Akurat wtedy zobaczyliśmy przyjazną zatoczkę, w której postanowiliśmy zanocować. Podpłynęliśmy, wyrzuciliśmy kotwicę, wskoczyliśmy do wody i zacumowaliśmy łódkę do brzegu. Kiedy wróciliśmy,  mamusia zrobiła kolację.

Po kolacji  położyliśmy się do koji. Koja to takie łóżko na statku. Prawie zasnęliśmy, gdy zerwał się wiatr. Tatuś poszedł sprawdzić czy wszystko jest w porządku i zauważył, że staliśmy dużo bliżej innej łódki niż wcześniej. Pociągnął za linę kotwiczną, a ta przesunęła się po dnie bez oporu. Czując to, tatuś obudził mnie i razem zarzuciliśmy jeszcze raz dwie kotwice. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło, a morał z tego płynie taki, że jeżeli jesteś na żaglówce, to sprawdź wszystko trzy razy.

Staszek Pawłowski, klasa 5a

 

Pechowy początek

Moje wakacje zapowiadały się bardzo ciekawie. Zaplanowałem z rodzicami dużo ciekawych atrakcji, lecz już w pierwszym tygodniu miałem niezbyt ciekawą przygodę.

Poszedłem do kolegi. Postanowiliśmy zagrać w piłkę. Naglę poczułem silny ból stopy. Okazało się, że użądliła mnie pszczoła. Mama kolegi wyciągnęła żądło i zaopatrzyła ranę. Gdy wróciłem do domu, noga nadal bolała. Mama obłożyła mi nogę plastrem cebuli. Na drugi dzień noga spuchła i zsiniała.  Pojechaliśmy do lekarza, który przepisał maść. Przez parę dni nie mogłem stanąć na stopie. Byłem unieruchomiony w łóżku. Dopiero po kilku dniach noga zaczęła zmieniać kształt i barwę.

Na pewno na długo zapamiętam te pierwsze dni wakacji.

Bartek Dąbrowski, klasa 5a

 

Chodzące muszelki

W tegoroczne wakacje wraz z rodzicami i bratem odwiedziłam Chorwację.

Podróż przebywała bez zakłóceń, pomimo 12 godzin jazdy samochodem. Zmęczeni, ale szczęśliwi dotarliśmy do celu. Przywitała nas piękna, słoneczna pogoda. Codziennie chodziliśmy na plażę, a tam była kąpiel w morzu, zabawa, puszczanie latawca oraz nurkowanie. Pewnego dnia podczas nurkowania, zauważyłam kilka ciekawych muszli. Postanowiłam je zabrać, by pokazać rodzince, a przy okazji zostawić na pamiątkę. Gdy ułożyłam muszelki na brzegu, po pewnym czasie zaczęły się same ruszać. Patrzyłam zdziwiona, co się dzieję. Po chwili zaczęły wychodzić z nich małe kraby. Były takie malutkie, mokre i wtedy zrozumiałam, że to ich domki i muszę je prędko zanieść na swoje miejsce. Tak też uczyniłam - wszystkie muszlę wraz z ich lokatorami znalazły się w bezpiecznym miejscu. Ja nurkowałam dalej, podziwiając cudny, podwodny świat i znalazłam w końcu piękną muszelkę, ale już pustą. Pewno była za mała dla lokatora.
W czasie pobytu na Chorwacji odwiedziliśmy wiele pięknych miejsc, poznaliśmy kulturę i kuchnię chorwacką. Pełni wrażeń, z pamiątkami wróciliśmy do domu, do Polski.

Wakacje bardzo mi się podobały, pozostało wiele wspomnień, przeżyć, nawiązałam wiele znajomości. Chętnie wrócę tam jeszcze raz, już tęsknie za kolejnymi.

Emilia Czepiel, klasa 5a

 

Grzybobranie

          Pod koniec wakacji musiałem przygotować się do nadchodzącego roku szkolnego. Ciesząc się ostatnimi wolnymi dniami postanowiłem wybrać się na grzyby. Wstałem rano ubrałem się i spakowałem plecak. Wyruszyłem do lasu. Im głębiej wchodziłem, tym las był ciemniejszy. Po prawej stronie drogi zobaczyłem gniazdo szerszeni. Nie podchodziłem, bo troszkę się bałem. Wszedłem na skarpę i ominąłem gniazdo szerokim łukiem. Gdy zbliżałem się do grzybowiska zobaczyłem szarego zajączka. Zajączek mnie nie zauważył. Zbliżyłem się do niego, a ten uciekł w krzaki. Obróciłem się i zauważyłem dużą sarnę, która pasła się na łące. Dotarłem do grzybowiska i nazbierałem dużo grzybów, oczywiście tych jadalnych.  Po tylu wrażeniach zgłodniałem, dlatego zjadłem kanapkę i wypiłem soczek. W drodze powrotnej śpiewałem piosenki.

 

Grzegorz Folwarski, klasa 5a

 

Rodzinnie...

           Wszystko zaczęło się tak: przyjechaliśmy z siostrą do babci na tydzień. Moi dziadkowie mieszkają w Gliwicach. Przez cały pobyt była ładna pogoda. Czas ten spędziłem rodzinnie – jadłem pyszne obiady babci, chodziłem z wujkiem Piotrkiem na spacer, razem oglądaliśmy mecze siatkówki. Wspólnie zwiedzaliśmy najbliższą okolicę i robiliśmy sobie przerwy na lody. Ostatni dzień spędziłem na działce, a później z tatą wróciliśmy do domu.      

       W Gliwicach było miło i dobrze. Na pewno pojedziemy tam za rok.  

Błażej Braś, klasa 5a

 

 

Polskie morze

W te wakacje odwiedziłem polskie morze. We Władysławowie spędziłem z rodziną cały tydzień. Trafiliśmy na słoneczną, ale niezbyt ciepłą pogodę. Nie mogłem kąpać się w morzu, ponieważ było zimno i wisiała czerwona flaga. Dopiero dwa dni przed wyjazdem powieszono białą flagę, która oznacza, że można się kąpać. Znad morza przywiozłem „pamiątkę”, z która się nie rozstaję – zielony clipper z Minecrafta. Odwiedziłem Muzeum „Kocham Bałtyk”, gdzie trafiłem na niezwykłą wystawę klocków Lego. Widziałam różne historyczne czasy, pojazdy, Lunapark, postaci i rzeczy z filmów – i to wszystko zbudowane było z klocków Lego. Dodatkowo niektóre z tych rzeczy wyglądały jak żywe: ruszały się, kręciły, jeździły. Miałem również możliwość ścigania się z bratem na torze gokartowym. Zająłem drugie miejsce i prześcignąłem brata.
Nawet  brzydka pogoda nie przeszkodziła mi i mojej rodzinie w spędzeniu  cudownych wakacji nad morzem. Jest tam mnóstwo fajnych atrakcji.

 

Łukasz Furgała, klasa 5a

 

 Stadion Narodowy w Warszawie

Tata dowiedział się, że możemy pojechać tirem na stadion. Bardzo się ucieszyłem, ponieważ nigdy nie byłem na tak wielkim stadionie. Tata powiedział mi o tym późnym wieczorem, więc poszedłem spać pełen entuzjazmu. Nagle coś mnie obudziło o czwartej w nocy. To był tata, który mówił, że za godzinę wyjeżdżamy. Troszkę się zdenerwowałem, lecz gdy już wyruszyliśmy, nie mogłem się powstrzymać od radości. Zmęczenie jednak wygrało i wkrótce usnąłem. Gdy się obudziłem, tata powiedział mi, że za chwilę będziemy na miejscu. Po piętnastu minutach moim oczom ukazał się stadion. Jaki on był wielki!!!!!!! Wyglądał jeszcze lepiej niż w telewizji. Zrobił na mnie ogromne wrażenie.

Hubert Rudzki, klasa 5a

Bieszczady

W trakcie wakacji wybrałem się na wycieczkę z rodzicami. Celem wyprawy była zapora nad Soliną, w Bieszczadach. Gdy dojechałem na miejsce, musiałem przejść przez las, by dojść do zapory. W wodzie pływały ogromne ryby. Solina to miasto, w którym zakazane jest łowienie ryb. Mogłem za to podziwiać piękne widoki. Spędziliśmy miłe chwile na plaży i chociaż woda była zimna nie powstrzymało mnie to od pływania. Rodzice zaplanowali dla nas wiele atrakcji: jeździliśmy na rowerku wodnym. Było późno, gdy wróciliśmy do samochodu. Po drodze szybko usnąłem.                       

Grzegorz Folwarski, klasa 5a