Uczniowie piszą

 

Wycieczka do Warszawy

 Mimo początkowych problemów z autokarem wycieczka do Warszawy bardzo mi się podobała. Po wielogodzinnej i męczącej podróży przyjechaliśmy na miejsce. Pierwszym punktem naszej wycieczki było Centrum Nauki Kopernik, gdzie wszyscy spędzili miło czas. Mogliśmy się podzielić na mniejsze grupy grupki i samodzielnie zwiedzać Centrum. Ja chodziłam z moimi koleżankami: z Julką, Ewą, Natalią,Wiktorią, Zuzą, Patrycją, Izą i naszą opiekunką panią Dorotą Król.

Od razu po wejściu zobaczyłyśmy wielką bańkę mydlaną. Ja razem z Julką pobiegłyśmy na górę, żeby ją nadmuchać. Reszta dziewczyn w tym samym czasie ciągnęła na dole sznurki, które sprawiały, że bańka robiła się jeszcze większa. Można tam też było ścigać się ze zwierzętami, pobawić się w lekarza i astronautę ale też np. grać w różne gry.

Po wyjściu z Centrum udaliśmy się do muzeum Powstania Warszawskiego. Pan przewodnik w bardzo ciekawy sposób opowiadał nam o Powstaniu Warszawskim. Niestety były też i smutne historie. Mogliśmy obejrzeć krótki film, o tym jak Warszawa została zrównana z ziemią po Powstaniu. To, co utkwiło mi w pamięci, to namalowana na ścianie modlitwa, którą dziewczynka ułożyła dla swojego taty przed Powstaniem i kazała, aby nosił ją zawsze przy sobie. Jej ojciec umieścił ją w metalowym pojemniczku i włożył do kieszeni przy sercu i to uratowało mu życie, ponieważ pocisk trafił go właśnie w ten pojemniczek.

Drugiego dnia zwiedzanie zaczęliśmy od Cmentarza na Powązkach, gdzie zobaczyliśmy groby np. Czesława Niemena i Władysława Reymonta. Następnie udaliśmy się na Stadion Narodowy i sądzę, że dla każdego z nas było to niesamowite przeżycie.

Następnym punktem naszej wycieczki był Zamek Królewski. Zobaczyliśmy tam wiele sal, a w nich mnóstwo eksponatów, takich jak wspaniałe zegary czy trony. Co ciekawe, mimo że zamek został  zrównany z ziemią, to 90% eksponatów jest oryginalna.

Po wyjściu z zamku udaliśmy się zwiedzać rynek Starego Miasta i jego okolice. Widzieliśmy Syrenkę Warszawską, pomnik Małego Powstańca i Pałac Prezydencki. Chcieliśmy również zobaczyć grób Nieznanego Żołnierza, ale z powodu ćwiczeń do defilady nie mogliśmy. Ostatnim punktem naszej warszawskiej wycieczki były Łazienki Królewskie. Po zwiedzeniu Łazienek pojechaliśmy do domu.

To była nasza najwspanialsza wycieczka. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś pojadę do Warszawy i spędzę tam tak świetnie czas, jak na tej wycieczce.

 

Sylwia Postawa kl. VIa

 

ŚWIĘTA WIELKANOCNE

 

W moim domu triduum paschalne przebiegło bardzo szybko. W Wielki Czwartek zaczęły się przygotowania do Wielkanocy. W domu odbyło się ogólne sprzątanie. Wieczorem o godzinie 18.00 poszliśmy do kościoła. Ja jestem ministrantem, więc w kościele byłem już o 17.30. W zakrystii było bardzo dużo ministrantów i był tam ogromny ścisk. Po mszy Wieczerzy Pańskiej wróciliśmy do domu. Było już późno i poszliśmy spać. W Wielki Piątek dzień minął mi szybko. Rano (dla mnie o 11.00), gdy wstałem, wszyscy byli już na nogach. Mama i siostra - Rozalka piekły placki, a tato z Przemkiem grali w gry planszowe. Potem zjedliśmy obiad, czyli śledzie, bo był post ścisły. Następnie poszliśmy do kościoła (ja jak zawsze pół godziny wcześniej). Po mszy całą rodziną posiedzieliśmy, napiliśmy się herbaty,  a potem poszliśmy spać. W Wielką Sobotę rano zaczęliśmy przystrajać koszyczki - w moim koszyczku znajdowały się pisanki, słodycze, szyneczka, jajka, chrzan, itp. O godzinie 12.00  poszliśmy do święcenia pokarmów. Jako że jestem ministrantem byłem z księdzem na ołtarzu i poszedłem z kropielnicą. Po święceniu pokarmów miałem zbiórkę ministrantów oraz adoracje do godziny 14.00. Po adoracji poszedłem do zakrystii, gdzie czyściliśmy sprzęty. Ja wyczyściłem krzyż z bocznego ołtarza oraz dzwonki. Około godziny 16 wróciłem do domu i wkrótce ponownie poszedłem do kościoła. Rezurekcja trwała około 3 godzin. Na procesji było dość zimno, a ja nie miałem kurtki.

W Wielkanoc o godz. 7.45 zjedliśmy śniadanie. O godzinie 8.30 poszedłem do kościoła. W poniedziałek oblewaliśmy się wodą i w ciągu dnia przebierałem się 6 razy.

Moje święta przebiegły super i niestety szybko.

 

Błażej Braś, klasa 4a       

 

 

***

W wielką Sobotę obudziłem się i zjadłem śniadanie. Ułożyłem w koszyku pisanki, zająca z czekolady i baranka z cukru. Wsiadłem z rodziną do samochodu i pojechałem do kościoła. Było bardzo krótko. Zdziwiłem się, że nie było Błażeja, jako ministranta. Okazało się, że miał na inną godzinę służbę. Wróciłem do domu, by zjeść święconki. Podzieliłem się z tatą, mamą i bratem. Zjadłem kiełbasę z chrzanem. Wszyscy się najedli i było wesoło.

Grzegorz Folwarski, klasa 4a

 

***

 

W II dzień świąt obudziłem się bardzo wcześnie. Popatrzyłem na zegarek. Wskazywał godz. 00.00. Pomyślałem, że skoro jest Poniedziałek Wielkanocny, to mogę już kogoś oblać, ale dałem całej rodzinie pospać. O godz. 6.00 usłyszałem, jak ktoś jest obok mojego pokoju. Okazało się, że to mama szła do łazienki. Ulżyło mi - już myślałem, że mama mnie obleje. O godz. 7.30 postanowiłem oblać mamę, chwilę później dołączył do mnie tata. Mamie się to nie spodobało.

Mnie oblała  przez przypadek moja 11-miesięczna siostra. Bawiła się sztuczną gaśnicą i nacisnęła przycisk. Zmoczyła mi sweter.

Poniedziałek wielkanocny bardzo mi się podobał, tylko szkoda, że jest raz do roku.

 Hubert Rudzki, klasa 4a

 

***

 

W mojej rodzinie Święta Wielkanocne były poprzedzone wieloma przygotowaniami. Babcia i dziadek robili sałatkę jarzynową i inne pyszne rzeczy. Mama, moja siostra - Kamila i ja sprzątaliśmy pokoje.

W niedzielę wielkanocną odwiedzili nas goście, którzy przyszli ok. godziny 9:00. Zjedliśmy pyszne, świąteczne śniadanko. Na obiad był indyk. Nawet dostaliśmy od zajączka prezenty! W poniedziałek był Śmigus Dyngus. Rano, jak się obudziłem, poszedłem po szklankę z wodą i oblałem mamę po włosach. Później babcia nalała wodę do wanny i z mamą wrzuciły mnie do wanny. Dużą atrakcją było kino, poszliśmy na film ,,Pingwiny z Madagaskaru’’. Po filmie zwiedzaliśmy Kraków.

 Wielkanoc była bardzo fajna i chciałbym, by zawsze taka była.

 

Kacper Grzelak, klasa 4a

***

W Wielką Sobotę jak zwykle poszliśmy święcić pokarmy. Mieliśmy trzy koszyczki. W tych koszyczkach znajdowało się bardzo dużo rzeczy.  Przede wszystkim dużo łakoci. W koszyczkach mieliśmy też: szynkę, kiełbasy, chrzan, masło i wiele, wiele innych. Na wieczór robiliśmy jeszcze sałatki.
W pierwszy dzień Świąt Wielkanocnych zjedliśmy śniadanie. Było pyszne - a jakże!? Wszystkim smakowały przyrządzone przez nas potrawy.
W lany poniedziałek stoczyliśmy wodną bitwę. Tylko moja siostra nie dała się popsikać, bo miała, jak zawsze, telefon w ręku.
To były bardzo fajne święta.

Bartek Dąbrowski klasa 4a

 

***

 

Moje święta minęły rodzinnie i spokojnie. Najpierw wraz z mamą udałam się do kościoła na rezurekcje. Następnego dnia poszłam poświęcić pokarmy. W moim koszyku były różne produkty m.in. baranki, jajka, kurki itp. W I dzień świąt jadłam śniadanie wielkanocne, a później pojechałam do babci na obiad.

W poniedziałek wielkanocny  był  Śmigus – Dyngus, więc wstałam wcześnie rano i oblałam rodziców i brata. Po południu pojechałam do babci  i tam oblałam kuzynów i kuzynki.  U babci robiłam wiele ciekawych rzeczy.

Te święta bardzo mi się podobały, ponieważ spędziłam je w gronie rodziny.

Emilia Czepiel, klasa 4a

 

***

 

Moje Święta Wielkanocne były ciekawe. Najpierw malowaliśmy jajka, piekliśmy babeczki. Później poświęciliśmy nasz koszyczek. W naszym koszyczku były: babeczki, jajka, słodycze i bukszpan. Ja z dziadkiem chodziłem codziennie do kościoła. W niedzielę wielkanocną przyjechały do mnie kuzynki na obiad. W poniedziałek było wielkie oblewanie się wodą u moich kuzynek. Przemokły nam kurtki, bluzy i podkoszulki. Spodnie oczywiście też. Wujek lał nas karcherem. Po obiedzie graliśmy w karty.                                            

Oliwier Szlachetka, klasa 4a

 

***

 

W dniu święcenia koszyczków moja mama i ja pięknie przybrałyśmy święconkę. Włożyłyśmy kiełbasę, czekoladowe jajka, jajka gotowane w cebuli,  czekoladowego królika, baranka z cukru, chrzan, masło, sól, babkę.

W naszym domu jest taka tradycja, że to dzieci niosą koszyczki do święcenia.

Gdy nadszedł czas na świąteczne śniadanie, mama dała na stół wszystkie święconki i placki, które upiekła. Spróbowaliśmy  wszystkiego po trochu. Wszystko było pyszne!

Później graliśmy  razem w gry planszowe i układaliśmy puzzle. Bardzo dużo czasu spędziliśmy razem i z tego się cieszę.

 Zuzanna Oramus, klasa 4a

 

***

 

 

Święta Wielkanocne w moim domu zaczęły się już w Wielki Czwartek, kiedy o godz. 18:00 chodziłam na Rezurekcje.

W Wielki Piątek przygotowywaliśmy potrawy do święcenia. Wspólnie piekliśmy babki wielkanocne, którym przyglądałam się z zaciekawieniem, gdy rosły w piekarniku. Gotowaliśmy jajka w łupinkach od cebuli, żeby miały czerwony kolor. Zrobiliśmy również sałatki warzywne na śniadanie wielkanocne.

W Wielką Sobotę rano układaliśmy w koszyczkach: sól, babki wielkanocne, zajączki, baranki, kurczaki i jajeczka z czekolady. Włożyliśmy również szynkę, jajka oraz chrzan. Koszyczki ozdobiliśmy gałązkami bukszpanu i kurczaczkami.

W pierwszy dzień świąt, po powrocie z kościoła, jedliśmy śniadanie wielkanocne składające się z jajka, chleba święconego, sałatki i szynki.

W lany poniedziałek poszliśmy do mojej babci na obiad. Mój wujek kupił pistolet na wodę. Moja kuzynka, która ma dwa lata, wzięła pistolet i pokazałam jej, jak się nim polewa. Użyła broni przeciwko całej rodzinie, lecz zabrał jej pistolet i tak zakończyło się rodzinne Śmigus Dyngus.

 

Katarzyna Król, klasa 4a

***

 

Tegoroczne Święta Wielkanocne spędziłam w rodzinnym gronie. W pierwszy dzień świąt  odwiedziła mnie babcia, dziadek, ciocie, wujkowie, kuzynki, kuzyni. Było bardzo wesoło i świątecznie. Na stole był piękny obrus, żółte żonkile i czerwone tulipany, bukszpan, bazie i baranek. Obok stały smaczne potrawy, kolorowe jajka, szynka, kiełbasa wiejska, chrzan, chleb, różne rodzaje sałatek, mazurek, sernik, makowiec i babeczki. Wszystko było bardzo smaczne i tradycyjne. W drugi dzień świąt poszliśmy do kościoła i po mszy ksiądz Mariusz zrobił nam niespodziankę. Polewał wszystkich wodą, gdyż był to  lany poniedziałek. Wszyscy byli uśmiechnięci i zadowoleni, a niektórzy nawet przygotowani i polewali też księdza. Chociaż pogoda nas w tym dniu nie rozpieszczała i podał deszcz, w domku również polewaliśmy się wodą.

Myślę, że wszystkim się udały Święta Wielkanocne. Moje święta wspominam bardzo miło, bo spędziłam je z najbliższą rodzina.

Honoratka Sentysz klasa 4a

 

                         

KONCERT AKORDEONOWY

                                              

Koncert akordeonowy odbył się w dniu 24 III 2015. Naszą szkołę odwiedziło dwóch muzyków – nie byli tacy młodzi, jak sobie wyobrażaliśmy. Akordeoniści wytłumaczyli nam, co trzeba robić, żeby instrument grał. Zaprezentowali nam dużo znanych utworów i  opowiedzieli o ich twórcach. Czasami wskazywali, gdzie można usłyszeć te utwory. Z jednego naprawdę można było się pośmiać. Ten utwór znałem cały. Polecam ten koncert tym, którzy będą mieli szansę go usłyszeć.

Bartek Bartłomiej, klasa 4a

 

 

 

We wtorek 24.03.2015. odbył się koncert akordeonowy na sali gimnastycznej. Koncert był na drugiej lekcji (na języku angielskim). Na salę zaprowadził nas pan Leżański. Na akordeonach grali dwaj panowie. Akordeony były duże i biało-czarne. Gdy wszystkie dzieci zajęły miejsce, muzycy zaczęli występ. Bardzo podobały mi się utwory, które dla nas przygotowali. Akordeoniści potrafili za pomocą instrumentów naśladować różne odgłosy. Mogliśmy dowiedzieć się ciekawych rzeczy na temat kompozytorów. Chwilami było zabawnie. Myślę, że panowie przyjadą jeszcze kiedyś do naszej szkoły i zagrają oraz opowiedzą różne śmieszne historie.      

 

Błażej Braś, klasa 4a

 

PRELEKCJA

                                                                                                 

W dniu 23.03.2015 roku do szkoły przyjechał pan ze Straży Miejskiej. Mówił nam o napojach energetycznych i dla kogo są przeznaczone. Powiedział również czym je można zastąpić oraz jak łatwo można się od nich uzależnić. Dowiedziałam się jakie są skutki picia takich napoi.

Ta lekcja bardzo mi się podobała i już wiem, że nigdy nie będę pić napojów energetycznych.

 

Katarzyna Król, klasa 4a

 

 

Zaćmienie słońca  2015

 

Zaćmienie słońca odbyło się w dniu 20.03.2015r. (piętek). Wszyscy czekali na częściowe zaćmienie, bo jest to bardzo rzadkie zjawisko. Niektórzy przynieśli specjalne szkiełka, a inni okulary. Na czwartej lekcji wyszliśmy na pole, aby podziwiać to zjawisko. Nawet zaprosiliśmy panią dyrektor. To było naprawdę super!!!!!  Nigdy nie widziałem zaćmienia słońca.

Zaćmienie słońca zdarza się raz na kilka lat, szkoda że nie częściej.

Hubert Rudzki, klasa 4a

                                                                                                   

Dzień 20 marca na długo zostanie w mojej pamięci. Był to piątek i przyszedłem do szkoły jak zwykle. Ale nie był to zwykły dzień. Wszyscy czekali na zaćmienie słońca. Zanim to nastąpiło na pierwszej lekcji (niestety) pisaliśmy sprawdzian z angielskiego. Zaćmienie zaczęło się trochę po dziesiątej. Na czwartej lekcji nasza klasa wyszła na pole, by je podziwiać. Były z nami Pani Monika Zając i Pani Monika Bała. Zaćmienie podziwialiśmy przez specjalne szkiełka i okulary. Poszliśmy nawet po Panią Dyrektor. Zaćmienie bardzo mi się podobało i chciałbym je kiedyś jeszcze raz zobaczyć.

Błażej Braś, klasa 4a

 

W dniu 20 marca 2015r. było zaćmienie słońca. Przyszedłem do szkoły nie wiedząc o zaćmieniu. Dowiedziałem się o tym od klasy. Niektóre osoby przyniosły szkiełka i okulary. Przyglądaliśmy się słońcu, ale słońce zostało zaćmione dopiero około godziny 10.00. Poprosiliśmy panią, by poszła z nami obejrzeć zaćmienie. Gdy wyszliśmy na podwórko słońce było zaćmione w 70%. Było to bardzo ciekawe.

Grzegorz Folwarski, klasa 4a

 

W dniu 20 III 2015r. widać było zaćmienie słońca. O godzinie 10:10 widać było bardzo ładnie. Zaćmienie Słońca to zjawisko astronomiczne powstające, gdy Księżyc  znajdzie się pomiędzy  Ziemią a Słońcem i tym samym przesłoni światło słoneczne. Słońce wygląda wtedy jak rogalik. Bardzo świecący rogalik. Było to zaćmienie częściowe. Dokładnie 70%.  Nie można na nie patrzeć gołym okiem. Trzeba patrzeć przez szkiełko.

Stanisław Pawłowski, klasa 4a

 

 

 

 

 

 

Konkurs Recytatorski

 

Konkurs Recytatorski odbył się dnia 17.03.2015 roku. Większość uczestników nie miała tremy i odważnie recytowali wiersze. Niektórzy mieli rekwizyty np. łopatkę do piasku, krótkofalówkę. Wszyscy byli bardzo ładnie ubrani. Najbardziej podobał nam się występ Huberta, ponieważ miał bardzo długi tekst i bardzo dobrze go zarecytował. Podobała nam się również Jagoda, ponieważ  powiedziała wiersz z odpowiednią intonacją. Gosia miała dobrze dobrane przebranie i swój tekst recytowała donośnym głosem. Podobał mi się również występ Honoraty. Wyrecytowała swój wiersz, zwracając uwagę na interpunkcje. Tak naprawdę wszystkie występy były fajne i wymagały od uczestników wiele pracy i odwagi. Jury na pewno nie miało łatwego zadania.

 

Emilia Czepiel,
Katarzyna Król,
klasa 4a

 

 

Nieporozumienie

 

Mój brat miał złamany obojczyk. W szpitalu włożono mu rękę w szynę. Za parę dni, gdy przyszedł do kontroli, lekarz oznajmił, że złamanie się przemieściło i potrzebna jest operacja. Po 10 minutach okazało się, że nastąpiło nieprawdopodobne nieporozumienie: inny chłopak, też Antek Pawłowski, w tym samym dniu złamał to samo miejsce w ręce, tylko z gorszym skutkiem.

Stanisław Pawłowski, klasa 4a

                                                                                             

 

 

Błyszczące biurko

 

Dziewczynka o imieniu Marysia zawsze miała bałagan na biurku. Mama często prosiła Marysię, żeby sprzątała biurko. Sama też robiła na nim porządek, ale jak je tylko posprzątała, to zaraz na nim pojawiał się bałagan.

Pewnego dnia, gdy mama wychodziła do pracy, powiedziała do Marysi, że kiedy wróci biurko ma lśnić i błyszczeć. Marysia po powrocie ze szkoły wzięła się do pracy. Najpierw pozbierała rzeczy z biurka. Potem zaczęła szukać dwustronnej taśmy klejącej, żeby okleić blat. Następnie przyniosła brokat i cekiny. Okleiła biurko taśmą, posypała je brokatem  i ozdobiła cekinami.

Gdy mama wróciła do domu, weszła do pokoju córki, żeby zobaczyć jak wygląda biurko. Spojrzała na nie i rozgniewała się. Kazała je posprzątać. Marysia zdziwiła się. Przecież mama mówiła, że biurko ma lśnić i błyszczeć.

 

Katarzyna Król. klasa 4a

 

                                                                                       

 

 

 

Opis Kleksa

 

 

Będę opisywał zrobionego przeze mnie kleksa.

Dla mnie ten kleks przypomina babeczkę w kolorze jasnego lub ciemnego błękitu. Według mnie babeczka jest pokrytą bardzo gęstym, borówkowym lukrem z posypką. Może też przypominać napakowaną łódkę.

Powiedziałbym, że ta babeczka (lub łódka) wygląda bardzo dobrze. Choć na początku nie wiedziałem, co przypomina.

Hubert Rudzki, klasa 4a

 

                 

 

Opisuję kleksa,  którego zrobiłem na lekcji polskiego. Mój kleks ma  niesymetryczny kształt. Kolor niebieski, a gdzie niegdzie przechodzi w czarny.  Przypomina  mi jakąś złą twarz, która się posępnie  śmieje. Kleks bardzo mi się podoba.

 

Stanisław Pawłowski, klasa 4a                                                                                                            

 

 

WARSZTATY

W dniu 12.03.2015 r. odbyły się w naszej klasie warsztaty lepienia z gliny. Bardzo ucieszyliśmy się, gdy dowiedzieliśmy się że na lekcji plastyki będziemy lepić wielkanocne ozdoby. Na początku ułożyliśmy ławki w szeregu, potem pani rozdała nam kawałki gliny do lepienia. Pani pokazała nam co możemy ulepić: króliczki, jajka, kurki i baranki wielkanocne. Ja ulepiłem królika, który w rękach trzymał wielkanocne jajko. Każdy z nas ulepił coś ładnego. Ta lekcja bardzo mi się podobała i polecam ją innym.

                                                                                                         

Bartek Dąbrowski kl. 4 a 

 

 

 

smiley

 

W dniu 12.03.2015r. zorganizowano w naszej szkole warsztaty lepienia z gliny. Było cudownie. Robiliśmy wielkanocne ozdoby: baranki, kurczaki i zajączki. Ja zrobiłem zajączka. Bardzo mi się podobał,  innym też. Każdy z klasy ulepił ładną figurkę. To była bardzo fajna lekcja.

 

Oliwier Szlachetka, klasa 4a

 

smiley

 

 

Warsztaty odbyły się 12.03.2015r.  Gdy przyszła pani wszyscy pytali, co będziemy lepić z gliny. Pani zaproponowała baranki, zające i kaczuszki. Ja wybrałem baranka. Praca szła powoli. Baranek wyszedł mi bardzo ładnie. Wszyscy zrobili ładne prace. Pani podpisała prace i zabrała do wypalenia. Dla mnie ta lekcja była przefajna i ciekawa.   

 

Grzegorz Folwarski, klasa 4a

smiley

 

 

Warsztaty zaczęły się  w dniu12.03.2015 r. Można było ulepić figurki związane z Wielkanocą: baranki, króliczki i kurczaczki. Ja ulepiłam baranka, koszyczek oraz kurczaka. Pani rozdawała nam glinę. Podawaliśmy sobie glinę w kółko. Dostaliśmy chusteczki, żeby nie ubrudzić ławki.

Baranka lepiło się najłatwiej – wystarczyło ulepić 2 kulki, a potem zrobić szlaczki.

 

Beata Bujas, klasa 4a

 

ŻYWA LEKCJA HISTORII

W dniu 10.2.2015 odbyła się żywa lekcja historii. Byliśmy bardzo zaskoczeni, że rycerze przyjechali akurat we wtorek. Gdy przyszliśmy na salę gimnastyczną, zobaczyliśmy tam: kolczugę, miecze, topory, hełmy, tarcze, skórzaną tarczę i dwie osoby w pancerzach.

Jedna osoba miała na sobie kolczugę, a druga skórzaną zbroję. W czasie lekcji nasi gości mówili nam o dwóch hełmach o nazwach: szyszak i szłom. Dowiedziałem się też więcej o starych władcach polski z X wieku. Zobaczyłem specjalne skarpety,  które zwały się owijki i onuce.

Na końcu lekcji rycerze pytali nas o to, czego się dowiedzieliśmy. Można było wygrać nagrody, odpowiadając na pytania. Do wygrania były monety z Bolesławem o przydomku Krzywousty.

Ta lekcja mi się bardzo podobała i polecam ją innym wielbicielom historii.

Bartłomiej Dąbrowski  kl. 4a

W dniu 10 lutego była lekcja historii, ale trochę inna niż zawsze. Przyjechali na nią rycerze, którzy opowiadali o dawnych czasach. Na tej lekcji nikt się nie nudził. Rycerze pokazywali różne rzeczy – niektórych nigdy jeszcze nie widziałem. Opowiadali o bitwach Mieszka I oraz o innych królach Polski. Na lekcji dowiedziałem się o wielu ciekawych rzeczy o tamtych czasach. Wolę jednak obecne czasy. Na pamiątkę można było dostać monetę, ale gdy odpowiedziało się na pytanie. Ja nie dostałem monety, ale i tak uważam, że była to bardzo fajna lekcja.

  Łukasz Furgała, klasa 4a

W dniu 10.02.2015 zaproszono nas na żywą lekcję historii. Było super i chwilami bardzo śmiesznie. Pokazywali nam dużo eksponatów. Mogliśmy zobaczyć jak w dawnych czasach wyglądały walki na miecze. Jeden z rycerzy zapytał nas czy miecze z dawnych lat były tępe czy ostre? Odpowiedzieliśmy, że były tępe, a pan przyznał nam racje i powiedział: „Tępe… jak właściciel”. Na tej lekcji nikt się nie nudził. Pod koniec można było wygrać monety, mogliśmy również podejść i pooglądać eksponaty. 

Oliwier Szlachetka, klasa 4a

 

W dniu 10.02.2015 r. w Szkole Podstawowej w Jaworniku odbyła się żywa lekcja historii. Prowadzili ją dwaj panowie, którzy przebrali się za rycerzy. Jeden z nich miał na sobie kolczugę – czyli (w tamtych czasach) ubranie z tysięcy metalowych kółeczek. Pokazywali nam różne rzeczy, np. dwie nazwy hełmów: szyszak i szłom. Pokazywali też skarpety, których używali w tamtych czasach. Żeby łatwiej zapamiętała się nam data bitwy pod Cedynią powiedzieli nam rymowankę „9 7 2 pod Cedynią była niezła bójka”. Mówili też wiele o królach Polski. Uzyskane informacje bardzo się przydały, ponieważ na końcu urządzili quiz, w którym można było wygrać nagrody.

Najbardziej mi się podobało kiedy mogliśmy ubierać autentyczne rzeczy z dawnych czasów.


Małgorzata Bochenek, klasa 4a

 

 

 

Nasz wolny czas...

HARCERSTWO

W klasach czwartych jest pięciu harcerzy: Hubert Rudzki, Łukasz Furgała, Kacper Grzelak, Maciej Sołtys, Staszek Pawłowski. Ostatnio do harcerzy zapisała się także Emilia Czepiel. Spotykamy się w „Sokole” w Myślenicach, co wtorek. Na zbiórkach spędzamy miło czas: śpiewamy wesołe harcerskie piosenki, uczymy się pożytecznych rzeczy, np. jak zrobić kuchenkę polową i jak zmierzyć wysokość drzewa.

W dniu 02.03 odbyło się w Szkole Podstawowej w Jaworniku spotkanie zuchów, które zgromadziło aż 30 chętnych osób z klas 1-3.

Harcerstwo organizuje również ciekawe wyjazdy, np. w czasie ferii. W tym roku 16 lutego w poniedziałek o godz. 9:25 wyruszyliśmy na zimowisko. Odbywało się ono w Mszanie Dolnej.

Nasz rozkład zajęć w pierwszym dniu obejmował: obiad, rozpakowanie się, grę terenową pt. ,,Zwiad po mieście’’,  kolację, pożegnanie dnia. Zimowisko trwało 5 dni, brało w nim udział 52 osoby z Myślenic, Dobczyc, Jawornika. Najmłodsi uczestnicy chodzili do 4 klasy, a najstarsi do 6. Opiekowała się nami kadra, składająca się z druhów. W jednym dniu poszliśmy na Lubogoszcz.

                                                         Hubert Rudzki,
 Stanisław Pawłowski kl. 4a

 

SŁUŻBA MINISTRANCKA

Jestem ministrantem od roku. Byłem święcony w Wielki Czwartek wraz ze swoimi kolegami: Błażejem Brasiem, Olivierem Szlachetką, Karolem Łabędzkim, Kamilem Dąbrową, Maćkiem Sołtysem, Łukaszem Furgałą, Adamem Krukiem, Krystianem Salą, Stasiem Pawłowskim.

Służba Ministrancka nie jest łatwa. Ja uczyłem się 6 miesięcy. Pomagał nam w tym ksiądz Mariusz - jest bardzo miły i cierpliwy. Przed mszą modlimy się specjalną modlitwą. Musiałem się nauczyć jak się nazywają niektóre rzeczy na ołtarzu np.: Patena, Ampułki, Puryfikacja, ile razy się gonguje i dzwoni, co się robi na wystawieniu.

Moja Służba jest fajna i odpowiedzialna.

Jakub Pitala, klasa 4b

 

Jak spędziliśmy ferie?

W czasie ferii odwiedziłam moje kuzynki. Było świetnie - grałyśmy na komputerze. W jednym dniu pojechaliśmy na basen z moim  bratem. Na basenie było fajnie. Najbardziej podobał mi się wielki dmuchawiec rozłożony na wodzie, który trzeba było  przejść. Po basenie pojechaliśmy na lodowisko. Ja miałam swoje łyżwy, moje kuzynki też. Tylko mój brat nie miał i musiał je sobie wypożyczyć. Czasami jeździłam naprawdę szybko i raz prawie się przewróciłam.
Po łyżwach pojechaliśmy do domu. Bardzo podobał mi się ten dzień, bo miałam wiele atrakcji i przygód.

Kinga Prokocka, klasa 4b

 

smiley
 


Ferie zimowe w naszym województwie rozpoczęły się 14 lutego. Dwa tygodnie ferii przebiegły szybko. Przez pierwszy tydzień chodziłem po polu i siedziałem w domu. Na początku tygodnia trochę się nudziłem - niekiedy oglądałem telewizor, zrobiłem również domek mojej kotce Fauni. Chyba się jej spodobał, bo od razu zaczęła w nim leżeć. W niedzielę pierwszego tygodnia obchodziłem urodziny, a moja mama imieniny. Było bardzo fajnie. Przyszli goście, siedzieliśmy i piliśmy herbatkę. Byłem także z siostrą na długim spacerze. Na spacerze zobaczyłem mojego kolegę z klasy - Grzesia. Trochę też się uczyłem, ale nie za dużo. Ferie minęły bardzo fajnie. Szkoda tylko, że tak szybko.

 

Błażej Braś, klasa 4a

              

smiley

 

W dniu 14.02.2015r. zaczęły się moje ferie. Pierwsze dni przebiegły szybko. Jeździłem na łyżwach, a później robiłem z mamą zakupy. W drugim tygodniu przyjechała moja siostra – Daria, ze swoją milutką, piękną kotką Sówką. Dużo bawiłem się z kotkiem. Najwięcej czasu spędzałem na podwórku. Postanowiłem uczyć się przez ferie - robiłem dyktando i dużo czytałem. Zrobiłem ćwiczenia z polskiego i czytałem książkę do angielskiego. Ferie były fajne i przyjemne. Cieszę się że wracam do szkoły!

Grzegorz Folwarski, klasa 4a

 

smiley

 

W moje ferie było super. Moim ulubionym dniem był piątek, ponieważ pojechałem na basen. Później zjadłem obiad, pooglądałem telewizor i pojechałem na narty. Upadłem na stok 3 razy, ale nic mi się nie stało. Ferie dla mojej kuzynki były przykre, ponieważ jechała na nartach, uderzyła w panią na snowboardzie i wypięły jej się narty. Jedna z nart przejechała mojej kuzynce po buzi i miała dużą ranę. Okazało się że ma taką dużą ranę, że założyli jej 8 lub 7 szwów. 

Oliwier Szlachetka, klasa 4a

 

smiley
 

W niektóre dni jeździłam na basen i na łyżwy. Jednak w czwartek pojechałam do Krakowa. W Krakowie zwiedzałam Podziemia Rynku. W Podziemiach znajdowało się wiele rzeczy m.in. różne stare wozy, narzędzia kowala. Później poszłam do Kościoła Mariackiego. Po zwiedzeniu muzeum i Kościoła, zgłodniałam, więc poszłam do KFC. Zwiedziłam również Rynek i Sukiennice. Gdy skończyłam zwiedzanie, pojechałam do kina. W kinie obejrzałam bajkę pod tytułem Sponge Bob.

Gdy bajka się skończyła pojechałam do domu. Byłam bardzo zadowolona z tej wycieczki.

Emilia Czepiel, klasa 4a

smiley

Moje ferie… były nawet fajne. Pojechałem na zimowisko harcerskie, gdzie robiliśmy dużo ciekawych rzeczy. Bawiliśmy się razem z innymi harcerzami. Jak wróciłem do domu, to zobaczyłem moja roślinkę na przyrodę. Bardzo dużo urosła – miała chyba z 50cm!!! Resztę ferii czytałem książki i grałem na komputerze -,- .  Pod koniec ferii… doszła do mnie paczka! A w niej była prawdziwa niespodzianka.

Kacper Grzelak, klasa 4a

smiley

W czasie ferii w jeden dzień przyjechali moi kuzyni, więc mogłem się z nimi pobawić. Jednak najlepsza była wycieczka na Kasprowy Wierch. Było bardzo dużo śniegu i jechaliśmy kolejką linową. Gdy nią jechałem, to czułem się jakbym był w windzie. Na szczycie było bardzo zimno i podczas spaceru trochę zmarzłem. Poszliśmy do schroniska, gdzie napiliśmy się gorącej herbaty. Potem wróciliśmy do samochodów i do domu. Na koniec dnia zjadłem pyszną kolacje, bo byłem już bardzo głodny.

Łukasz Furgała, klasa 4a

 

Znane bajki w nieznanej odsłonie

„Kruk i Lis”

Pewnego dnia mały kruk o imieniu Leonard poleciał na wycieczkę po mieście, tam spotkał swoją koleżankę sowę. Rozmawiali o życiu, gdy sowa skierowała do kruka pytanie:                                                                                       

-  A ty jak żyjesz?

Kruk odpowiedział:

- Jak widzisz: chodzę tu i tam, tam i tu, nie mam swego miejsca.

- Aaa, to do widzenia kruku!

I sowa poleciała, a kruk biedny pogrążył się w zadumie. Od dawna szukał swojego miejsca, lecz znaleźć nie mógł. Był zawsze głodny. Tylko czasem, kiedy widział jakieś okruszki, latał taki szczęśliwy. Teraz jednak dostrzegł coś wyjątkowego. Był to SER!!! Leżał na chodniku koło kwiaciarni. Szybko chwycił go i poleciał  szukać miejsca na odpoczynek. Lecz w locie ujrzał biednego, starego lisa. Postanowił, że porozmawia z nim i zaprosi go na spacer. Kiedy Leonard poleciał do lisa, temu zaczęła cieknąć ślinka - wiadomo: ser, rarytas. Wtedy kruk powiedział:

- Witam! Nazywam się Kruk Leonard, a ty ?

- Ja?… Nawet nie pamiętam. Odkąd straciłem dom wszystko się wali.

- Lisie, mój drogi, chodź ze mną, porozmawiamy gdzieś na osobności.

I zabłądzili gdzieś w lesie. Pogadali o wszystkim i wtedy kruk powiedział:

- A może drogi lisku zamieszkamy razem?

- To świetny pomysł - powiedział głośno lis i aż podskoczył z radości. Będę ci bardzo wdzięczny Leonardzie.

Minęło kilka dni, a Kruk nadal trzymał ten wielki SER w swoim dziobie. Zapomniałam dodać, że kruk był bardzo oszczędny i zawsze zjadał na dzień tylko troszeczkę. Lisowi to przeszkadzało, że kruk cały czas trzyma ten SER w dziobie i miał wtedy jeszcze większą ochotę na ten przysmak. Dlatego lis postanowił uknuć plan. W nocy wymyślił, co powie krukowi, żeby zdobyć SER. Z rana, kiedy wstali, lis poszedł do Leonarda i powiedział:

- Jakież ty masz wielkie oczy? Ich blask aż mroczy. Czy można zobaczyć takiego drugiego kruka? A pióra jakie lśniące? Jeśli nie jestem w błędzie pewnie i głos śliczny będzie!!!

Wtedy Kruk postanowił pokazać, czy głos także ma piękny. Otworzył dziób i SER wypadł. Wtedy lis szybko chapnął go i poleciał daleko, daleko. Na zawsze uciekł.

Morał z tej bajki jest taki, że naiwność przeszkadza w rozszyfrowaniu zamiarów innych.

Jagoda Sobieszkoda, klasa 5a

,,Kopciuszek”

Dawno temu żyła sobie bardzo szczęśliwa rodzina. Ojciec z matką bardzo kochali swoją jedyną małą córeczkę. Ich dom był pełen radości i zabawy. Dopóki matka Kopciuszka nie zachorowała i po tygodniu nie umarła. Ich dom pogrążył się w smutku i żalu. Kopciuszek zamknął się w sobie, prawie nie wychodził z domu. Aż do dnia, w którym ojciec przyprowadził wdowę z dwiema córkami. Ożenił się z nią. Mimo to pogrążył się w smutku, rozpaczy i zmarł. Kopciuszek został sam z wdową i jej córami. One trzy traktowały ją jak służącą. Kopciuszek sprzątał po wszystkich, a one jej rozkazywały. Któregoś dnia doszła do nich wieść o balu Księcia, na którym zostanie wybrana jego żona. Wszystkie panie zostały zaproszone. Wdowa od razu powiedziała, że pójdzie z dwiema córkami, a Kopciuszek uszyje im suknie. Sierota też chciała, iść lecz macocha się nie zgodziła. Gdy wszyscy poszli, Kopciuszek zobaczył wróżkę. Ona powiedziała, że wyczaruje karocę i suknię, w której dziewczyna pójdzie na bal. Tak się stało: z małych myszek wyczarowała konie, a z dyni karocę. Ale ostrzegła dziewczynę, że czar pryśnie o północy. I wszystko będzie tak, jak było wcześniej. Kopciuszek poszedł na bal, ale wiedział, że książę nie zwróci na nią uwagi. Zaś on poprosił ją do tańca i zakochali się w sobie. Dziewczyna, słysząc zegar wybijający godzinę 12, uciekła gubiąc na schodach pantofelek. Książę postanowił ją odszukać. I kazał swojemu podwładnemu, aby szukał kobiety, na którą pasuje ten bucik. Gdy przyszedł do domu wdowy, jej córki od razu przymierzyły go i dla jednej był za mały, a dla drugiej za duży. Ale podwładny księcia ujrzał Kopciuszka i powiedział, aby przymierzyła pantofelek. Ona go założyła i pasował. Po chwili wyciągnęła drugi pantofelek i wszystko było jasne, że to jest ona. Macocha i jej córki były zdziwione i złe. Książę poślubił Kopciuszka i żyli długo i szczęśliwie.

Kacper Grzelak, klasa 4a

Kruk i Lis" 

Pewnego pięknego poranka Kruk przyleciał do Krukowej, by kupić ser. Niestety nie mógł się zdecydować, czy ma być on duży czy mały. Więc sobie pomyślał, że gdy kupi mały ser, to mu wystarczy na dwa dni, a gdy duży, to na dwa tygodnie. Kruk poprosił sprzedawczynię o duży ser z dużymi dziurami. Gdy Kruk dokonał zakupu, szybko poleciał do swojego domu. Już miał się przygotować na przyjazd mamy i taty, a nagle zza krzaków pojawił się lis i skierował do niego takie oto słowa:

- Dzień dobry, mój przyjacielu! Chciałbym się zapytać, co tu tak ładnie pachnie?
Krukowi aż odebrało głos i zapytał:

- Co ty tutaj robisz?

Lis zdziwiony spytał Kruka:

- Mój ty przyjacielu, czy mój niemądry syn spowodował, że spadł na Ciebie kamień?

- Nie, nie nic takiego - odpowiedział Kruk.

- No to co - zapomniałeś swojego najlepszego przyjaciela?- zapytał lis.

- Posłuchaj mnie Lisie! Ja nigdy, ale to nigdy nie miałem swojego najlepszego przyjaciela! - krzyknął zdenerwowany Kruk.

Lis smutny poszedł sobie. Dwa tygodnie później Kruk zjadł ser i poleciał zrobić zakupy. Poprosił: siedem dużych serów i pięć ciast z serem. Gdy przyleciał, zobaczył swoją mamę, która przylatuje co trzy dni i sprząta mu kuchnię, łazienkę i pokój dzienny. I tatę, który leży na jego łóżku i mówi mamie, gdzie jest jeszcze brudno. Gdy Kruk przygotowywał stół, na gałęzi zauważył Lisa. Lis powiedział tak:

- Mój drogi - przeczytałem w Internecie, że kruki to ptaki o najpiękniejszym głosie na całym świecie. Proszę, Kruku zaśpiewałbyś mi jakąś piosenkę? Proszę cię, zaśpiewaj mi piosenkę jaką tylko chcesz.

- No, no, no dobrze - zgodził się wreszcie Kruk.

Zaczął śpiewać swoją ulubioną piosenkę. Gdy Kruk śpiewał, Lis poprosił go, aby przy tym śpiewie trochę się poruszał, bo stał jak świeca. Krukowi tak to się spodobało, że zaczął tańczyć. W pewnym momencie wypadł mu z ręki ser. Gdy Kruk śpiewał dalej, Lis wziął ser i uciekł . A Kruk śpiewał i śpiewał.

Miej oczy szeroko otwarte - oto morał z tej bajki.

Oliwia Jaśkowiec, klasa 5a

„Pająk i muchy”

Mimo słonecznego dnia pająk był bardzo smutny, bo nie mógł złapać ani jednej muchy. Na stare lata był ślepy i głuchy. Postanowił odwiedzić swojego dobrego przyjaciela i poskarżyć się, że od dawna nie złowił ani jednej muchy. Ten kolega udzielił mu rady:

- Będziesz szył buty na zamówienie, a ja będę je promował i reklamował wśród much. Powiem im, że szyjesz świetne buty i przekonam je, żeby składały u Ciebie zamówienia. A wtedy one do Ciebie przyjdą i ty je zjesz.

Gdy pająk  wyszedł od swojego najlepszego przyjaciela, to bardzo dużo o tym myślał. Następnego dnia pająk poszedł znowu do swojego sprytnego przyjaciela i powiedział, że się zgadza na ten jego plan. Po kilku dniach  do pająka przybyły muchy i prosiły, aby uszył im piękne, damskie buciki. Pająk dał im kilka modeli i kazał dokonać wyboru w przymierzalni. I wtedy je tam zamknął na klucz. Muchy po pewnym czasie, bez tlenu, powietrza, jedzenia i picia  zdechły. Pająk tylko na to czekał. Po trzech dniach zjadł je sobie na kolację z pysznym sosem pomidorowym i aż tak się nimi zapchał, że pękł.

Pająk od tej chwili nie zagrażał już muchom. Czy aby nie przecenił sprytu swojego kolegi? A może był zbytnio łakomy?

Olga Podoba, klasa 5a


 

„Tajemnicze drzwi”

Pewnego razu była sobie dziewczyna o imieniu Barbie, była księżniczką. Bardzo lubiła czytać książki, dostawała je od swojej babci. W planie były dodatkowe zajęcia z tańca. Powinna była zająć się przygotowaniami do balu, na którym miała tańczyć ze swym tatą. Tymczasem jednak pochłonęło ją czytanie książek. Była właśnie w trzecim rozdziale bardzo ciekawej opowieści, koniecznie chciała dotrzeć do czwartego. Nagle zapukał ktoś do drzwi. Barbie była zdziwiona, ale poszła otworzyć. Pojawiła się mama. Chciała poprosić Barbie, by przemówiła do koni i uczestników wyścigów. Barbie nie chciała, bo ona ma zawsze tremę, kiedy przemawia. Mama powiedziała, żeby jeszcze przemyślała swoją decyzję. Barbie chciała zniknąć i nigdy nie wracać. Wyszła na podwórko i zaczęła śpiewać, że marzy o niezwykłej kryjówce, gdzie nie dosięgłyby jej żadne trudne obowiązki jak na przykład publiczne przemowy. Nagle wierzba osunęła się i Barbie weszła do środka, gdyż w pniu otworzyły się piękne, różowe drzwi. Księżniczka zrobiła parę kroków i zobaczyła niezwykłą, kolorową łąkę. Widziała też śmieszne, małe stworki. Nagle Barbie się wystraszyła, bo ktoś skierował w jej stronę strzał z łuku. Księżniczka upadła na ziemię. W wierzbie były już dwie dziewczyny: wróżka i syrenka. Wróżka nie miała skrzydeł, a syrenka ogona, a to wszystko za sprawą jeszcze jednej dziewczyny, która była zła i chciała mieć najpotężniejszą moc. Jednak Barbie pokonała jej złą moc za sprawą czarodziejskiej różdżki. Dzięki temu wróżka odzyskała skrzydła, a syrenka ogon.

A Barbie znalazła w sobie siłę, której tak bardzo jej dotąd brakowało i chciała wrócić do domu, aby przemówić do koni i uczestników wyścigów.

Zuzanna Oramus, klasa 4a

 

„Pająk i muchy”

Pająk był już bardzo stary. Za dwa dni miał mieć 103-cie urodziny. Bardzo się szykował na tę uroczystość. Wreszcie nadszedł ten dzień, pająk był bardzo podekscytowany, bo zaprosił wielu gości. Trzeba było przygotować odpowiednio duży poczęstunek, ale nie mógł złapać ani jednej muchy na kotlety, na placki i na wiele innych potraw. Pająk był smutny, bo wszystko wskazywało na to, że goście nie dostaną przysmaków z much. Jeden pająk mu polecił, aby szył buty. Pająk spytał, po co miałby zostać szewcem. Okazało się, że miałby w ten sposób podstępem zwabić do siebie muchy, chcące sobie uszyć buty. Pająk posłuchał przyjaciela i postąpił według jego rad. W ten sposób złapał naiwne muchy. Wtedy zrobił pyszne kotlety z much i placki też z much i wiele innych potraw.

Ale czy jego przebiegłość była na tyle wielka, aby mógł i w przyszłości liczyć na licznie przybywające do jego szewskiego warsztatu muchy?

Agnieszka Dąbrowa, klasa 5a

 

„Kopciuszek”

Dawno,  dawno temu, za górami, za lasami żyła sobie dziewczynka o imieniu Kopciuszek.

Był bardzo szczęśliwy ze swoimi rodzicami. Pewnego dnia zmarli w podróży. Bardzo  rozpaczała, bo miała zabrać ją ciotka, której bardzo nie lubiła. A u niej czekać mogła ją jedynie rola służącej. Kilka dni później jej ciocia zmieniła się w czarownicę.  

Kopciuszek miał tego dosyć. Powiedziała swojej cioci czarownicy, że w piwnicy jest dla niej prezent. A czarownica nie mogła być 20 minut w zimnej i ciemnej piwnicy, bo mogła zamienić się w proch.

Gdy czarownica weszła do piwnicy,  Kopciuszek ją zamknął. Po pewnym czasie z czarownicy pozostał już tylko proch. Kopciuszek mógł żyć spokojnie i szczęśliwie.

Zuzanna Oramus, klasa 4a

 

W naszej małej i dużej ojczyźnie

***

Tematem mojego opisu jest otoczenie mojego miejsca zamieszkania.

Mieszkam w Jaworniku pod numerem domu 725. Mam dom z niedużym, ale pięknym ogrodem. Najczęściej ogrodem zajmuje się moja mama. W jego przedniej części rosną różnokolorowe trawy, pachnące kwiaty i małe drzewka. Całą tę część otaczają krzewy.  Druga część ogrodu znajduje się z przodu domu. W tej części rosną wrzosy i róże.
Za ogrodzeniem rozciągają  się rozległe pola uprawne. Z prawej strony mojego domu jest łąka, na której kwitną mlecze i inne kwiaty. Mam również widok i przejście do domu mojej koleżanki z klasy - Agnieszki. Z mojego ogródka widać las, do którego czasami chodzę na spacery.  Do kościoła i do szkoły mam bardzo blisko. Również blisko mam na boisko
i na plac zabaw.

Bardzo podoba mi się moja okolica i cieszę się, że tu mieszkam .

Weronika Polewka, klasa 5a

***

http://i2.pinger.pl/pgr364/b8cd87cd002693e64b66ccce/krakow_4.jpg

 

Na tym zdjęciu jest widoczna część Rynku w Krakowie. Na nim widać ludzi, którzy się patrzą na kościół Mariacki i kilka najbliżej położonych kamienic. Opisałem ten obrazek dlatego, że Kraków jest niedaleko mojej miejscowości.

Łukasz Furgała, klasa 4a

***

http://img.polskieszlaki.pl/zdjecia/planer_2012_7/warszawa_167773.jpg

 

Warszawa obecnie jest stolicą Polski, a także województwa mazowieckiego. Jest to największe miasto w naszym kraju. Położone jest we środkowo – wschodniej części na Nizinie Środkowomazowieckiej, na Mazowszu, nad Wisłą. Wybrany przeze mnie obrazek przedstawia Zamek Królewski. Wygląda on bardzo ładnie, jest koloru pomarańczowego. Obok niego widać pomnik Zygmunta, na kostce widać zwiedzających ludzi.

Tłem dla zamku jest przepiękne, błękitne niebo.Ten obrazek bardzo mi się podoba dlatego, że jest bardzo kolorowy.

Małgosia Bochenek, klasa 4a

 

Rady dla Miziołka

Jawornik, 26.01.2015r.

Drogi Miziołku!

Na początku mojego listu pragnę Cię gorąco pozdrowić!

Obecnie jestem na feriach zimowych w Austrii. Dowiedziałam się, że bardzo nieładnie zachowujesz się w stosunku do Twojego kolegi - Wyszczekanego. Chcę Ci doradzić, jak się z nim pogodzić i zawsze dobrze dogadywać. Powinieneś pamiętać, by zawsze odzywać się do Twojego przyjaciela kulturalnie i zawsze mu pomagać, gdy będzie miał jakiś kłopot. Musisz często go odwiedzać i starać się nigdy z nim nie kłócić. Na pewno, gdy zobaczy, że mu pomagasz i jesteś wobec niego miły, on również będzie dla ciebie miły i będzie o Tobie pamiętał. Przyjaźń jest bardzo ważna, bo chyba każdy chce mieć przyjaciela.

Jeszcze raz Cię pozdrawiam i proszę, posłuchaj moich rad.

Weronika Polewka, klasa 5a

***

Jawornik, 23.01.15.

Drogi Miziołku!

 Na początku mojego listu pragnę Cię serdecznie pozdrowić. Drogi Miziołku jestem w Austrii na feriach zimowych. Słyszałam, że zachowałeś się trochę brzydko wobec Wyszczekanego. Chcę Ci doradzić, jak powinieneś się zachować. Oto moje zalecenia:

-powinieneś się go zapytać, czy miał jakiegoś kolegę

- być kulturalnym

-wysłuchać, co mówi i zachować się miło w stosunku do niego, bo może nie miał jeszcze żadnych przyjaciół.

Mam nadzieję że wysłuchasz moich rad. Serdecznie Cię pozdrawiam!

 

Do zobaczenia

                                                                                                                                                                                                                                                                                                            Agnieszka Agnieszka Dąbrowa, klasa 5a

P.S. Baw się dobrze na feriach.


***

Białka Tatrzańska, 19.02.2015

Cześć Miziołku!

W tym liście chce Ci opowiedzieć o moich feriach zimowych i doradzić, jak powinieneś się zachowywać w stosunku do Wyszczekanego.

Moje ferie na początku spędziłam w domu, a później pojechałam na narty z moją rodziną i przyjaciółmi do Białki Tatrzańskiej. Kiedy w sobotę tata powiedział, że jutro jedziemy na narty, od razu zaczęłam sobie przygotowywać ubrania i potrzebne rzeczy do plecaka. Nawet się nie obróciłam i już była niedziela. Szybko tata mnie zawołał, a ja od razu wyskoczyłam z łóżka taka podekscytowana. Gdy wszyscy byliśmy gotowi, wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy po znajomych. Wyjechaliśmy o godz. 8.00 rano, a dojechaliśmy na 10.30. Wszyscy wysiedliśmy z auta i tak żeśmy się zdziwili, że nam szczęki opadły. Na stoku było po prostu około 400 ludzi, a przy biletach około 100. Wszyscy na siebie wpadali i było ciasno. Nawet przez chwile rodzice zastanawiali się, czy nie pojedziemy gdzie indziej. Ale zdecydowaliśmy zostać. Ubraliśmy narty, kaski i wyruszyliśmy. Ja zjeżdżałam z moją koleżanką Kamilą. Umówiłyśmy się, aby ta mierzyła mi czas telefonem. I pobiłam wtedy swój rekord. Tak się stało, że zjechałam w półtorej minuty. Ale jak zjechałam za około 10-tym razem zaliczyłam pierwszą glebę. Zahaczyła mi się narta i nagle upadłam. Moja koleżanka zaczęła się ze mnie śmiać, ale zaraz zdała sobie sprawę, że upadłam prosto na twarz i miałam całą w śniegu. Wstałam, zaczęłam się otrzepywać ze śniegu i trochę odpoczęłam. Minęły 2 godz. i rodzice powiedzieli, że idziemy do knajpy napić się ciepłej herbaty i zjeść dobry obiad. Ja wybrałam sobie pierogi ruskie i zupę pomidorową. Nagle mój brat zauważył za rogiem stół do grania w ping – ponga. Szybko zjedliśmy, poprosiliśmy panią kelnerkę o piłeczkę i zaczęliśmy grać. W tym czasie nasi rodzice rozmawiali.  Po godzinie powiedzieli, że jedziemy do domu. Właśnie tak spędziłam początek moich ferii.

A jeśli chodzi o Wyszczekanego, to powiedzcie mu, co o nim myślicie, ale powiedzcie to spokojnie i uprzejmie - może wtedy się opamięta.

Ps. Napisz, jak zareagował Wyszczekany.

Pozdrawiam Cię serdecznie.

Jagoda Sobieszkoda, klasa 5a

Urok zimy

https://encrypted-tbn2.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcQRiLzrDeGsCnCfRaDHqz8CfFGwDwtNjh-udCY985SQUF6FN8r79g

                                                        

Tematem mojego opisu jest zimowa ilustracja.

Na tym obrazku widać dom zasypany  śniegiem, obok niego stoją dwa drzewa całe zielone z odrobiną liści, nieco dalej stoi brązowy płot, zasypany śniegiem . Natomiast obok płotu jest długa ulica, trochę pokryta śniegiem, a prowadzi ona w las. Na tej ilustracji widać też, jak wszystko zasypane jest małymi płatkami śniegu. Poza tym znajduje się tu także drewniany dom, w którym świeci się jedno światło.

Bardzo mi się podoba ta ilustracja i jest ona bardzo zimowa.  

Oliwia Podoba, klasa 5a

https://encrypted-tbn1.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcTMc6ePVDHhacUN6nTrydVJ92IXtVofbJDXJmtWrJ5ukclD6I0D

                                  

Tematem mojego opisu jest zimowy stroik.

Ten stroik - jak widać nie jest z prawdziwych roślin - ale sztucznych. Ma on doklejone : szyszki koloru brązowego, bombki koloru srebrnego, kokardki koloru białego z materiału w dziurki, druga para bombek koloru kremowo – purpurowego, są również tam kwiatuszki  koloru białego i purpurowego. Jak widać, na tym obrazku, stroik jest bardzo starannie wykonany. Na tym obrazku jest jeszcze wiele innych dekoracji. Takie np. stroiki wiesza się na drzwiach, w oknie, lub nad wejściem do domu.

Bardzo podoba mi się ten stroik i chciałabym taki mieć.

Kacper Grzelak, klasa 4a

 

Na pierwszym planie jest potoczek i świerki. Na drugim planie jest mała wysepka z lodu.
W oddali jest ciąg dalszy potoczku i więcej drzew iglastych. Oceniamy ten zimowy widok na piątkę, jest bardzo ładny, wspaniale byłoby coś takiego zobaczyć w czasie spaceru.

Kacper Grzelak, klasa 4a

 

Na pierwszym planie są drzewa, most, puszysty biały śnieg, roślinki, rzeczka i  ludzie.

Na drugim planie jest kościół, samochód, ogrodzenie, choinki i  ścieżka.

W oddali widać krzaki, góry, księżyc i ciemne niebo.

Ten krajobraz bardzo wszystkim się podoba:  Zuzi, Asi, Gosi, Beacie  i Honoracie.

Zuzanna Oramus, Asia Krasek, Gosia Bochenek, Beata Bujas i Honorata Sentysz, klasa 4a

Nasza szkoła

w Klubie Szkół  U N I C E F

UNICEF - Fundusz Narodów Zjednoczonych na rzecz Dzieci – organizacja humanitarna będąca częścią systemu ONZ. Główna siedziba UNICEF znajduje się w Nowym Jorku. Polski Komitet Narodowy UNICEF powstał z inicjatywy Polaka dr Ludwika Rajchmana. Oficjalnie został powołany 11 grudnia 1946 roku uchwałą Zgromadzenia Ogólnego Narodów Zjednoczonych. Głównym celem UNICEF jest pomoc dzieciom w zakresie wyżywienia, ochrony zdrowia, ochrony przed przemocą i wykorzystywaniem oraz edukacji. Zasięg działania organizacji jest globalny.

Po roku 1954, kiedy to UNICEF na stałe został włączony do ONZ, jego zakres działania znacznie się poszerzył. Zajęto się nie tylko opieką lekarską i pomocą w sytuacjach kryzysowych, ale i zapewnieniem elementarnego wykształcenia wszystkim dzieciom w krajach rozwijających się. Za swoją działalność UNICEF otrzymał w roku 1965 Pokojową Nagrodę Nobla.

Organizacja miała też duży udział w uchwaleniu przez ONZ w roku 1989 Konwencji o prawach dziecka.

Małgorzata Bochenek, klasa 4a

 

Szkolna wystawa pokonkursowa

„Anioły, aniołki bożonarodzeniowe”

Konkurs ,,Anioły, aniołki bożonarodzeniowe” W składzie Jury byli: Anna Mirek, Jan Koczwara, Renata Marzec, Barbara Kmiecik i ksiądz Mariusz Grzechynka. Postanowiono przyznać I, II, III miejsce w tym konkursie.

FORMA PRZESTRZENNA:

I miejsce Patrycja Piechota - Szkoła Podstawowa w Rudniku i Dawid Filuciak – Szkoł Podstawowa w Jaworniku

II miejsce Kamil Filipiec – Szkoła Podstawowa w Tenczynie, Zuzanna Wójcik – Szkoła Podstawowa w Trzemeśni i Patrycja Podoba – Szkoła Podstawowa w Jaworniku.

III miejsce Natalia Mirek - Szkoła Podstawowa w Krzyszkowicach i Michał Suder-Szkoła Podstawowa w Zawadzie.

FORMA PŁASKA

I miejsce: Wiktoria Skałka - Szkoła Podstawowa w Trzemeśni, Dominika Szlósarczyk - Szkoła Podstawowa w Zawadzie

II miejsce: Paulina Ślusarczyk - Szkoła Podstawowa w Głogoczowie, Wiktoria Włoch - Szkoła Podstawowa w Jaworniku, Szymon Polakiewicz – Szkoła Podstawowa w Lubniu

III miejsce: Karolina Ignatowska- Szkoła Podstawowa w Zawadzie, Wiktoria Gogól – Szkoła Podstawowa w Zasani.

Zuzana Oramus, klasa 4a

***

Aniołek, który szczególnie mi się spodobał, miał kolor jasnobrązowy. Jest dość duży, ma około 20 cm. Jest bardzo pomysłowo wykonany z masy solnej.

Zuzanna Oramus, klasa 4a

***

Aniołek, którego wybrałam, jest uśmiechnięty, ma zamknięte oczy i czerwone policzki.

Ma długie brązowe włosy, nieco kręcone. We włosach ma dużą granatową różę. W rękach trzyma dużą żółtą gwiazdę. Ma także przepiękne skrzydła, posypane brokatem. Ma na sobie czerwoną sukienkę w gwiazdy ozdobione brokatem. Ten aniołek ma nawet nogi. Bardzo mi się podoba ta praca, jej autor musi był niezwykle pomysłowy.

Asia Krasek, klasa 4a

***

Dzisiaj poszliśmy na wystawę aniołków, prezentującą prace z konkursu powiatowego. Przeważnie większość była wykonana z masy solnej, ale były też witraże. Wszystkie były piękne, ale wybrałem tego, który szczególnie się wyróżniał - piękną figurkę. Ten aniołek ma ok. 6 cm. wzrostu. Włosy ma pomalowane na kolor ciemnożółty, ubranko na jasno niebieski, skrzydła ma w kolorze biało-szarym, a jego koszulka jest szara.

Kacper Grzelak, klasa 4a

***

Aniołek,  którego opisuję, jest piękny i kolorowy.  Jest zrobiony z masy solnej. Ma niebieską sukienkę, na której są koraliki. Ma także bardzo duże skrzydła, na których jest warstwa  brokatu. Włosy są brązowe, wyglądają jakby ten anioł latał.

Honorata Sentysz, klasa 4a

***

Ja wybrałam witraż ukazujący aniołka. Witraż ma kolory takie, jak: różowy, pomarańczowy, żółty, fioletowy, zielony. Niektóre kolory mają jasne i ciemne odcienie. Witraż jest  na czarnej kartce, ma format  A4.

Na witrażu jest aniołek. Aniołek ma żółte skrzydła, różową sukienkę w różnych odcieniach koloru fioletowego.  

Beata Bujas, klasa 4a

 

W świątecznej atmosferze

http://2.bp.blogspot.com/-EluYaM2tqGY/UqezcJKu37I/AAAAAAAAAdM/2FI421Op3o8/s1600/piernik+choinka.jpg

***

Tematem mojego opisu jest choinka z piernika.

Ta choinka jest z piernika, w zasadzie tutaj na tym obrazku dostrzec można, że połączonych zostało pięć piernikowych gwiazdek. Te gwizdki zostały połączone lukrem, bo inaczej by ta choinka się rozpadła. W lukier dodatkowo wtopione zostały błyszczące kryształki. Na czubku tej choinki jest gwiazdka z ozdobnymi kuleczkami i lukrem.

Bardzo podoba mi się ta choinka i smacznie wygląda. Bardzo chciałabym ją zjeść.

Olga Podoba, klasa 5a

https://encrypted-tbn0.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcTnhfQCplqZZnu-WKb-NeEqQrHjg2f5Fy2CtihKQd2972J99rMM

***

Tematem mojego opisu jest szopka bożonarodzeniowa.

Na tym obrazku widać szopkę bożonarodzeniową. Jest tam Maria, Józef, Trzej Królowie, baranki, owce, aniołki i pastuszkowie oraz Jezus. Na tym obrazku jest bardzo dużo baranków. Widoczna jest także świecąca gwiazdka. Szopka jest wykonana z drewna i siana, a postacie zrobiono z wosku.

Bardzo podoba mi się ta szopka i jest bardzo ładnie wykonana. Szczególnie staranie wyglądają postacie.

Olga Podoba, klasa 5a

***

Opisuję piękny stroik który znajduje się na stole w salonie.

Jest on mały. Stroik umieszczony jest w płaskim szklanym naczyniu. Na dnie naczynia poukładane są zasuszone pomarańcze. Na pomarańczach poukładane są dwie szyszki i cynamony. Szyszki są ozdobione srebrną farbą  a cynamon jest związany żółtą wstążką.
W środku pomarańczy położona jest czerwona świeczka w kształcie serca. Stroik ten wykonałam z moja mamą.

Bardzo mi się on podoba.

Agnieszka Dąbrowa, klasa 5a      

 

 

 

 

 

 

 

***

Na tym obrazku widać trzy bombki.

Te bombki są koloru biało-czerwonego. Na tym obrazku  każda bombka jest inna: jedna jest z Mikołajem i prezentami, druga z Mikołajem i choinką, a trzecia z Mikołajem i bukietem kwiatów. Każda z tych bombek ma na czubku zieloną wstążkę. Z tych bombek można zrobić np. stroik lub zawiesić  je na  choince. Te bombki bardzo będą ładnie prezentować się na choince i w stroiku, bardzo ładnie będą również wyglądały w blasku światełek i z  innymi bombkami.

Bardzo podobają mi się te bombki.

Olga Podoba, klasa 5a

 

                                  https://encrypted-tbn3.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcQcsN7uRMPvabUn4gTNokVgqYRcN18fMovuHWE84seZZtzaw8t2

***

Tematem mojego opisu jest choinka.

Na tym obrazku jest piękna choinka świąteczna. Na choince są: bombki, łańcuchy, kokardki, a na czubku gwiazda.

Pod choinką znajdują się prezenty w kolorach: żółty, czerwony i są nawet prezenty czerwone w białe kropki. Bombki są koloru: czerwonego i żółtego. Na tej choince są także bardzo ładne kokardki. Łańcuch jest koloru żółtego. Na  czubku choinki znajduje się także żółta, lśniąca gwiazdka. Bardzo podoba mi się ta choinka i bardzo bym chciała, aby w naszej klasie była taka piękna i kolorowa choinka.

Ta choinka jest bardzo wesoła i świąteczna.

Olga Podoba, klasa 5a

 

                https://encrypted-tbn1.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcQzWjzQzZQIlXRbi7yCQAvGXGWwmIgcnn0_OYGUkvtwdvdStriQ

***

Ten obrazek prezentuje choinkę. Choinka jest  na białym tle.

Na czubku tej choinki jest  złota błyszcząca gwiazda. Na gałęziach tej choinki wiszą czerwone bombki i gwiazdy. Na tych gałęziach również wiszą złote gwiazdki. Są też czerwone grube krótkie łańcuchy.  Błyszczą się na niej też cienkie łańcuchy o kolorze złotym. Pod choinką znajduje się dużo wielkich, średnich i małych prezentów.

Choinka bardzo mi się podoba, a najbardziej na czubku tej choinki błyszcząca i złota gwiazda.

Olga Podoba, klasa 5a

***

Opisuję piękną bombkę, która zostanie przeznaczona na prezent.

Jest ona koloru białego. Namalowany na niej jest renifer. Ma on piękny sweter koloru biało-czerwono-żółtego. Są też czerwone spodenki. Na głowie widnieje mała mikołajowa czapeczka z białym pomponikiem. Głowa jego ozdobiona jest rogami, na których wiszą bombki, prezenty, świeczki, jabłka, ptaszki, słodycze, gwiazdki i dzwoneczki. Na około są namalowane złotą farba prezenty i kropki. Całość owinięta jest folią i związana czerwoną wstążką z białymi kropeczkami.

Agnieszka Dąbrowa, klasa 5a

 

***

Opisuję piękną choinkę, która stoi w moim salonie.

 

Jest ona duża i bardzo gęsta. Ozdobiona jest kolorowymi światełkami w barwach: zielonej, czerwonej, niebieskiej, żółtej. Zawieszone są na niej kolorowe bańki z różnymi ciekawymi wzorkami. Wiszą na niej też pyszne cukierki, aniołki, ptaszki, renifery w brokacie, baletnice i ze szkła mała śnieżka. Na czubku choinki znajduje się duży, piękny, czerwony szpic, na którym są narysowane dom i choinki. Choinka stoi na zielonym pniaku. Pod nią znajdowały się prezenty. Nad choinką wisi żółta gwiazda i światełka.

 

Bardzo mi się ona podoba.

 

Agnieszka Dąbrowa, klasa 5a


 

 

 

 

 

Niezwykłość mitologii

Tęcza - dar Demeter

Dawno temu ok. 2300 lat temu żyła sobie Demeter, bogini przyrody.

Miała ona siedem wróżek, każda była ubarwiona w inny kolor: fioletowy, czerwony, żółty, błękitny, pomarańczowy, zielony i czarny. Pewnego razu, gdy Demeter i jej wróżki przechadzały się po łące, czarna wróżka zaczęła uciekać w stronę, gdzie znajdował się Olimp - siedziba bogów. Demeter zawołała do czarnej wróżki:

- Uważaj! Nie leć tam! Zeus, jak Cię zobaczy, to Cię już nie wypuści!

- Ja chcę tylko powiedzieć Zeusowi, żeby uwolnił moją siostrę różową! - odpowiedziała wróżka.

- Ja Go poproszę, żeby ją wypuścił - powiedziała w spokoju Demeter.

- Ty już próbowałaś i nic nie pomogło. Teraz moja kolej! - odpowiedziała z gniewem czarna wróżka.

Demeter nie powiedziała ani słowa, bo wróżkę porwał rozgniewany Zeus. Bogini przyrody wleciała na Olimp i poprosiła Zeusa, by uwolnił czarną wróżkę.

- Chyba sobie ze mnie kpisz! Ja wielki bóg nieba i ziemi mam wypuścić jedną, małą wróżkę! - krzyknął rozgniewany Zeus.

- Bardzo Zeusie Cię proszę! Wypuść ją! - poprosiła Zeusa na kolanach Demeter.

- Nie ma mowy! Nie wypuszczę jej! - rozgniewał się jeszcze bardziej.

Demeter nie miała wyjścia, tylko wyszła z pałacu bogów i smutno sobie chodziła po łące mówiąc:

- Obiecałam jej, że uwolnię jej siostrę. A teraz muszę uratować jej siostrę i ją! - rozpłakała się Demeter.

I właśnie w tej chwili zaczął padać deszcz. Wróżka fioletowa pocieszała Demeter, mówiąc:

- Nie martw się! Na pewno niedługo wyjdzie i będzie tryskać szczęściem! 

- Może tak... - odpowiedziała pół na pół szczęśliwa bogini przyrody i właśnie w tej chwili padał deszcz i świeciło słońce. Wszystkie wróżki zebrały się razem i roześmiane stworzyły na niebie, piękną, sześciokolorową tęczę.

Do dzisiaj, gdy pada deszcz i jednocześnie świeci słońce, powstaje tęcza na znak pewności, że kiedyś Zeus wypuści czarną wróżkę. Kto to może wiedzieć, może to będzie dziś, może jutro, a może za tysiąc lat. 

Martyna Szlachetka, klasa 5a

 

Odmieniony los Prometeusza

Było pochmurne popołudnie. Prometeusz przykuty do skały jęczał z bólu, gdy orzeł rozrywał mu brzuch i wyjadał wątrobę.

Myślał, że dziś, tak samo jak w poprzednie dni, tygodnie i lata będzie musiał znosić te cierpienia. Jednak tak się nie stało. Tym razem ptak przyleciał, ale wyglądał łagodnie i przyjacielsko.

- Jesteś dzisiaj inny niż kiedyś - powiedział słaby Prometeusz.

I o dziwo zwierzę przemówiło do tytana ludzkim głosem.

- Otworzyłem oczy i zobaczyłem, jak cierpisz - mówił orzeł.

- Dopiero teraz ?! - resztkami sił umęczony Prometeusz krzyknął do ptaka.

Latające stworzenie nic nie odpowiedziało, tylko swoimi wielkimi szponami rozerwało łańcuch, którym był przykuty tytan do skały. Prometeusz  z wielkimi rzekł :

- Dziękuję ci!

- Nie ma za co. Proszę nic nie mów Zeusowi, że cię uwolniłem - błagalnie odpowiedział orzeł.

Prometeusz ile sił w nogach pognał do ludzi, których stworzył. Zobaczył ich bardzo ucieszonych, gdy go ujrzeli. Najstarszy człowiek powiedział :

- Tytanie, zmądrzeliśmy. W imieniu wszystkich ludzi proszę, byś nauczył nas wytapiania mieczy i młotów z metalu oraz szycia.

- Skoro prosicie, to nauczę - rzekł tytan.

Słychać było oklaski, ale Prometeusz je przerwał wyciągając znikąd pudełko. Otworzył je i oczom ludzi ukazały się igły, nici, maszyna do szycia oraz węgle, które były całe w ogniu.

- To zbyt hojny dar - powiedział starzec patrząc na węgle. 

- Nie martw się. Każdy musi mieć ogień, aby nie zamarznąć - powiedział uśmiechnięty Prometeusz.

Minęło wiele wiosen. Zeus nie dowiedział się o ucieczce Prometeusza. Tytan zamieszkał razem z ludźmi, nauczył ich wielu rzeczy i żyją do teraz szczęśliwie w odległym wszechświecie.

Urszula Grzeszkowicz, klasa 5a


 

 

Zawsze miłe spotkanie z Mikołajem

 

Drogi Mikołaju!

Nazywam się Olga Podoba. Święty Mikołaju, bardzo Cię proszę, abyś w te święta przyniósł mi coś fajnego np.:

- kosmetyki,

- kupon Energilandii na 2 tygodnie

I myślę, że to jest wszystko.

Fajną czapkę lub komin, apaszkę - choć to mam, to możesz mi to przynieść.

A mojej starszej siostrze mógłbyś, jak się wyrobisz, przynieść:

- fajne kosmetyki

- słodycze

- kosmetyki kąpielowe.

Jak nam to przyniesiesz, to bardzo Ci dziękuję.

Do zobaczenia, do następnego roku.

... : Święty Mikołaj Choinka królik i prezenty. Wektorowa ilustracja

Olga Podoba, klasa 5a

 

 

Drogi Święty Mikołaju!

Na imię mam  Kacper Grzelak i jestem uczniem klasy IVa w Szkole Podstawowej im. Kornela Makuszyńskiego w Jaworniku.

Bardzo proszę Ciebie o książkę pt. ,,Harry Potter i Kamień Filozoficzny’’, ponieważ  lubię tę książkę, bo jest bardzo wciągająca.

A dla mojej siostry poproszę domek zwierzaczków LPS (firma to Hasbro).

Kacper Grzelak, klasa 4a

 Opis Mikołaja

https://encrypted-tbn3.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcTHBCFw51-PB_7hMLPE4D19q1TtYVKKHrp9oW8p5-CYIFl6u1v-ng

Tematem mojego opisu jest święty Mikołaj.

Na tym obrazku widać Mikołaja, renifera, choinkę, bałwana, prezenty, śnieg i worek na prezenty.

Na choince są różne ozdoby świąteczne np.: kolorowe bombki, łańcuszki, lampki, świecąca się gwiazda na czubku. Mikołaj jest ubrany w czerwony kombinezon, czerwoną czapkę z białym pomponem, brązowy pasek z klamerką i brązowe buty. Natomiast renifer jest cały brązowy z czerwonymi szelkami. Bałwan jest koloru białego z czerwoną czapka i czerwonym szalikiem . A to co dzieci najbardziej lubią  w święta, to prezenty, które są zapakowane w kolorowe pudełka z kokardkami.

Bardzo lubię święta, bo wtedy jesteśmy wszyscy razem.

Olga Podoba, klasa 5a

 

 

 

 

 

Chciałybyśmy opisać Świętego Mikołaja.

Święty Mikołaj to starszy pan z białą, długą brodą, z białymi wąsami i białymi włosami. Święty Mikołaj ma ubraną czerwoną czapkę, która jest wykończona białym futerkiem. Kurtkę ma zrobioną z czerwonego materiału, który jest  wykończony białym puszystym futerkiem. Zapinana jest ona pod samą szyję, na duże białe guziki. Rękawy kurtki mają wywinięte białe mankiety. Mikołaj nosi ze sobą ogromny wór, w  którym trzyma wielką ilość prezentów.

Przynosi prezenty tylko grzecznym dzieciom.Zawsze dokładnie czyta listy od dzieci. Tylko grzecznym dzieciom odpisuje.

Wszystkie dzieci zostawiają mu mleko i ciasteczka.

Prezenty dla Honoraty i Gosi!

 

Małgorzata Bochenek, Honorata Sentysz, klasa 4a

 

Mikołajkowa wycieczka klasy IVa i IVb

Jawornik, 5.12. 2014.

Drogi Mikołaju!

Dziś napiszę do Ciebie list z moimi wrażeniami z wycieczki.

Najpierw pojechaliśmy do miejscowości Bębło, do Fabryki Bombek ,,Armar”. Tam uczyliśmy się, jak malować bombki. Każdy mógł wybrać formę bańki i samemu spróbować ją pomalować. Później oglądaliśmy ciekawy film, o tym jak powstają bańki. Na koniec wizyty w fabryce każdy mógł kupić sobie jakąś bombkę. Później pojechaliśmy na krakowski Rynek. Zwiedziliśmy Kościół Mariacki i Sukiennice. Oglądaliśmy Konkurs Szopki Krakowskiej, kiermasz świąteczny i pomnik Adama Mickiewicza. W Pałacu Krzysztofory zobaczyliśmy wystawę o historii Krakowa pt. ,,Cyberteka”. Po tylu atrakcjach wszyscy zgłodnieli, więc udaliśmy się na ul. Szewską. Tam część z nas poszła do MC Donald ‘s, a inni do pizzerii lub Fabryki Czekolady. Na koniec byliśmy jeszcze na filmie pt. ,,Bella i Sebastian’’ w kinie ,,Pod Baranami”.

Do Jawornika wróciliśmy wieczorem. Wycieczka była bardzo udana i pełna atrakcji. Dowiedzieliśmy się wielu ciekawych rzeczy i poznaliśmy trochę historię Krakowa.

Kacper Grzelak, klasa 4a

 

Jawornik, 05.12.2014.

Dzień dobry Mikołaju!

Piszę do Ciebie, bo chciałabym opowiedzieć Ci o mojej wycieczce do Krakowa.

Wycieczka do Krakowa była długa. Byliśmy w Fabryce Bombek, w której ozdabialiśmy bombki. Na Rynku w Krakowie podziwialiśmy kiermasz świąteczny, poszliśmy też do Kościoła Mariackiego i zostaliśmy na urywku Mszy Świętej. Na kiermaszu świątecznym można podziwiać rzemiosło artystyczne, które bardzo mi się podobało. Widzieliśmy też Konkurs Szopki Krakowskiej. Przechodząc podziwialiśmy pomnik Adama Mickiewicza. Później poszliśmy na ,,Cybertekę" wystawę o historii Krakowa. Byliśmy także w Sukiennicach, bardzo mi się tam podobało. Poszliśmy później na ulicę Szewską, na której był McDonald, pizzeria, kawiarnia i wiele innych restauracji. Ja byłam w pizzerii i w Fabryce Czekolady. Chwilę później poszliśmy do kina ,,Pod Baranami". Tam oglądaliśmy film pt. ,,Bella i Sebastian", był on bardzo wzruszający. Wyszliśmy, gdy było już ciemno i widzieliśmy przepiękne oświetlenie Rynku.

Szliśmy przez Rynek i zobaczyliśmy ogromną, pięknie oświetloną choinkę. Zachwyciliśmy się nią wszyscy i robiliśmy dużo zdjęć.

Ja mam wrażenie, że wycieczka była ekstra. Mi, bardzo się podobała.

Zuzanna Oramus, klasa 4a

P.S. Mam nadzieję, że list szybko do Ciebie dotarł.

 

 

Krzyszkowice, 5.12.2014.

Drogi Mikołaju!

Dziś w liście opowiem Ci o naszej klasowej wycieczce.

Byliśmy w fabryce bombek i w wielu innych miejscach. W kinie oglądaliśmy film pt. „Bella i Sebastian”. Widzieliśmy Sukiennice i Pałac  Krzysztofory. Ja i koleżanki weszliśmy do Fabryki Czekolady. Było wspaniale, cudnie pachniało czekoladą. Widzieliśmy ogromne serce z czekolady. Wystarczyłoby chyba na cały rok. Muszę jeszcze Ci opowiedzieć, że o godzinie 17:20 gdy wyszliśmy z kina miasto było cudownie oświetlone światełkami.

Zachęcam Cię, żebyś pojechał do fabryki bombek.

Pozdrawiam Cię, Mikołaju!

Basia Braś, klasa 4a

Krzyszkowice, 5.12.2014.

Kochany Mikołaju!

Dziękuje Ci za wiele prezentów w ubiegłym roku. Dziś chcę Ci napisać o naszej klasowej wycieczce.

Była ona najpierw do Fabryki Bombek „Armar”. Pani dała nam je do kolorowania i ozdabiania. Na stoliku były różne farby, brokaty i kubki z wodą, do moczenia pędzli. Potem pojechaliśmy do Krakowa, spacerowaliśmy po Rynku. Udało nam się, bo był konkurs szopek. Potem byliśmy w Pałacu Krzysztofory. Odwiedziliśmy jeszcze Sukiennice i udaliśmy się na ciepły posiłek. Po odpoczynku poszliśmy do kina na film „Balla i Sebastian”. Drogi Mikołaju film ten był bardzo ciekawy, niektórym zakręciła się łezka w oku. Po filmie, przeszliśmy przez pięknie, świątecznie oświetlony krakowski Rynek. Zmęczeni i zadowoleni o godz. 18:30 wróciliśmy do Jawornika.

Wycieczka była bardzo udana, zachęcam Cię do odwiedzenia Krakowa :P.

Serdecznie Cię pozdrawiam.

Kasia Braś, klasa 4a

 Jawornik, 5.12.2014.

Drogi Mikołaju!

Dnia 4 grudnia z okazji Twojego święta byliśmy na wycieczce w Krakowie.

Najpierw pojechaliśmy do Fabryki Bombek „Armar”. W niej wybieraliśmy kształt i wielkość naszych bombek. Później dekorowaliśmy je według naszych pomysłów. Był jeszcze czas, żeby kupić sobie bombkę w sklepie. Pani pokazywała, jak się srebrzy, farbuje i suszy wytworzone ze szkła bombki. Następnie wybraliśmy się na Rynek i do Kościoła Mariackiego. Później poszliśmy na kiermasz świąteczny i oglądaliśmy rzemiosło artystyczne. Był również Konkurs Szopki Krakowskiej, który odbył się koło Pomnika Adama Mickiewicza. Byliśmy w Pałacu Krzysztofory i oglądaliśmy wystawę o historii Krakowa. Zwiedzaliśmy Sukiennice. Później był czas, żeby coś zjeść. Pani pokazywała nam, gdzie można się wybrać na pizzę lub do Mc Donalda. Można też było iść na kebaba. Ja z koleżankami poszłam na pizzę. Gdy była zbiórka, pani powiedziała, żebyśmy jeszcze pooglądali Fabrykę Czekolady, która znajdowała się na ulicy Szewskiej. Na końcu poszliśmy do kina "Pod Baranami" na film "Bella i Sebastian". Film był wzruszający i ciekawy. Wszystkim się podobał. Gdy szliśmy do autobusu, Rynek krakowski był oświetlony, a obok Kościoła Mariackiego stała wielka choinka. Ona też była oświetlona. Na autobus czekaliśmy jeszcze kilka minut, a do domu wróciliśmy około godziny 18.30.

Ten dzień był bardzo udany, szybko nam minął i zapamiętam go na długo. Mam nadzieję, że nasza kolejna wycieczka będzie tak samo wspaniała.

Tobie Mikołaju, życzę dużo zdrowia, siły i wytrwałości w Twojej pracy. Niech każdy, do kogo dotrzesz z prezentem, doceni Twój wysiłek.

Serdecznie Cię pozdrawiam.

Kasia Król, klasa 4a

P.S. Z niecierpliwością czekam na Twój przyjazd.



 

 

Wycieczka rowerowa

Moim najciekawszym wspomnieniem z dzieciństwa jest wycieczka rowerowa z rodziną.

Pewnego słonecznego dnia wyruszyliśmy w drogę rowerami w celu zwiedzenia okolicy. Zabraliśmy ze sobą potrzebne rzeczy i dużo napojów. Słońce prażyło i nic nie wskazywało na to, że nadciąga burza. Podczas wycieczki widzieliśmy ciekawe okazy owadów. Zauważyłem ważkę, która była olbrzymia. Miała ona około dziesięciu centymetrów długości. Zainteresowały mnie też ptaki. Szczególnie te barwy żółtej, podobne do papug.

 

Nagle zaczął padać deszcz, który stawał się ulewą. Woda płynęła potokami przez pola i drogi.
Gdy byliśmy już niedaleko domu okazało się, że nie ma przejazdu przez ulicę. Nie można było przedostać się na drugą stronę nawet samochodem, gdyż woda sięgała na wysokość trzydziestu centymetrów. Musieliśmy szukać okrężnej drogi i wreszcie wróciliśmy do domu. Byliśmy przemoknięci.

 

Chociaż nie było to może miłe wspomnienie, utkwiło mi w pamięci. Taką powódź widziałem po raz pierwszy w życiu.

Jan Wilkołek, klasa 5a



 


 

 

 

TYDZIEŃ ŻYCZLIWOŚCI W NASZEJ SZKOLE

Dzisiaj mieliśmy do zrobienia pracę z okazji Dnia Życzliwości.

W mojej grupie znajdowało się aż pięć osób w tym: dwóch chłopaków i trzy dziewczyny. Do zrobienia pracy przynieśliśmy różne gazety, papiery kolorowe i małe drobiazgi. Wokół nas była bardzo miła atmosfera. Razem doradzaliśmy sobie, co by ładnie pasowało.

Moja praca wyglądała nowocześnie i estetycznie. Na pierwszym planie widniała kobieta, która na sobie miała granatowy kombinezon, czarno-złotawe szpilki, jasno-brązową torebkę i szary kapelusz.

Na drugim planie widać czerwono-niebieską koszulę w paski, skórzane ciemno-zielone dżinsy, brązowy kapelusz i białe wysokie kozaki. Pracę także ozdobiłam czerwoną biedroneczką i innymi mniejszymi drobiazgami.

Ta lekcja podobała mi się bardzo, ponieważ mogliśmy wymyślać swoje własne kompozycje modowe. Moja praca podoba mi się dlatego, bo jest inna niż wszystkie. Jestem bardzo z niej zadowolona i dziękuję kolegom, że mi w tym pomogli.

Jagoda Sobieszkoda, klasa 5a

Jawornik, 28.11.14

Cześć Grzesiek!

W tym liście chciałabym Ci trochę opowiedzieć o Twoim zachowaniu i udzielić Ci kilku rad. Usłyszałam, jak kiedyś nauczyciele mówili o Tobie złe słowa i dlatego postanowiłam, że Ci trochę pomogę.

Twoje zachowanie jest niedopuszczalne, powinieneś się zmienić, oto kilka rad:

1. Uważnie słuchaj na lekcji, zgłaszaj się i bądź aktywny.

2. Ucz się w domu przynajmniej 2 godz.

3. Bądź miły i uczynny dla nauczycieli.

4.Pisz ładnie i starannie.

5. Bądź grzeczny na przerwach.

6. Nie popychaj innych i nie bij ich.

 

Słyszałam o takim jednym Tomku, też mu się nie chciało uczyć, ale jak udzieliłam mu tych rad, to od razu postanowił się zmienić i jest teraz bardzo grzecznym uczniem. Używaj na co dzień takich słów jak: Dziękuję, Przepraszam, Dzień dobry, Dobranoc, Do widzenia. Mam nadzieję, że Ci pomogę i za niedługo usłyszę same pozytywne oceny o Tobie.

Z okazji Dnia Życzliwości mógłbyś wszystkich zaskoczyć Twoją zmianą, bardzo Cię proszę, przeczytaj ten list i się zastanów.  Myślę, że Ci pomogę i będziesz szkolnym aniołkiem.

Pozdrawiam Cię!

Życzliwość

Jagoda Sobieszkoda, klasa 5a

***

Tematem mojego opisu jest praca, którą zrobiłam z koleżankami i kolegami na języku polskim.

Ta praca była wykonana z okazji Tygodnia Życzliwości. W mojej grupie byli – Magdalena Pachacz, Dominik Wojtasik, Dominik Filuciak, Jagoda Sobieszkoda. Przynieśliśmy dużo potrzebnych nam materiałów np.: gazety o modzie, kolorowe i techniczne bloki, kleje, nożyczki, a Magdalena przyniosła bardzo fajne, odrysowane na kartonie, różne ubrania.
W naszej grupie praca przebiegała wesoło i spokojnie. Każdy robił swój projekt. Ja na przykład wykonałam cztery projekty prezentujące życzliwą modę, ale tylko dwa zostaną pokazane na korytarzu szkolnym. Moja praca składa się z 2 par spodni, 1 kurtki, 1 swetra, 3 par butów i  2 torebek. Wszystko było wycięte z gazety.

Ta praca była jak dla mnie udana i bardzo jestem z niej zadowolona. Moje  koleżanki i moi koledzy też zrobili według mnie ładne i staranne prace.

Olga Podoba, klasa 5a

 

***

Jawornik 30 listopada 2014r.

Cześć Magdo!!!

Piszę do Ciebie, ponieważ chciałabym Ci opowiedzieć o Tygodniu Życzliwości.

Co roku w naszej szkole obchodzimy taki tydzień. W tym roku tworzyliśmy życzliwą kolekcję mody oraz życzliwe ordery dla nauczycieli, woźnych, dla pani sekretarki i dla pani dyrektor. Ja z moimi koleżankami zrobiłam żółtą, życzliwą sukienkę. Gdy prace były gotowe, pani wywiesiła je na korytarzu. Wszystkie prace były bardzo ładne, ciekawe, no i oczywiście życzliwe!!!!! Na kolejnej lekcji opisywaliśmy  nasze prace, więc opiszę Ci naszą sukienkę. Jest żółta, ma różową kokardę i fioletowe piórka.

Myślę, że Wy też obchodzicie Tydzień Życzliwości. Jeżeli nie, to jak mnie odwiedzisz, opowiem Ci wszystko ze szczegółami. Już nie mogę się doczekać naszego spotkania.:)

Serdecznie Cię pozdrawiam.

Emilia Czepiel, klasa 4a

 

***

Jawornik, 28.11.2014.

Drogi Marku!

Twoje zachowanie w szkole i poza szkołą jest niedopuszczalne! Nie słuchasz na lekcjach, nie możesz się skupić, słabo się uczysz, zapominasz o zadaniach domowych i często brzydko się wyrażasz.

Chciałbym, abyś zmienił swoje zachowanie, ponieważ później nie będziesz miał kolegów (wiem jak to jest). Więc radzę, żebyś lepiej się uczył i zachowywał.

Pozdrawiam!

Kacper Grzelak, klasa 4a

***

 Jawornik, 28.11.14

Cześć Marian!!!

W tym liście, chciałabym trochę napisać o Twoim zachowaniu i dać Ci kilka porad.

Usłyszałam od Maćka (mojego brata), że na ulicy go zaczepiłeś i przygadywałeś mu. Podobno go uderzyłeś i zacząłeś wyzywać. Aga też to widziała i to ona przyprowadziła go do domu. Miał podbite oko i trochę krwi w okolicy ust. Nie wiem, dlaczego to zrobiłeś, czy on coś Ci wcześniej powiedział, czy przezywał. Jeżeli nawet by to zrobił, to powinieneś powiedzieć to mi, a nie rozwiązywać problemu siłą. Moim zdaniem powinieneś:
-wystrzegać się rozwiązywania wszystkiego za pomocą siły,

- starać się panować nad gniewem,
- nie znęcać się nad młodszymi,
-nie grać tyle na komputerze w gry akcji, tylko jak już, to w jakąś kreatywną grę.

Nie wiem, czy nie powiem tego Twojej mamie. Jeżeli przeprosisz Maćka, to może jej nie powiem, ale to zależy od Ciebie. Maciek na pewno Ci wybaczy.

Pozdrawiam Cię!

Życzliwość

Magda Pachacz, klasa 5a

 

***

 

Jawornik, 8.12.2014.

Drogi Franku!

Na początku mojego listu pragnę Cię serdecznie pozdrowić.

Bardzo nie podoba mi się Twoje zachowanie. Piszę do Ciebie po to, abyś się poprawił. Najbardziej nie podoba mi się, gdy przezywasz dziewczyny z Twojej klasy. Często hałasujesz i biegasz po korytarzu szkolnym. Poza tym bijesz i popychasz innych. Masz bardzo dużo uwag i zupełnie to lekceważysz. Przez nie straciłeś stanowisko w-ce przewodniczącego klasy. Mimo tego używasz bardzo brzydkich słów. Twoi rodzice byli już w szkole, ale Ty  w ogóle się nie zmieniasz. Masz bardzo złe oceny. Nie potrafisz skupić się na lekcji i to też wpływa na Twoje zachowanie. Przed lekcjami przesiadujesz w szatni i przez to spóźniasz się na nie. Zabierasz dziewczynom plecaki i dokuczasz im. Bardzo proszę Cię o to, abyś się zmienił. Miałbyś więcej kolegów i koleżanek. Nadal byłbyś w-ce przewodniczącym klasy. Staraj się mieć mniej uwag negatywnych, za to więcej pozytywnych. Nie używaj brzydkich słów na lekcji i przede wszystkim bądź życzliwy.

Myślę, że się zmienisz. Proszę Cię o to.

Życzliwość

Weronika Polewka, klasa 5a

***

 

Jawornik, 28.11.14.

Drogi Leszku!

Na początku mojego listu pragnę Cię serdecznie pozdrowić.

Bardzo nie podobało mi się Twoje zachowanie. Nie podobało mi się to, jak obrażałeś i przyzywałeś Twoje koleżanki. Wziąłeś czyjś brokat i sypałeś sobie po głowie. Często biegasz po korytarzu szkolnym i używasz brzydkich słów. Czekasz przed kościołem, aż skończy się język polski. Wszyscy nauczyciele się na Ciebie złoszczą. Twoi rodzice muszą przychodzić do szkoły, bo masz negatywne zachowanie. Obrażasz innych nauczycieli. Często siedzisz w szatni i spóźniasz się na lekcje. Jak jesteśmy na placu zabaw, to zabierasz nam plecaki i nie chcesz oddać i do tego deptasz po palcach i po rękach. Jeżeli prosimy Cię, abyś nam coś kupił, bo Ty masz rower i szybko pojedziesz, to Ty używasz brzydkiego słowa. Bijesz i popychasz, a jak ktoś się bardzo uderzy przez Ciebie, to Ty nie przeprosisz.

Bardzo bym chciała, abyś się zmienił i był miły i kulturalny dla kolegów i nauczycieli.

Życzliwość

Agnieszka Dąbrowa, klasa 5a

***

Za górami za, morzami mieszkała sobie mała dziewczynka, która miała na imię Gosia.    

Mieszkała ona razem ze swoją matką. Miała starszego brata Janka. Gosia była grzeczna i życzliwa. Jej brat Janek był niegrzeczny i nie był życzliwy tak jak jego młodsza siostra. Matka bardzo się starała. Gosia jej pomagała, a Janek nie. On za nic nie ruszył palcem, strasznie dokuczał. Gdy chodził do szkoły, był  niegrzeczny. Nie lubił szkoły. Za to Gosia pilnie się uczyła. Pani bardzo ją lubiła. Była najlepszą uczennicą. Mama Gosi i Janka była zadowolona, że jej córeczka ma takie dobre oceny. Ale myślała też o Janku, który nie był najlepszy. Pewnego dnia dzieci w szkole rozmawiały o Tygodniu Życzliwości, robiły wystawkę prezentującą życzliwą kolekcję mody i zasady Savoir vivre’u. Kiedy Janek i Gosia przyszli do domu, opowiedzieli ich matce, o czym dyskutowano w szkole. Gosia i nawet Janek byli zadowoleni. Janek postanowił się poprawić. Matka była pod wrażeniem, że ta lekcja w szkole tak zmieniła Janka. Wreszcie starszy brat Gosi się poprawił. Gosia też była dumna z brata, ponieważ wreszcie pomagał matce w sprzątaniu. Był też wyjątkowo miły, życzliwy i grzeczny. Wreszcie bawił się z siostrą, kiedy ona chciała.

Wszyscy byli zadowoleni. Żyli długo i szczęśliwie.                     

Basia Braś, klasa 4a 

 

***

Krzyszkowice, 28.11.2014r

Cześć Aniu!

Dziś chcę Ci napisać o życzliwości dlatego, bo chcę żebyś się zmieniła.

Aniu, kultura jest bardzo ważna w życiu, bo wtedy, gdy jej  się nie przestrzega, ma się mało kolegów i koleżanek. Często można zostać samemu. Mów starszym osobom „do widzenia”, „dzień dobry”. Jak ktoś Ci coś da, to powiedz „dziękuję”. Nie graj za często na komputerze i nie oglądaj dużo telewizora, bo to jest szkodliwe, między innymi dla Twojego zachowania. Chodź częściej na pole, aby się dotlenić i być zdrową.

Aniu przemyśl swoje zachowanie i zmień się.  

P.S. Przyjedź do mnie jutro, jak będzie ładna pogoda i nie będzie zimno, to pobawimy się na polu w to, co będziesz chciała.

Pozdrawiam Cię

Kasia Braś, klasa 4a

 

***

Dziś robiliśmy w grupach prace na temat mody. Wykonałyśmy ją z okazji Tygodnia Życzliwości. W mojej grupie była Asia, Magda i Basia.

Przyniosłyśmy podkoszulki, farby, plastelinę, bloki, brokaty, pisaki, i gwiazdki do przyklejenia.  Zrobiłyśmy sukienkę. W naszej grupie praca przebiegała bardzo sprawnie. Sukienka  jest bardzo ładna, koloru fioletowego  w srebrne gwiazdki i w niebieskie piórka.

Praca była bardzo fajna, a lekcja zleciała bardzo szybko. Jestem zadowolona z tego, co zrobiłam z koleżankami.  

Kasia Braś, klasa 4a

***

Na lekcji języka polskiego robiliśmy sukienkę. Przygotowaliśmy kolorowe kartki z wzorkami i duże kartony. Prace przygotowaliśmy z okazji Tygodnia Życzliwości. W naszej grupie była moja siostra Kasia i koleżanki Magda i Asia.

Magda rysowała i wycinała sukienkę. Asia i Kasia przyklejały różne rzeczy, a ja pomagałam. Nasza praca wyszła nam bardzo ładnie. Lekcja języka polskiego była wspaniała, prace też były bardzo piękne.

Jestem bardzo zadowolona z siostrą i koleżankami. Praca bardzo nam się podoba.

Basia Braś, klasa 4a

***

Droga  Emilko,  wysyłam  Ci tego krótkiego maila, ponieważ chcę  Ci powiedzieć, że osiągnęłam mój cel. Pewnie nie zgadniesz - dostałam sześć z matematyki. A pani jak to zobaczyła, to myślała, że ja tego testu nie napisałam. Gdy jednak pani wszystko przeanalizowała,  to już wiedziała,  że to ja napisałam. Wszystko opowiem Ci w szczegółach, jak do minie przyjedziesz jeszcze raz. Odpisz i opowiedz,  jaki Ty osiągnęłaś cel.

Do zobaczenia, pa.

Honorata Sentysz, klasa 4a

 

Dzień  Życzliwości

Dostrzegam u Was gest przyjaźni,

w Waszym uśmiechu, wątku, słowie,

i właśnie gest ten jest oznaką,

co życzliwością nam się zowie.

Bo być życzliwym, być przyjaznym,

dla ludzi, zjawisk i dokonań,

mieć umysł, serce i spojrzenie,

otwarte dla zgubionych wołań.

 

I pewno tutaj nie wystarczy,

ogłosić jedno święto w roku,

chyba, że chce się propagować,

ile życzliwość ma uroku.

Być życzliwa muszę być,

aby z tobą w zgodzie żyć.

Z uprzejmości ja dziś słynę

i z wszystkiego się wywinę.

Ja uwielbiam być szczęśliwa,

bo uprzejmość mnie wyrywa

Każde słowo co ja mówię,

to najlepszy sposób jest

na zły humor i poprawę.

Życzliwością słynę ..wiesz?

Wyszukała Zuzanna Oramus, klasa 4a

 

WIERSZ

Nieładnie bić, nieładnie krzywdzić,

lecz dobrym być, to już jest coś.

Najlepiej pomoc nićmi wić,

dobrze by było radosnym być.

Czasami złość, czasami lęk

i już mamy to za sobą,

na twarzy mej zagościł śmiech,

tak wyglądam zdrowo.

Miło jest wstać rano z łóżka

wiedząc o tym, że w szkole radość i nauka

powitają mnie.

Wyszukał: Kacper Grzelak, klasa 4a





 

 

 

Jak powstał świat? - Mitologia grecka

 

Na początku świata panował wielki chaos.

Następnie z chaosu powstał Uranos czyli niebo i Gaja jako ziemia. Uranos i Gaja połączyli się i z nich powstały trzy pokolenia, pierwsi to byli tytani, drudzy Cyklopi, którzy posiadali jedno oko, a ostatnie pokolenie to tytani i tytanice. Uranos wrzucał wszystkich do Tartaru, gdyż oni tam cierpieli. Pewnego dnia Gaja ukradkiem wyprowadziła Kronosa. Za niedługo zaczęła się walka Kronosa z Uranosem. Z  krwi Uranosa powstały erynie. Kronos postanowił ożenić się z Reą. Z nich zrodziły się dzieci: Hades, Hera, Hestia, Demeter, Posejdon i Zeus. Wszystkie dzieci oprócz Zeusa zostały wtrącone do Tartaru przez Kronosa. Natomiast Zeus był chroniony przez Reę. Zeusa wychowały nimfy, dawały mu mleko z kozy Amaltei. Pewnego dnia Zeus przyjechał do Tartaru i uwolnił swoich braci Hadesa i Posejdona i cyklopów. Rozpętała się wojna, w której Kronos miał po swojej stronie Tytanów. Wojna trwała dziesięć lat.

Skończyła się na tym, że Zeus został władcą i panował nad światem.

 

Jagoda Sobieszkoda, klasa 5a

 

     

***Szalone opowieści***

 

W dalekiej krainie Emira żyje rodzina smocza, na czele jej stoi mądry jak sowa  smok  Maks. Rządzi on całą krainą, udziela porad i zawsze służy pomocą. Pewnego pięknego poranka jeden z jego 7 synów - Makary, wyruszył na obchód lasu. Idąc, nie zauważył zwisającej gałęzi i uderzył w nią całą siłą, a był wysoki jak żyrafa. Gdy przemierzał okolicę, napotkał swojego kuzyna Helipa, który poprosił  go o naprawę smoczej jamy .Makary nigdy nie odmawiał innym pomocy gdyż był pracowity jak mrówka. Szybko i sprawnie uwinęli się z naprawą. Gdy poczuli głód, stwierdzili, że czas na polowanie. Helip, bardzo, bardzo powoli zaczął się skradać jak kot, by po chwili złapać  wielką ropuchę. Najedzeni, głaszcząc się po brzuchach, zaczęli skakać, turlać się, nie wiedząc, że niedaleko czai się sprytny jak lis, największy wróg smoków, dinozaur - Triceratops. Zaczęła się walka na śmierć i życie, ziemia dookoła drżała pod ich ciężarem, wszędzie pełno było krwi, ale odważny jak lew Makary, nie bał się wroga, pochwycił go i wrzucił do głębokiej przepaści. Wycieńczeni po ciężkiej bitwie ale dumni jak paw odpoczywali i cieszyli się, że pokonali  wroga. Wracając do swych smoczych jam, byli bardzo zadowoleni i jak zwinne wiewiórki pokonywali przeszkody na swej drodze. Opowiedzieli swoje przeżycie ze szczegółami wszystkim w całej krainie. Były oklaski, smoki ziajały ogniem, by w ten  sposób uczcić bohaterów. Smoki stały się znanymi wojownikami  i założyły szkółkę walk smoczych.

Wiele młodych smoków uczyło się by być odważnymi  tak jak Makary .

Emilia Czepiel, klasa 4a

 

Wycieczka do lasu

 

Pewnego razu wybraliśmy się całą klasą na wycieczkę do lasu. Celem spaceru była obserwacja przyrody i wymyślanie zwrotów kojarzących się z napotkanym obiektem.

Najpierw Robert wypatrzył na drzewie wiewiórkę i powiedział: "zwinny jak wiewiórka". Wszyscy zadarliśmy do góry głowy, aby zobaczyć to małe, rude zwierzątko. Szliśmy dalej i znów ktoś zawołał: "pracowity jak mrówka" i pokazał nam wielkie mrowisko. Było ono piękne, wyglądało, jakby się całe poruszało. Niestety mrówki zaczęły wychodzić nam na buty i musieliśmy uciekać. Potem Julka stwierdziła: "wolny jak ślimak" wskazując małą skorupkę na pniu ściętego drzewa. Później długo nikt się nie odzywał. Mieliśmy już wracać do szkoły, ale wtedy ja krzyknęłam: "wysoki jak brzoza" pokazując drzewo z białą korą. W drodze powrotnej, po wyjściu z lasu zobaczyliśmy jeźdźca na koniu. Wszyscy krzyknęliśmy: "zdrowy jak koń", a pan popatrzył na nas ze zdziwieniem. Nasza pani zaczęła się wtedy śmiać. Przy szkole Ola spostrzegła kotka, który spacerował po podwórku i wrzasnęła: "skrada się jak kot" płosząc go swoim krzykiem.

To był koniec wycieczki, ale nie koniec porównań. W sali, gdy już usiedliśmy na swoich miejscach, Andrzej powiedział, że jest głodny jak wilk i pani pozwoliła nam wyjąć kanapki oraz picie i zjeść drugie śniadanie.

 

Katarzyna Król, klasa 4a

 

Grzybobranie z psem

 

Był piękny, wrześniowy, słoneczny dzień. W nocy spadł deszcz.

Wstałam rano i pomyślałam, że wybiorę się do lasu na grzyby z bratem. Pobiegła też za nami nasza suczka Misia. Gdy weszliśmy do lasu, zauważyła wiewiórkę i pobiegła za nią. Moja Misia sprytna jak lis, o mały włos jej nie załapała. Ta była zwinniejsza i uciekła jej na drzewo. Wraz z bratem, wołaliśmy psa, bo chcieliśmy iść trochę dalej. Misia jednak była uparta jak osioł, stała i patrzyła na skaczącą wiewiórkę. Poszliśmy sami, szybko mieliśmy pełny koszyk grzybów. Chcieliśmy wracać do domu i wołaliśmy psa. Misia jednak nie przyszła, wiec  wyszliśmy sami. Po chwili zauważyłam, że mój brat nie ma koszyka. Wróciliśmy. Zobaczyliśmy naszego wiernego psa jak siedzi i pilnuje grzybów. Byliśmy bardzo zadowoleni.

Grzybobranie bardzo nam się udało. Nasz piesek okazał się wiernym przyjacielem.

  

Katarzyna Braś, klasa 4a

 

Przygoda z dzikiem

   

Ta historia zdarzyła się naprawdę. Znam ją z opowieści mojego brata.

Pewnego jesiennego dnia mój brat Piotrek jak co dzień wstał i ubrał się do szkoły. Szedł przez mały lasek, i coś go zaniepokoiło. W lesie coś szeleściło. Piotrek dzielny jak lew szedł dalej. Nagle ujrzał w oddali dzika, który taplał się w błocie. Piotrek nie wiedział, czy iść dalej, czy zawrócić. Dzik wydawał się straszny miał długie kły. Brat myślał, że jak go zobaczy to ucieknie. Dzik był uparty jak osioł, podniósł głowę i popatrzył się na nadchodzącego. Piotrek pomyślał, że trzeba iść, bo spóźni się na busa. Brat sprytny jak wiewiórka zaryzykował. Szybkim krokiem patrząc co robi dzik, szedł dalej. Udało się przejść, zwierzę nie zareagowało.

Dumna jestem z mojego brata, bo okazał się dzielny jak lew.   

Barbara Braś, klasa 4a

 

Ognisty smok

 

Dawno, dawno temu żył sobie smok o imieniu Płomień. Był bardzo uparty jak osioł. Pewnego dnia gonił go inny smok o imieniu Reks z innej polany, był szybki jak pantera.

Ale Płomień był odważny jak lew i nie ustąpił. Drugiego dnia był konkurs na prawo jazdy smoków i Płomień był bardzo dobry jak zwykle. Następnego dnia był dumny jak paw i to wkurzało Reksa i zaczęła się walka na dwa smoki. Płomień ugryzł Reksa w ogon.

Pod koniec walki Płomień był sprytny jak lis i  zionął na  Reksa, trafil w czuprynę - urosła mu jak jajko i zginął. Pod koniec Płomień się bardzo cieszył, bo nie było Reksa.

 

Joanna Krasek, Honorata Sentysz, klasa 4a


Pewnego upalnego dnia  pies leżał sobie na leżaku i popijał zimny napój.

W jednej chwili zjawił się  nie wiadomo skąd  statek  kosmitów, wtedy piesek zwinnie jak wiewiórka uciekł do  domu. Wziął telefon i zadzwonił do wszystkich znajomych, że  na jego podwórku wylądowali kosmici. Gdy skończył rozmowy  przez  telefon, popatrzył przez okno i nie zobaczył kosmitów, to oznaczało, że sobie poszli. Więc skradł się jak kot i szybko jak pantera zrobił pułapki na kosmitów. A kosmici są wolni jak ślimaki!

A pies jest wierny jak pies, więc dlatego pobiegł do swojego pana  i opowiedział mu całą historię. Jego pan zaczął panikować, a pies był dzielny jak lew. Pan tego psa był głupi jak but, a jego pies mądry jak sowa. Pies wiedział ile jest 100:2 , a pan nie wiedział ile jest 2:1.

Potem okazało się, że kosmici chcieli się tylko zaprzyjaźnić .

I żyli ze sobą długo i szczęśliwie!   

Zuzanna Oramus, klasa 4a

 

Wycieczka do Krakowa 
klasa 5a i 5b

 

29 listopada 2014 roku nasza klasa wraz z klasą 5b wybrała się na wycieczkę do Krakowa.

O godzinie 8.00 mieliśmy zbiórkę koło szkoły. Panie sprawdzały obecność i liczyły uczniów. Następnie wsiedliśmy  do autobusu i wyruszyliśmy w drogę. Podróż zajęła nam około godziny.

 

Wycieczkę zaczęliśmy od zwiedzania Kościoła Franciszkanów. Pomodliliśmy się i zwiedziliśmy świątynię. Była bardzo duża i ładna. Potem chcieliśmy dojść do Muzeum Archeologicznego, ale zabłądziliśmy. Na szczęście znaleźliśmy drogę. Podzieliliśmy się na dwie grupy:  grupa chłopców i grupa dziewcząt.  My, dziewczyny najpierw oglądałyśmy prawdziwe sarkofagi i mumie. Pani przewodnik powiedziała, że zostały przywiezione z Egiptu. Następnie pokazywała nam różne egipskie  stroje i naczynia. Chłopcy za ten czas mieli warsztaty i wykonywali mumie i sarkofagi. Potem wymieniliśmy się i my miałyśmy warsztaty, a oni zwiedzali muzeum. Na warsztatach robiłyśmy egipskie naszyjniki i piramidy, które obsypywałyśmy piaskiem. Następnie poszliśmy oglądać manekiny ludzi, którzy żyli przed nami. Po muzeum pojechaliśmy do CH Bonarka. Najpierw poszliśmy coś zjeść, a potem wybraliśmy się do kina na bajkę pt. „Jak wytresować smoka 2”. W kinie było super. Bajka była bardzo ciekawa i zabawna. Chyba wszystkim się podobała.

 

Do szkoły wróciliśmy około godziny 16.00. Pod szkołą czekali na nas rodzice. Wycieczka bardzo mi się podobała i z chęcią pojechałabym tam jeszcze raz.

Weronika Polewka, klasa 5a

 

W dniu 29 października razem z moją klasą i 5b wybraliśmy się na wycieczkę do Krakowa.

Wyjechaliśmy o godzinie 8:00, a na miejsce dotarliśmy około 9:30. Zwiedzanie rozpoczęliśmy w Kościele Franciszkanów. Bardzo mi się tam podobało! Szczególną uwagę zwróciłam na ozdobne łuki na suficie budynku. Później szliśmy spacerkiem pod Zamek Wawel i stamtąd udaliśmy się do Muzeum Archeologicznego. Tam oglądaliśmy mumie, sarkofagi, figurki i wiele innych ciekawych eksponatów. Pod koniec zwiedzania mieliśmy warsztaty pt. ”Historia i zabawa w jednym”. Przeszliśmy do miłego pokoiku i tam ozdabialiśmy kokardkami, cekinami i kwiatkami egipski naszyjnik, a później wycinaliśmy z kartonu piramidę, do której przyklejaliśmy piasek. Nasze „arcydzieła” mogliśmy zabrać do domu, ale wcześniej zrobiliśmy sobie z nimi zdjęcie. Po zakończonym zwiedzaniu udaliśmy się do galerii handlowej Bonarka i tam najpierw poszliśmy coś przekąsić w KFC. Było dużo ludzi i z trudem znaleźliśmy wolne stoliki, by móc zjeść w spokoju. Wiele osób dzwoniło wtedy do swoich rodziców, by opowiedzieć im co ciekawego zobaczyli. Później poszliśmy do kina i obejrzeliśmy ciekawy film „Jak wytresować smoka?”. Po dwugodzinnym seansie udaliśmy się do autobusu i szczęśliwie wróciliśmy do domu około godziny 16:00

Na tej wycieczce było SUPER! Myślę, że następna będzie tak samo wspaniała!

Ula Grzeszkowicz, klasa 5a

 

 


 

Moja Ojczyzna

Moja mała Ojczyzna Jawornik się nazywa,

tutaj mieszkam, uczę się, chętnie wypoczywam.

Jaworem pachniesz, moja  ukochana,

od tego drzewa nazwa twa powstała.

Gdzie wzrokiem sięgam, widzę lasy ,pola,

zielono  wszędzie i ludzi dookoła.

Mieszkańcy  to ludzie pracowici, uczciwi,

chętni pomagać tym, co tego potrzebują,

podając pomocną dłoń, nic w zamian nie oczekując.

Siedemdziesiąt lat temu tragedia straszna była,

pacyfikacja Jawornika się odbyła.

W tę zimną, ciemną noc hitlerowcy się wdarli,

11 osób zginęło od tych strasznych dręczycieli.

Ale my o Was pamiętamy,

modlimy się za Was wiernie,

pod pomnik przychodzimy,

kwiaty przynosimy, znicze zapalamy i zawsze pamiętamy.

Od kilku lat zrodziła się inicjatywa, Wieczernicą 11 listopada się nazywa.

Zbierają się wtedy licznie mieszkańcy wioski,

by śpiewać patriotyczne piosnki.

A gdy noc nadchodzi i oczy zamykam,

modlę się do Boga, by nad nami czuwał.

Strzeż nas Panie Boże,

od złego zachowaj.

                                                                                                                    Emilia Czepiel, klasa 4a

Opiekun: Ilona Michalik

 

Odblaskowa Szkoła

º

Kamilka do szkoły uczęszcza,
Swym bezpieczeństwem jest bardzo przejęta,
Codziennie odblask nosi,
Choć nikt jej o to nie prosi!!
Załóż odblask - pamiętaj, to nie sztuka,
gdy kolorowy wisiorek na twym plecaku stuka.
Gdy na dworze ciemno, szaro, noś odblaski kolorowe
bo to najlepiej chroni bezpieczeństwo twoje.

Katarzyna Król i Małgorzata Bochenek, klasa 4a.

 

º

Chcesz  być  widoczny  na  drodze?
Noś  znaczki  odblaskowe.
Na  kurtce, na  torebce  oraz  na  twej  pięknej  teczce.
Każdego dnia zadbaj koniecznie o odblask jeszcze,
Zawsze możesz liczyć nań,
Nie ma tu dwóch zdań. 

Honorata Sentysz i Emilia Czepiel, klasa 4a

º

Hej koledzy, koleżanki
Gdy dzień mroczny,

zawsze jestem widoczny.

Mam wszędzie odblaski.

Myślę, że zasługuje na duże oklaski .

 

Katarzyna Braś, klasa 4a


º
 

Odblaskowa szkoła

Zawsze jest wesoła.

Dzieci wciąż szaleją,

Ale o bezpieczeństwo dbają

Uważają na chodniku,

Sposobów jest na to bez liku,

A odblask zawsze świeci,

Bo bardzo stara się dla dzieci.

 

Magda  Motyka, Asia  Krasek, klasa 4a

     º  

                   

Gdy po zmierzchu  idą dzieci,

ważne jest, że odblask świeci.

Wszystkie dzieci cieszą się,

gdy po ciemku widać je.

Gdy po zmroku idziesz sam,

noś odblaski  ram tam, tam

 

Hubert Rudzki, Błażej Braś, Staszek Pawłowski i Oliwier Szlachetka, klasa 4a

 

º

Każdy z nas zapewne woli,

gdy na ubranku odblask świeci,

bo to ważne dla bezpieczeństwa dzieci.

Gdy idziesz do szkoły,

pamiętaj o znaczkach wesołych.

Zuzanna Oramus, Beata Bujas, klasa 4a

 

º

Zegar północ bije, księżyc pięknie świeci,

A tu nagle widzę, że ulicą idą dzieci.

Pierwsza chyba Kaśka, drugi pewno Tomek.

Jak ich rozpoznałem?

Po odblaskach kolorowych.

 

Kacper Grzelak, klasa 4a

 

º
 

To bardzo dobre dla dzieci,

gdy na ich ubraniach odblask świeci.

Bo gdy odblasku nie posiadasz,

to pod koła auta wpadasz.

A kiedy odblask zaświeci,

bezpieczniej poczują się dzieci.

Kacper Grzelak, klasa 4a


 

 

 

 

Szkolni krytycy teatralni mieli okazję ocenić kolejne przedstawienie.

Tym razem skupili swą uwagę na"Tajemniczym ogrodzie".

laugh

W dniu 27 października wybraliśmy się na spektakl pod tytułem „Tajemniczy  Ogród”. Przedstawienie odbyło się w Myślenicach.

Grała w nim fajna dziewczynka, która miała na imię Mary. Na początku była bardzo ponura i smutna. Bardzo grymasiła przy jedzeniu. Potem zmieniła się i była zupełnie inną osobą. Była miła, wesoła i pomagała innym. Ale najbardziej pomagała swojemu kuzynowi – Colinowi. Dzięki niej chłopiec wyzdrowiał i był szczęśliwy.

Spektakl bardzo mi się podobał i chwilami był śmieszny. Jednak publiczność nie potrafiła zachować się odpowiednio i czasami przeszkadzała. Widzowie szeleścili papierkami od cukierków, kopali nasze fotele. Niektórzy nie wiedzą, jak powinni zachowywać się w teatrze.
 

Honorata Sentysz, klasa 4a

              laugh

W poniedziałek 27.10 byliśmy w MOKiS-ie. Oglądaliśmy przedstawienie pt.„Tajemniczy ogród”. Główną rolę grała w nim dziewczynka Mary. Przyjechała z Indii do wujka. Zmarła jej prawie cała rodzina i zaopiekował się nią wujek. Mary była kapryśna i w ogóle niegrzeczna. Nic jej się nie chciało, nie umiała nawet sama się ubrać. Po kilku dniach stała się inną dziewczynką. Była miła i lubiła się bawić z innymi.

Jestem pod wrażeniem, że aktorzy tak ładnie grali swoje role. Podobała mi się też scenografia i sukienka Mary.

Zuzanna Oramus, klasa 4a

laugh

27.10.2014 r. prawie cała nasza klasa pojechała do Myślenic na przedstawienie teatralne pt. „Tajemniczy ogród”. Byliśmy pod opieką naszej pani wychowawczyni – Ilony Michalik.

Spektakl był o dziewczynce, która przyjechała z Indii do Anglii. Miała na imię Mary. Dano ją pod opiekę wujkowi, którego żona zmarła. Miał tylko dom i syna.

Podobała mi się muzyka i scenografia. Aktorzy śpiewali fajne piosenki i nawet tańczyli. Nie podobało mi się zachowanie publiczności.

Grzegorz Folwarski, klasa 4a

laugh

W dniu 27.10.2014r. w Mokisie odbyło się przedstawienie pt.,, Tajemniczy ogród”.    

W tym przedstawieniu główną rolę grała dziewczynka, która przyjechała z Indii do Wielkiej Brytanii, bo jej rodzice umarli podczas epidemii cholery.

Moim zdaniem spektakl był bardzo fajny, bo były różne efekty np. bąbelki, które latały po całej sali i publiczność próbowała je złapać.

 

Hubert Rudzki, klasa 4a

laugh

Dziś pojechaliśmy do Myślenic na przedstawienie teatralne.

Przedstawienie miało tytuł „Tajemniczy Ogród” i grała w nim fajna dziewczynka o imieniu Mary, która na początku była ponura, marudna i złościła się na wszystkich, a później była miła, uczynna i pomagała wszystkim. Rodzice Mary i jej służąca zmarli na chorobę o nazwie cholera, dlatego dziewczynka musiała zamieszkać u wujka, którego nigdy wcześniej nie widziała. Opiekowała się swoim chorym kuzynem, ale także ogrodem, który dzięki niej zamienił się w piękne miejsce, pełne kwiatów, kolorów, zapachów. Mary dzięki swej przemianie pomogła wielu ludziom.

Byłam bardzo zadowolona z przedstawienia. Aktorzy grali ładnie. Jednak nie podobało mi się to, że widownia bardzo głośno się zachowywała i szeleściła papierkami od cukierków. W teatrze przecież nie powinno się jeść ani pić.

                                                            

                                                                              Emilia Czepiel, klasa 4a

laugh

W dniu 27.10.2014 pojechaliśmy na przedstawienie teatralne pt. „Tajemniczy Ogród”. To przedstawienie odbyło się w Myślenicach.

Spektakl opisywał losy dziewczynki, której zmarli rodzice i przeprowadziła się do wujka. Mary na początku była kapryśna, ale potem zmieniła się i doprowadziła do tego, że pewien chłopak zaczął chodzić.

W przedstawieniu podobały mi się efekty specjalne i gra aktorska.

Błażej Braś, klasa 4a


laugh
                                                                 

W dniu 27.10.2014 wybraliśmy się do teatru na przedstawienie „Tajemniczy ogród”.

Grała w nim dziewczynka o imieniu Mary. Była chyba w naszym wieku i czasami bardzo krzyczała. Najpierw była smutna i nieszczęśliwa, ale szybko się zmieniła. Na początku nawet nie potrafiła się sama bawić

Ten spektakl podobał mi się, ale widownia za bardzo hałasowała i papierki od cukierków szeleściły. To mi bardzo przeszkadzało.

 

Oliwier Szlachetka, klasa 4a

 

       Dawniej było inaczej…   

Dwie szkoły - opowiadanie dziadziusia

Do szkoły podstawowej chodziłem w Krakowie - zaczął opowiadanie dziadziuś. W naszej szkole byli tylko chłopcy. Dziewczynki
uczyły się obok, pod numerem 25, w drugiej części budynku, z osobnym wejściem. Gdy była pogoda wybiegaliśmy na przerwach
na podwórko. Ono też podzielone było na dwie części: dziewcząt i chłopców. Starsze klasy miały pierwszeństwo przy siatce, gdzie prowadzono konwersacje z dziewczętami – przekazywano liściki, umawiano się na wspólną drogę do domu. Gdy dzwonił dzwonek, po ostatniej lekcji chłopaki pędzili pod drzwi 25, czyścili buty o tyły spodni, dopinali guziki na zapałkach, stawiali czapki na bakier. Najpierw wysypywała się damska „drobnica”, starsze kazały na siebie czasem bardzo długo czekać. Wreszcie wychodziły nasze bóstwa – niby obojętnie nas mijając. Teraz nasza kolej – trzeba było grzecznie zagadnąć i zaproponować coś ciekawego. Na przerwach opracowywaliśmy całą strategię. Kiedyś zacząłem na pewniaka – Jadziu, może chciałabyś oglądnąć piękny znaczek, prosto z Australii?

Byłem pewien sukcesu, gdy nagle ten Jurek Kiełbasa z lordowskim gestem wyjął dumnie tkwiący w kieszonce długopis – pierwszy w naszej klasie. Wiadomo, tym razem przegrałem.

Resztę opowiem Ci kiedy indziej.

Opowiadał wnukowi Stanisławowi - Andrzej Pawłowski.

Stanisław Pawłowski, klasa 4a

Janusz Wielgosz, mój dziadek, we wspomnieniach ze szkoły podstawowej

 

Dziadku, gdzie chodziłeś do szkoły?

Do pierwszej klasy poszedłem w 1954r. w Krakowie, na Dąbiu.

Pamiętasz swoją pierwszą nauczycielkę?

Pamiętam jak wyglądała, niestety nie pamiętam, jak się nazywała.

A pamiętasz swój pierwszy dzień w szkole?

Byłem ubrany w strój marynarski. Miałem biało-granatową bluzę z długim rękawem, krótkie granatowe spodenki, białe podkolanówki i ciemne buty. Do szkoły było ok. 2 km, poszedłem z mamą.

A jak wyglądało rozpoczęcie roku szkolnego?

Powitała nas na boisku szkolnym pani dyrektor, a następnie spotkaliśmy się z wychowawczynią. Było nas 25 osób. Pamiętam, że stoliki połączone były razem z ławkami do siedzenia. W blacie był otwór na kałamarz, w którym znajdował się atrament. Pisało się piórem, maczając stalówke w atramencie. A tornistry były z tektury.

Z tektury? (śmiech)

Tak, nie było takich kolorowych plecaków jak teraz.

Dziadku – pamiętasz najlepszego kolegę z klasy?

Nie, nie pamiętam. Do tej szkoły chodziłem tylko 1,5 roku. Później się przeprowadziliśmy i już gdzie indziej kontynuowałem naukę . Ale pamiętam jak na przerwach i po lekcjach graliśmy w „Zośkę”.

W „Zośkę”? Co to za gra?

„Zośka” to był taki jakby plasterek ołowiu z dwiema dziurkami. Do tego przymocowany był pompon z włóczki. Każdy z graczy narysowane miał kółko na ziemi i trzeba było nogą wkopać „Zośkę” do koła przeciwnika.

Brzmi interesująco. Może kiedyś spróbujemy z kolegami w to zagrać.

Naprawdę świetnie się bawiliśmy.

Dziadku – bardzo Ci dziękuję za tę rozmowę. Opowiedziałeś mi wiele ciekawych rzeczy. Najbardziej spodobała mi się ta gra. Może kiedyś opowiesz mi jeszcze o innych zabawach. Dziękuję.

Kacper Grzelak, klasa 4a

 

Będąc u babci na wakacjach, zapytałam ją, jak wyglądała szkoła w jej dzieciństwie.

Podczas rozmowy babcia wróciła do wielu interesujących wspomnień. Babcia uczęszczała do szkoły w Myślenicach – obecna szkoła nr 2. Szkoła była nowo wybudowana, miała duże sale. Klasy były liczne, w babci klasie było ponad 30 uczniów. Wychowawczynią była pani Anna Filek, która była dobrą i lubiącą dzieci osobą.

Do szkoły babcia, chodziła pieszo, niosąc na plecach twardy tornister, w którym miała zeszyty i książki. W szkole pisało się piórem. Nauczyciele byli wymagający i zadawali zadania, które należało odrobić, pomimo bardzo wielu prac domowych.

Obowiązywały chałaty z białymi kołnierzykami oraz tarcze z numerem i nazwą szkoły. Ubiór był skromny. Koleżanką babci Stasi była Danuta Jędrzejowska, z którą babcia siedziała w ławce. Razem chodziły do i wracały ze szkoły.

Wspólnie z klasą chodzili na piesze wycieczki na Chełm, na Mikołaja. Obowiązkowo chodziło się na pochody pierwszomajowe. Były różne kółka zainteresowań, w których babcia brała udział.

Do obowiązków ucznia należało m.in. oprawianie książek w bibliotece, plewienie kwiatków, sprzątanie szkoły. W szkole panowała duża dyscyplina, za niewielkie przewinienie uczeń był bity dużą, drewnianą, linijką.

Babcia wspomina szkołę bardzo dobrze. Z uśmiechem na twarzy opowiedziała mi to wszystko i powiedziała: „Wnusiu - ucz się, ucz, bo nauka do potęgi klucz”.

Emilia Czepiel, klasa 4a

Witaj Babciu!                                                                                                                  

- Cześć Jagódko!

- Chciałabym zadać Tobie kilka pytań na temat Twoich szkolnych lat.

- Dobrze, pytaj.

- Babciu, w którym roku ukończyłaś szkołę podstawową?

-To był rok 1969 i ja już jako pierwszy rocznik ukończyłam klasę ósmą.

- A jakie przedmioty lubiłaś  najbardziej?

- Hmm… niech się zastanowię, chyba humanistyczne takie, jak: j. polski, historia. To były moje ulubione przedmioty.

- Czy uczyłaś się jakiegoś języka obcego?

- W tym okresie, w którym uczęszczałam do szkoły, nasz kraj utrzymywał bardzo dobre stosunki ze Związkiem Radzieckim, więc obowiązkowym przedmiotem była nauka języka rosyjskiego. Uczono się go we wszystkich szkołach podstawowych i ponadpodstawowych.

- Babciu, powiedz mi parę słów w języku rosyjskim.

- „Ja liubliu tibia” - to znaczy „kocham cię”.

- Ten język bardzo przypomina nasz, chyba nie był trudny do nauczenia?

- Na pewno języki obce takie, jak angielski, niemiecki, francuski, włoski są o wiele trudniejsze od rosyjskiego.

- Co w dawnych czasach dawała nam szkoła oprócz nauki?

- Dawno do szkoły szło się nie tylko z obowiązku, ale i z dużej przyjemności. W szkole można było skorzystać z różnego rodzaju pomocy dydaktycznych, których w domach brakowało np.: telewizor, adapter, rzutnik z ciekawymi filmami.

- Czy miałaś jakąś swoją serdeczną przyjaciółkę, z którą może do dzisiaj utrzymujesz kontakty?

-Jagódko moja klasa liczyła 30 osób, nie było jakiegoś podziału na biedniejszych, czy bogatych. Wszystkie koleżanki były bardzo z sobą zaprzyjaźnione, jedna drugiej pomagała, gdy ta miała jakieś problemy w nauce.

Dziękuję ci babciu, że zechciałaś udzielić mi odpowiedzi.

 

Jagoda Sobieszkoda, klasa 5a

 

 

Wywiad z Mamą

- Mamo, kiedy chodziłaś do szkoły podstawowej?
- Chodziłam do szkoły podstawowej w latach 80-tych.
- Ile osób było w twojej klasie?
- 21. Było 7 dziewczyn i 14 chłopców.
- Jaką osobę najbardziej pamiętasz? Czy jest to jakaś twoja koleżanka, czy kolega, czy nauczyciel?
- Pamiętam wszystkie koleżanki. Spośród koleżanek najlepsza była moja przyjaciółka Agnieszka, z którą mam kontakt do dziś.
- A jakiego nauczyciela wspominasz najbardziej?
- Panią Marię, moją wychowawczynię w klasach 1-3 oraz panią Barbarę, nauczycielkę języka rosyjskiego.
- Dziękuje za wywiad mamo.

Bartek Luboń, klasa 4b

 

 

Moja mama uczęszczała do szkoły im. Tadeusza Kościuszki w Głogoczowie. Szkoła ta powstała w roku 1857, dyrektorem tej szkoły była Pani Maria Tobor-Pręciowska. Mama uczęszczała do tej szkoły w latach 1988-1996. Lata nauki wspomina bardzo dobrze, nie było jeszcze sali gimnastycznych, ćwiczyli na korytarzach szkolnych. W latach nauki mojej mamy nie było gimnazjum, uczyli się do 8-ej klasy. Po ukończeniu 8-ej klasy mieli komers. Nauczyciele byli wspaniali

Patrycja Cudak, klasa 4b

 

 

Wywiad z moją mamą, która chodziła do Szkoły Podstawowej nr 6 w Jaworznie, ponieważ tam się urodziła i wychowała.

- Do jakiej klasy chodziłaś?

- Chodziłam do klasy „F”.

- Czy za Twoich lat szkoła liczyła dużo uczniów?

- Szkoła liczyła bardzo dużo uczniów. Klas pierwszych było aż od A do J.

- Czy szkoła miała jakiegoś patrona?

- Tak, patronem szkoły był Stefan Żeromski.

- Jaki przedmiot najbardziej lubiłaś?

- Najbardziej lubiłam j. polski i muzykę.

- Jakie wydarzenie najbardziej zapamiętałaś?

- Najbardziej zapamiętałam Zieloną Szkołę, na którą pojechałam do Świnoujścia.

- Jak pamiętasz pierwszy dzień w szkole​?

- Pierwszy dzień w szkole zapamiętałam bardzo dobrze, ponieważ większość kolegów i koleżanek z klasy to przyjaciele z osiedla.

- Jak wspominasz swoją wychowawczynię?

- Swoją wychowawczynię wspominam bardzo dobrze, ponieważ poświęcała nam bardzo dużo czasu i wszyscy nazywaliśmy ją szkolną mamą.

- Czy chodziłaś na jakieś dodatkowe zajęcia edukacyjne?

- Tak należałam do kółka muzycznego i chodziłam na SKS.

- Czy lubiłaś chodzić do szkoły?

- Lubiłam chodzić do szkoły, ponieważ zajęcia były bardzo ciekawe i miałam dużo kolegów i koleżanek.

- Jak wspominasz swoją szkołę?

- Wspominam ją bardzo dobrze.

Weronika Polewka, klasa 5a

 

 

 

 

Opisuję obraz, który nosi tytyuł „Portret Dziewczynki”. Namalował go Stanisław Wyspiański.

Dzieło namalowano w 1895 roku, czyli ponad 100 lat temu. Obraz został namalowany techniką pastelową. Na płótnie ukazana jest dziewczynka. Być może w naszym wieku. Przedstawiona postać ma związane włosy, które mają kolor brązowy. Ma niebieskie oczy. Jej usta wydają się uśmiechnięte. Ma sukienkę albo bluzkę. Jest czerwona w czarne grochy. Guziki są żółte. Na dole widać, że przechodzi w pomarańczowy kolor. Wymiar obrazu to 30,5x24 cm.

Na obrazie przeważają ciepłe kolory. Nastrój obrazu jest miły i spokojny. Ten obraz jest bardzo ładny. Aktualnie znajduje się w Muzeum Narodowym w Warszawie.

Karol Łabędzki klasa 4B   

 

 

Przyszła jesień

Opis Parasola

Opisuję parasol, który przyniosła nasza pani Ilona Michalik.

Parasol jest duży. Pierwszy, najgrubszy pasek jest koloru brązowego, drugi zielonego, a ostatni, najcieńszy - seledynowego. Laska jest długa, drewniana, haczykowata na końcu. Parasol ma ozdobne elementy wykończeniowe. Jest też  widoczna lamówka koloru seledynowego. Cały parasol jest utrzymywany na czarnych mocnych drutach. Poza tym parasol ten ma metalowe wzmocnienia w kolorze złota. Jest także automatyczny przycisk, który się otwiera. Natomiast zamykać go trzeba siłą własnych rąk. Jest on bardzo niewygodny, gdy nie pada deszcz. Parasol ma zapięcie na rzepę koloru zielonego. Pani Ilona kiedyś przyniosła na lekcje inny parasol, lecz ten mi się bardziej podoba. Ten parasol jest dość ciężki. Zmieszczą się pod nim przynajmniej dwie dorosłe osoby.

Bardzo mi się podobają kolory tego parasola, chciałabym taki mieć.

Jagoda Sobieszkoda, klasa 5a

***

 

 

Opis wiewiórki

 

Wiewiórka to ssak, który mieszka najczęściej w lesie lub parku. Jest bardzo ufna ludziom. Jest z pozoru niewielkim zwierzęciem, ale jest największym leśnym gryzoniem.

Waży około 300 gramów. To tyle, co kubek pełen cukru. W Polsce ma najczęściej kolor rudy.

Są też inne kolory np. szary. Żywi się nasionami drzew, orzechami, żołędziami, buczyną, grzybami i owadami. Ma bardzo długi ogon, prawie tak długi, jak ona sama. Ogon służy do utrzymania równowagi. Jej ostre pazury służą do utrzymania przyczepności na drzewie. Potrafi poruszać się we wszystkich kierunkach. Wykonuje pięciometrowe skoki.

Już się z nią widziałem i z tego powodu jestem szczęśliwy. Jest bardzo ładna.

 

Karol Łabędzki, klasa 4b     

***

 

Tematem mojego opisu jest jesienny krajobraz.

Przedstawia on piękną jesień. Widać kolorowe liście i drzewa, z których spadają one w różnych barwach: żółte, zielone, czerwone i pomarańczowe. Na środku parku jest piękny staw, po  którym  pływają liście. Brzeg stawu jest  zielony, rośnie tam piękny mech.  W stawie odbijają się liście i drzewa. Drzewa mają niewielką ilość liści. Przez park biegnie dróżka zasypana kolorowymi pięknymi liśćmi. Gałązki drzew leżą na wodzie. Staw jest duży i znajduje się w parku. W  parku można jeździć  na rolkach lub na rowerze i pooglądać piękną jesień. Drzewa są stare. Mają czarne i duże pnie.

Ten krajobraz jest piękny, chciałaby pójść przez taki park.

Agnieszka Dąbrowa, klasa 5a

 

http://plfoto.com/zdjecia_new/1040182.jpg

***

To piękny, jesienny krajobraz. Widoczne są tutaj różne, kolorowe drzewa.

Widać jesienną ścieżkę, a na niej różnokolorowe liście.  Koło ścieżki znajdują się tory kolejowe. Wszędzie jest bardzo dużo liści. Wzdłuż ścieżki znajdują się stare drzewa, mają one czarne pnie. Drzewa mają niewielką ilość pięknych liści. Można dostrzec kosze na śmieci i ławki, na których da się przysiąść w czasie spaceru. Myślę, że po tej ścieżce można by było jeździć na wycieczki rowerowe. W oddali widać miasto, jest tam także widoczny kościół i plac zabaw. Drzewa obok alei mają czarne pnie.

Bardzo podoba mi się ten krajobraz i chciałabym się przejść po tej alei.

Olga Podoba, klasa 5a

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

***

Tematem mojego opisu jest jesienny krajobraz.

Przedstawia on kolorowe drzewa, staw i zamek. W stawie widać liście, które poopadały z drzew. Drzewa to m.in.: wierzby, klony i dęby. Wszystkie drzewa mają kolorowe liście. Nad stawem jest nieduży most, który prowadzi z jednego brzegu na drugi.

Zamek przysłania duża wierzba. Liście mają czerwone, brązowe, żółte i zielone kolory. Są piękne. Pod drzewami jest ich bardzo dużo. Niebo ma intensywny, niebieski kolor. Krajobraz przedstawia późną jesień. Staw, który widnieje na pierwszym planie, jest dość duży. Najstarszym drzewem na krajobrazie jest wierzba, która rośnie obok mostu.

Trawa jest pięknego, zielonego koloru. Większość drzew, to drzewa liściaste. Jednak za zamkiem jest kilka drzew iglastych. Nie które drzewa w oddali nie mają liści.

Bardzo podoba mi się ten park. Myślę, że każdy chciałby po nim pospacerować

Weronika Polewka, klasa 5a

 

 

***

Parasol ten należy do pani  Ilony Michalik. Jest on w trój kolorowy, w paski. Ma też brązową  laskę, a na tej lasce są złote ozdoby. Laska jest wykonana z drewna, na końcu jest zakręcona. Ten parasol jest dużych rozmiarów. Jest na nim też zapinka na rzepę. Po złożeniu parasol jest duży i nieporęczny. Krawędź tego parasola jest seledynowa. Pod tym parasolem zmieszczą się dwie dorosłe osoby. Ma on automatyczne otwieranie, a składa się go ręczne.Ten parasol jest dosyć  ciężki . Ma drucianą konstrukcję.

Bardzo podoba mi się ten parasol, tylko mógłby być odrobinę weselszy, ale ten też mi się podoba.

Olga Podoba, klasa 5a



 

 

 

 

Przedstawienie „Chłopcy z Placu Broni”
w opinii uczniów Szkoły Podstawowej w Jaworniku

 

Teatralny spektakl wzbudził wśród uczniów niemałe emocje,
na co dowodem są poniższe recenzje.
Zapraszamy do zapoznania się z opiniami początkujących krytyków teatralnych:

W dniu 29.09.2014r. o godz 11.00 moja klasa wraz z innymi uczniami Szkoły Podstawowej w Jaworniku wyjechała do Myślenic. Tam na deskach Miejskiego Ośrodka Kultury i Sportu obejrzeliśmy spektakl teatralny pt „Chłopcy z Placu Broni”, którego reżyserem był Bartosz Jarzymowski.

Głównym bohaterem był Ernest Nereczek, serdeczny i bardzo wesoły chłopiec. Należał do grupy z Placu Broni. Chętnie wykonywał wszystkie rozkazy kolegów. Miał swój honor i ambicje. Odważnie przeciwstawił się chłopcom, którzy należeli do grupy Czerwonych koszul. Odebrał im chorągiewkę i oddał ją w ręce swojego dowódcy. Za swą odwagę i męstwo był wrzucany do rzeki.

Spektakl był dość długi, ale bardzo interesujący. Na scenie dominowały piękne dekoracje, które przykuwały uwagę widza. Ogromne wrażenie robiły efekty świetlne, a nastrojowa muzyka i hymn śpiewany przez chłopców z Placu Broni dźwięczał w naszych uszach nawet wtedy, gdy byliśmy już w szkole.

Spektakl zrobił na mnie ogromne wrażenie. Jestem zadowolona że skorzystałam z propozycji pani Ilony Michalik. Ten spektakl na długo pozostanie w  mojej pamięci.

Jagoda Sobieszkoda, klasa 5a

*

 

 

W dniu 29.09.2014. o godz. 11.00 moja klasa wraz z innymi uczniami Szkoły Podstawowej w Jaworniku. wyjechała do
Myślenic. Tam na deskach Miejskiego Ośrodka Kultury i Sportu obejrzeliśmy spektakl „Chłopcy z Placu Broni”, którego reżyserem był Bartosz Jarzymowski. Głównymi bohaterami byli Ernest, Nemeczek, a poza nim serdeczni i bardzo weseli chłopcy. Erno należał do grupy Chłopców z Placu Broni. Chętnie wykonywał wszystkie rozkazy kolegów. Miał swój honor i ambicje.  Odważnie przeciwstawiał się chłopcom, którzy należeli do grupy Czerwonych Koszul. Odebrał im chorągiewkę i oddał swojemu dowódcy. Za swoją odwagę i męstwo wrzucany był do rzeki. Spektakl był dość długi, ale bardzo interesujący. Na scenie dominowały piękne dekoracje, które przykuwały uwagę widza. Ogromne wrażenie robiły efekty świetlne, a nastrojowa muzyka i hymn śpiewany przez Chłopców z Placu Broni dźwięczały w naszych uszach nawet wtedy, gdy byliśmy już w szkole. Spektakl zrobił na mnie ogromne wrażenie. Jestem zadowolona, że skorzystałam z propozycji Pani Ilony Michalik. Ten spektakl na długo pozostanie w mojej pamięci.


Jagoda Sobieszkoda, klasa 5a

*

 

29.09.2014 wraz z moją klasą i uczniami z naszej szkoły wybraliśmy się do Myślenic na przedstawienie teatralne pt. „Chłopcy z Placu Broni”. Reżyserem tego spektaklu jest Bartosz Jarzymowski. Czas spędzony w teatrze był bardzo ciekawy.

Scenografia została świetnie wykonana. Muzyka raz była spokojna, innym razem chaotyczna i żywiołowa. Była bardzo dobrze dobrana do poszczególnych scen przedstawienia. Obecne były również efekty świetlne. Podobało mi się to, że gdy aktorzy zmieniali scenografię, to światło było zgaszone, a na suficie odbijały się kolorowe światła. Niebieskie wyglądały jak woda, a czerwone jak ogień. Aktorzy świetnie pasowali do swoich ról.

W przedstawieniu Chłopcy z Placu Broni toczyli walkę z grupą chłopców nazywaną Czerwonymi Koszulami. Toczyli walkę o plac. Należał on do Chłopców z Placu Broni, ale Czerwone Koszule chciały im go odbić, dlatego zaatakowały. Zaczęło się od tego, że szef Czerwonych Koszul ukradł chorągiewkę, która była flagą Chłopców z Placu Broni. Chłopcy chcieli ją odzyskać. Gereb, który na początku spektaklu należał do Chłopców z Placu Broni, zdradził ich i powiedział Czerwonym Koszulom, jak wejść na plac. Pod koniec przedstawienia Gereb  wrócił do Chłopców z Placu Broni i razem pokonali Czerwone Koszule. Z jednej strony akcja przedstawienia skończyła się szczęśliwie, a z drugiej strony nieszczęśliwie. Szczęśliwie  dlatego, że Chłopcy z Placu Broni wygrali, a nieszczęśliwie, ponieważ szeregowy Erno Nemeczek z grupy Chłopców z Placu Broni zmarł. To dzięki niemu Chłopcy z Placu Broni wygrali bitwę.

Przedstawienie bardzo mi się podobało. Trwało długo i aktorzy mieli obszerne role do opanowania. Gratuluję im, że się tyle nauczyli. Z przyjemnością obejrzałabym to przedstawienie jeszcze raz.

Weronika Polewka, klasa 5a

 

*

W dniu 29.09.2014 r. odbył się teatrzyk w Miejskim Ośrodku Kultury i Sportu w Myślenicach. Uczniowie z klas 4-6 mogli obejrzeć spektakl „Chłopcy z Placu Broni” przygotowany przez Teatr Współczesny w Krakowie.

Przedstawienie bardzo mi się podobało. Opowiadało o przygodach młodych ludzi. Chłopcy chcieli bronić swojego placu przed wrogą grupą rówieśników. Jeden z nich – Nemeczek oddał życie za obronę placu. Chwilami spektakl był bardzo smutny, ale nie brakowało też chwil, w których na sali brzmiał śmiech publiczności. Wyjazd do teatru był bardzo udany. Mam nadzieję,  że w najbliższym czasie będę miał okazję uczestniczyć w kolejnym przedstawieniu.

Grzegorz Folwarski, klasa 4a

 

*

Przedstawienie bardzo mi się podobało. Bardzo się cieszyłam, że mogłam obejrzeć przedstawienie. Bardzo podobały mi się kolorowe fale na suficie. Można było podziwiać wielu aktorów, bardzo mi się oni podobali. Niektóre sceny były śmieszne.

Basia Braś, 4a

 

*

Przedstawienie bardzo mi się podobało, ponieważ aktorzy schodzili ze sceny i rozdawali niektórym karteczki. Na suficie były różne światła. Grała także ładna muzyka. Aktorzy grali tak, że można było mieć wrażenie, że wszystko dzieje się naprawdę. Uważam, że warto było jechać.

Kasia Król, 4a

 

*

Wczoraj wybraliśmy się na przedstawienie „Chłopcy z Placu Broni”. Na tym przedstawieniu było fajnie. Podobało mi się wszystko. To był nasz pierwszy wyjazd na przedstawienie. Aktorzy grali wspaniale. Przedstawienie było smutne ze względu na zakończenie.

Oliwier Szlachetka, 4a

 

*

Przedstawienie ogólnie mi się nie podobało. Pewne efekty wydały mi się niedopasowane. Na przykład tło imitujące Plac Broni było na scenie także podczas, gdy akcja przeniosła się już do domu Nemeczka. Akcja była mało rozwinięta. Ale podobały mi się światła pojawiające się na suficie.

Mateusz Furgała, 6a

 

*

Byłem w teatrze i mi się nie podobało, ponieważ nie było żadnej akcji. Myślałem, że Chłopcy z Placu Broni będą się bić i strzelać, a tu klapa. Tak ogólnie było w porządku. Plusem były efekty świetlne. Aktorzy także dobrze wykonywali swoje zadanie. Całe przedstawienie zepsuła zbyt uboga akcja.

Piotr Galas, 6a

*

 

Scenografia była super. Gra aktorów była tak prawdziwa, że powinni oni grać w filmach. Tylko trochę za wcześnie zaczynali niektóre czynności – na przykład jeszcze nie zgasło całkiem światło, a oni już zmieniali elementy scenografii. Muzyka była fajna, prawdziwa, tylko trochę zbyt krótko się pojawiała. Interakcje z publicznością były słabe, gdyż tylko widzowie siedzący z przodu mogli mieć kontakt z aktorami.

Nikodem Sobieszkoda, 6a

 

*

 

Przedstawienie „Chłopcy z Placu Broni” było nudne, ponieważ nie było fajnych scen. Ale podobały mi się światła zmieniające kolor. Wśród aktorów było sześciu mężczyzn i dwie kobiety. Jedna pani grała nauczycielkę, a druga Marysię, która chciała iść do szkoły, ale nie mogła, bo pracowała.

Maciej Sołtys, 4b

 

*

 

Przedstawienie było udane, aktorzy grali świetnie. Muzyka była przyjemna, momentami bardzo wesoła. Aktorzy mieli znakomite stroje. Głównym bohaterem był Nemeczek, który na końcu zmarł. Był dobrym szeregowym. Wszyscy rozpaczali i tak właśnie się zakończyło przedstawienie.

Alicja Suruło, 4b

*

Najbardziej w przedstawieniu podobała mi się aktorka Marysia. Scenografia była dobrze przygotowana. Gdy gasło światło, na suficie pojawiały się kropki. W przedstawieniu nie podobało mi się, że jedna z postaci zmarła. Jednak uważam ten wyjazd za udany i myślę, że w najbliższym czasie znów odwiedzę ten teatr.

Emilia Czepiel, 4a

 

*

 

To przedstawienie bardzo mi się podobało. Aktorzy świetnie grali swoje role. Bardzo mi się podobała scenografia. Lubię takie wyjazdy, a szczególnie, gdy jadą moi koledzy i koleżanki. Wydarzenia prezentowane na scenie także mi się podobały.

Zuzanna Oramus, 4a

 

     WAKACJE BYŁY SUPER

***

Latem tego roku byłem na koloni w Sianożętach. Na początku było nudno. Wysiedliśmy na stacji w Kołobrzegu. Autokarem pojechaliśmy do domu wypoczynkowego "Neptun". Potem poszliśmy do swoich pokoi. Pani wychowawczyni mojej grupy była jak moja mama miła i wesoła. Często chodziliśmy na plażę. Morze było błękitne i czyste. Często kąpaliśmy się i skakaliśmy na falach. Ależ była frajda!!! Fale były wysokie jak mój tata.190 cm. Podczas kąpieli w morzu było gorąco jak w piekle. Kiedy budowaliśmy zamki, piasek był sypki jak mąka. Pewnego dnia pojechaliśmy na wycieczkę do Kołobrzegu. Zwiedziliśmy Muzeum Wojska Polskiego .Ależ było tam ciekawie! Widziałem tam kule armatnie, mundury, pistolety i modele statków. Byliśmy również na latarni morskiej. Była ona jak wieżowiec. Na kolonii były też: zajęcia sportowe, dyskoteki. Było wesoło jak w szkole! Jedzenie na koloni było bardzo smaczne, a obiady jak w domu. W ostatnim dniu kolonii padał deszcz. Było chłodno jak jesienią! Myślałem, że będzie nudno, a  było bardzo ciekawie. Na kolonii w Sianożętach było super!!!

Bartek Luboń, klasa 4b

 

***

Moje wakacje spędziłam we Włoszech razem z rodziną. Było tam naprawdę przepięknie. Wynajęliśmy domek obok plaży, mieliśmy do niej dosłownie pięć kroków. Domek był też ładny, każdy miał tam swój pokój. Był tam wielki balkon, gdzie można było odpocząć i było z niego widać morze. Plaża była ogromna, a woda nie była zimna tylko letnia, więc super się w niej kąpało. Byliśmy też w Koloseum i zwiedzaliśmy wyspę Sycilię, gdzie jest nadal aktywny wulkan Etna. Chodziliśmy po Etnie. Zwiedziliśmy również wiele zamków, tylko do jednego nie wolno było wejść, bo było zagrożenie, że się zawali, więc oglądaliśmy go na zewnątrz. Odwiedziliśmy naszą rodzinę we Włoszech, oni mieszkali w mieście w bloku, a tam nie było windy, więc było dużo schodów do pokonania. Wróciliśmy do Polski po dwóch tygodniach. Bardzo mi się podobały te wakacje i mam nadzieję, że za rok też tam pojedziemy!

Wiktoria Niedośpiał, klasa 6a

***

Na początku lipca pojechałam razem z Jagodą na kolonię do Łaz. Byłyśmy tam 2 tygodnie. Wyjechałyśmy 29 czerwca pociągiem. Dotarliśmy na miejsce na drugi dzień. W pociągu poznałyśmy nowe koleżanki. Opowiadałyśmy sobie żarty i słuchaliśmy piosenek. Naszą wychowawczynią na kolonii była pani Marta. Bardzo się z nią zżyłyśmy i na koniec kolonii bardzo płakałyśmy, że musimy wyjeżdżać. Gdy przyjechałam do domu, tydzień później urodziła mi się moja siostrzyczka Lenka. Odwiedzałam Lenkę i mamę w szpitalu razem z moim bratem, tatą i kuzynką. Na przywitanie Lenki po raz pierwszy w domu zrobiłam razem z Ulą napis: Lenka witaj w domu! To było wielkie przeżycie.  17.08 mój dziadek zabrał mnie na 2 mecze siatkówki. Pierwszy był Rosja-Bułgaria, a drugi był Polska-Chiny. Były wielkie emocje podczas meczu, ale na szczęście Polacy wygrali. Do domu wróciłam koło godziny 00:00 Na drugi dzień spałam do południa. Ale byłam pełna wrażeń i zachwytu.

Dlatego moje wakacje uznaję za udane, bo miałam dużo wrażeń i jednocześnie radości.

Martyna Szlachetka, klasa 5a

               

Co można przeczytać?

W Szkole Podstawowej w Jaworniku od IV do VI 2014 realizowany był projekt edukacyjny „Szkolne Targi Czytelnicze”, w którym wzięło udział 117 uczniów klas IV-VI. Poniżej prezentujemy wybór recenzji – wyraz czytelniczych zainteresowań uczniów.

„Zośka Milionerka”, Lara Bergen

Pewnego słonecznego dnia miałam jechać na wakacje do Turcji. Byłam już na lotnisku i okazało się, że zapomniałam zabrać moją ulubioną książkę, więc podeszłam do najbliższego sklepiku i akurat zobaczyłam „Zośkę”, postanowiłam ją kupić i mam ją do dziś.

Tematem mojej książki jest Zośka i jej przyjaciele. Język lektury jest bardzo prosty do zrozumienia dla tych osób, które jej nie czytały. W „Zośce” nie ma jakiegoś specjalnego wydarzenia, lecz pewnego dnia dziewczynka postanowiła zrobić ciasteczka czekoladowe ze swoją przyjaciółką Kasią i chciała je sprzedawać i zarobić jakieś pieniądze, by była bogatsza od swojego wroga. Zośka była dla mnie najciekawszym bohaterem, ponieważ jest bardzo pomysłowa, wesoła, ciekawa świata i ma wiele innych pozytywnych cech.

Dla mnie ta książka jest przygodowa i mądra, można się przy niej rozweselić. Zośka Milionerka ma wiele wesołych i śmiesznych pomysłów. Bardzo polecam ją osobom, które chcą się pośmiać do łez - tak jak ja!

Jagoda Sobieszkoda, klasa 5a

,,Magiczne Drzewo- Gra”, Andrzej Maleszka

,,Magiczne Drzewo - Gra”, to książka Andrzeja Maleszki, którą wybrałam do projektu. Poleciła mi ją pani bibliotekarka z biblioteki na strażnicy w Jaworniku.

Jest to książka opowiadająca o przygodach trójki dzieci: Kukiego, Gabi i Blubka. Jej język jest zrozumiały, chociaż są tam wyrazy, które mogą sprawiać trudność. Akcja polega na znalezieniu nowego magicznego przedmiotu - kostki do gry. Kostka decyduje o wygranej, szczęściu lub pechu i pokonaniu klona Kukiego. Według mnie ważnym wydarzeniem był pierwszy rzut kostką wykonany przez Kukiego, ponieważ tylko on od tej pory mógł używać kostki. Moją uwagę szczególnie zwróciła Gabi - spokojna i pomysłowa dziewczyna, ponieważ to ona rozwiązywała większość problemów chłopców.

Ta książka bardzo mi się podobała. Jest niezwykle ciekawa, wzbudza zainteresowanie i jest bardzo wciągająca. Serdecznie zachęcam do jej przeczytania.

Urszula Grzeszkowicz, klasa 5a

„Seria niefortunnych zdarzeń”, Lemony Snicket

Książka, którą wybrałam do projektu, nosi tytuł „Seria niefortunnych zdarzeń”. Autorem jest Lemony Snicket. Ta książka trafiła w moje ręce dzięki pani bibliotekarce.

Tematem książki są przygody Wioletki, Klausa i Słoneczka - rodzeństwa. Język tej książki jest prosty, zrozumiały. Cechuje się tym, że jeśli są jakieś trudne wyrazy, to są one wytłumaczone przez autora. Akcja tej książki przebiega spokojnie.  W każdym rozdziale opisana jest jedna historia. Najważniejsze wydarzenie miało miejsce, gdy Wioletka, Klaus i Słoneczko przybyli do Szkoły Powszechnej Imieniem Prufrocka. Poznali tam Bagiennych, którzy później zostali ich przyjaciółmi. Poza tym  wiele się tam dowiedzieli i miało to wpływ na treść kolejnych rozdziałów. Moją uwagę szczególnie zwróciła Wioletka, ponieważ zawsze miła pomysł, jak rozwiązać dany problem. Umiała również wstawić się w najgorszych sytuacjach za swoim rodzeństwem.

Ta książka bardzo mi się podobała, ponieważ przedstawiała wiele ciekawych zdarzeń. Mogłam podziwiać wyobraźnię autora, a co najważniejsze - zawsze mnie rozśmieszała, nawet jak miałam smutne dni.

Martyna Szlachetka, klasa 5a

,,Narnia - lew, czarownica i stara szafa”, C.S Lewis

Książka pt.: ,,Narnia - lew, czarownica i stara szafa”, jest książką, którą wybrałem. Autorem jest C.S Lewis. Któregoś dnia obejrzałem film i chciałem tę książkę przeczytać w całości. Tematem lektury jest przygoda z żywiołami. Jak dla mnie cechą języka tej książki jest to, że nawet małe dziecko potrafi ją zrozumieć. Akcja książki zawiera wiele drastycznych scen, ale według mnie najważniejszym wydarzeniem było, jak Łucja spotkała Aslana na moście lodu, a w szczególności, gdy Łucja przytuliła się do Aslana. Bohater, który zwrócił moją uwagę, to Piotr, ponieważ był bardzo odważny i zawsze walczył o swoje. Przez całe swoje życie pilnował Łucji. Dlatego też jest moim bohaterem.

Oceniam tę książkę na 6. Lubię ją, ponieważ są ciekawe momenty, wiele scen trzyma w napięciu i jest łatwa do zrozumienia.

Wojciech Kalisz, klasa 6b (2013/2014)

„Ocean na końcu drogi”, Neil Gaiman

Wybraną przeze mnie książką jest „Ocean na końcu drogi.” Autorem jest „Neil Gaiman”. Dostałam tę książkę od mamy.

Tematem tej książki są przygody i wierność. Opowiada ona o chłopcu, który miał siedem lat i jego przyjaciółce Nell. Tej książki na pewno nie zrozumiałby mały chłopiec  lub mała dziewczynka. Jest ona trudna, wymaga dużego zrozumienia i wytrwałości. Akcja książki przebiega dość wolno, czasem przyspiesza, są też momenty stresujące - wszystko sprawia, że chce się czytać dalej i dalej. Według mnie, najważniejsze wydarzenie, to jak Nell pomagała chłopcu, ile mogła, np.: z pomocą swojej mamy i babci uratowała go i jego rodzinę przed złym potworem, czyli Urszulą. Moją największą uwagę zwróciła Nell, ponieważ  była odważna, pomagała wszystkim i była w bardzo podobnym wieku do mnie, miała jedenaście lat.

Ta książka jest najlepsza, jaką czytałam i polecam ją wszystkim dzieciom i dorosłym. Jest w niej wiele przygód, szczerości, uczuć i jest wielu bohaterów. Cóż więcej trzeba  - JEST SUPER!!!

Magdalena Koperek, klasa 6b (2013/2014)

,,Moja Służąca jest przewodniczącą”, Hiro Fujuwara

Autorem mangi ,,Moja Służąca jest przewodniczącą’’ jest sławny mangista  Hiro Fujuwara. Manga trafiła do mnie przez to, że oglądałam animę, czyli tłumacząc na nasz język - kreskówkę. Moja siostra chciała więcej się dowiedzieć na jej temat. Natrafiła na stronę internetową, gdzie znajdowała się manga - książka związana z tą kreskówką. Klaudia była zachwycona, więc zamówiła pierwszy tom. A ja odebrałam paczkę od kuriera, rozpakowałam i z ciekawości zaczęłam czytać.

Tematem mangi jest to, że silna, zdecydowana i gotowa na wszystko przewodnicząca szkoły Seiki, Misaki Ayzuwa, po szkole pracuje jako służącą w kawiarence ,,Maid Latte’’, o której nikt nie wie. Jednak pewnego dnia arcyprzystojny i arcypopularny uczeń Seiki - Usui Takumi - dowiaduje się o tym, że przewodnicząca jest służącą w kawiarence. Język tej mangi jest trochę trudny, gdyż trzeba czytać od tyłu i czasami niedokładnie widać niektóre napisy. Akcja tej  książki przebiega w spokojny sposób, nie ma żadnych dynamicznych momentów, wszystko jest ułożone jak powinno być. Najważniejsze wydarzenie według mnie polegało na tym, że Usui dowiedział się o pracy Misaki w charakterze służącej w kawiarni. Szczególnie moją uwagę  przykuł Usui Takumi, z tego względu, że jest bardzo przystojny i inteligentny.

Tę mangę oceniam jako najlepszą, jaką czytałam. Dlatego, że różni się od innych fabułą i dobrą kreską, a zarazem dobrze przemyślanymi kwestiami, jakie wypowiadają postaci. Bardzo zachęcam do przeczytania tej książki.  

Patrycja Pająk, klasa 6b (2013/2014)

„Czakram”,  Jerzy Michał Czarnecki

Książka nosi tytuł „Czakram”, została napisana przez Jerzego Michała Czarnieckiego. Wypożyczyłem ją ze szkolnej biblioteki do projektu.

Tematem opowieści jest kamień Czakram. Ta książka ma dziwny język, są w niej niespotykane słowa, nazwiska oraz imiona. Akcja książki przebiega szybko. Tematem jest kamień, po który przychodzi człowiek ze wschodu. Według mnie najważniejszym wydarzeniem było odnalezienie Czakramu, ponieważ to był najciekawszy moment. Moją uwagę szczególnie zwrócił bohater o imieniu Wawelski Mocarz.

Ta książka jest bardzo ciekawa, ponieważ jest w niej dużo przygód, można poznać nową legendę i dowiedzieć się wiele o Krakowie. Polecam ją.

Jan Wilkołak, klasa 5a

 

„Dziwni klienci”, Samatha Hay

Czytałem  książkę „Dziwni klienci” napisaną przez Samathę Hay.

Tematem książki są dziwni klienci. Język książki jest „normalny”, nie ma trudnych słów. Akcja w książce przebiega szybko, ale ciekawie. Konkretnego wydarzenia nie ma, ponieważ cała książka jest ciekawa. Zwrócił moją uwagę Stefek, który jest głównym bohaterem.

Oceniam ją dobrze, dlatego, bo jest krótka, ciekawa i prosta.

Dominik Wojtasik, klasa 5a

,,Felix, Net i Nika oraz Trzecia Kuzynka”, Rafał Kosik

Całkiem niedawno, może parę tygodni temu, bardzo mi się nudziło. Właśnie wtedy zadzwonił telefon, była to moja kuzynka, która powiedziała, że ma dla mnie ciekawą książkę. Tytuł tej książki to ,,Felix, Net i Nika oraz Trzecia Kuzynka”. Autorem jest Rafał Kosik.

Książka ta jest tylko częścią fantastycznej serii pt: ,,Felix, Net i Nika”. Książka jest o tym, jak nastolatkowie przyjeżdżają na ferie do pensjonatu ,,Trzy Kuzynki”, jednak w tym pensjonacie dzieją się różne dziwne rzeczy. Książka ma charakter horrorystyczny. W języku tej książki są różne nazwy, ale są łatwe do zrozumienia, główni bohaterowie posługują się tak zwanym ,,slangiem młodzieżowym”, dużym udogodnieniem jest też to, iż na końcu strony są wyjaśnienia wszelkich trudnych słów. Akcja książki jest zmienna, raz wydarzenia mkną niczym rumak, a innym razem powoli wyjaśnia się wszystko. Według mnie najważniejsze wydarzenia są na końcu książki, kiedy ,,Trzecia Kuzynka” wychodzi z ukrycia, akcja gwałtownie sunie naprzód. Mimo, że w tytule ,,Nika” jest napisana na końcu, to w tej książce ona zwraca największą uwagę. To ona od początku mówiła, że z tym pensjonatem jest coś nie tak. Według mnie to ona miała największy wpływ na przebieg wydarzeń.
Podsumowując.... książka ta jest bardzo fajna, wnioskuję to po tym, że autor idealnie wczuł się w tych nastolatków z Warszawy, wiedział doskonale, co chce napisać, bo od początku miał gotowy plan. Mnie ta książka, podoba się dlatego, że mogą ja czytać osoby w różnym wieku i o różnych upodobaniach.

Gabriela Frydrych, klasa 6b (2013/2014)

 

,,Hobbit”, Jon Ronald Reul Tolkien

Ta książka trafiła do menie tak, że słyszałem o niej od kolegów. Od razu jak wróciłem ze szkoły to pojechałem do Myślenic. I ją kupiłem w empiku.

Tematem książki jest wiele przygód Hobbita, 14 krasnoludów i jednego czarodzieja, którzy przemierzają krainę, by dojść do ,,Ereboru”, czyli samotnej góry, i ją odbić spod łap Smagła Straszliwego. Język tej książki nie jest najłatwiejszy, ale da się go zrozumieć i przeżyć te emocje. Nie wiem jak opisać akcję książki, bo nieraz jest przygoda za przygodą, a nieraz przygoda, cisza i znowu przygoda. Ważnym wydarzeniem jest, gdy Orkowie wyruszyli na wojnę. Moją uwagę przykuł Bombur. Bo to jest gruby krasnolud. Jest bardzo waleczny i śmieszny.

Ja tę książkę oceniam, na 5+, bo to naprawdę piękna książka i naprawdę ładna opowieść. Dlatego oceniam tak tę książkę, bo jej czytanie to piękne przygoda, wciąga, mi się bardzo podoba.

Patryk Kowal, klasa 6b, (2013/2014)

 

„Hobbit”, Ronald Reul Tolkien

Autorem książki pt. Hobbit jest Ronald Reul Tolkien. Ta książka trafiła w moje ręce przez kolegę Patryka. Opowiedział mi o niej dużo rzeczy, spodobała mi się i właśnie dlatego trafiła w moje ręce.

Tematem książki jest niezwykła przygoda 14 krasnoludów z czego 1 to Gandalf - jest on magikiem bardzo dużego wzrostu, a główny bohater, to Hobbit, a przywódcą ludu krasnoludów był król Thorin. A reszta to zwykłe krasnoludy. Język tej książki jest trudny, ale cechuje go to, że bardzo jest interesujący, zachęcający i da się go zrozumieć. Akcja książki jest bardzo zmienna. Na początku jest spokojna i łagodna, po chwili rozwija się szybko. Najważniejsze wydarzenie było, gdy potężna armia Orków wyruszyła na bitwę z krasnoludami. Moją uwagę zwróciło 3 bohaterów. Był to Gandalf, potężny magik, który zawsze wyciągał krasnoludów z poważnych problemów. Drugą postacią jest Hobbit - główny bohater książki, był bardzo mądry, życzliwy i pomysłowy. Trzecią postacią jest Thorin, który był wielkim królem  krasnoludów i królem całej wioski Erebor, był bardzo odważny.

Tę książkę oceniam bardzo dobrze i będę ją bardzo i miło wspominał. Niezwykle mnie wciągnęła i zaciekawiła.

Konrad Góralik, klasa 6b (2013/2014)

 

,,Narnia, lew, czarownica i stara szafa”, C.S.Lewis

Tematem mojej recenzji jest książka ,,Narnia, lew czarownica i stara szafa”. Autorem jest C.S.Lewis. Książka ta znalazła się w moich rękach, dlatego, że grałem w inspirowaną nią grę na komputerze, oglądałem także film, więc chciałem dowiedzieć się, jaka jest.

Książka ma temat walki dobra ze złem. Są w książce dwa światy: świat ludzi i Narnia w której żyją różne zmutowane stwory. Książka ma język łatwy i ciekawy. Akcja przebiega ciekawie jest wiele scen, w których było zagrożone życie. Według mnie najważniejszym wydarzeniem było to, jak Czarownica napadła wraz ze swoją armią na Aslana. Przywiązali go do kamiennego stołu i go zabili, ale on ożył. Aslan to bohater, który zwrócił moją szczególną uwagę, ponieważ on zmienił zimę na wiosnę, uratował wielką walkę Piotra z armią Białej Czarownicy.

Książkę tę oceniam na bardzo dobry, ponieważ jest to książka, jaką lubię, jest w niej dużo drastycznych momentów, są momenty zawahań, w których nie wiesz, co się stanie, jest łatwa do czytania, ponieważ nie ma słów, które są wymyślone.

Łukasz Kisiel, klasa 6b (2013/2014)

 

,,Narnia, lew, czarownica i stara szafa”, C.S.Lewis

Ta książka trafiła do mnie, kiedy mieliśmy przynieść książkę do  projektu [kupiłem ją w empiku].

Tematem książki jest stara i nowa Narnia. Przygoda zaczyna się, gdy książę Kaspian przybywa do Narni, by uchronić ją przed ludem Termarów. Zdobywa ich zaufanie i próbuje wezwać Aslana (króla Narni - lwa).

Jednak przybywają Książę Piotr, Zuzanna, Edmund i Łucja ze świata ludzi. Kiedy przybywają, walczą z Kaspianem i całą Narnią przeciwko Mirażowi, królowi Termanczyków. Książkę dobrze się czyta. Jest ciekawa, ponieważ ma wiele zwrotów akcji. Według mnie ważnym wydarzeniem było to, kiedy król Piotr i Miraz stoczyli wojnę. Szczególnie zwróciła moją uwagę Łucja, która ciągle wierzyła, że Aslan przyjdzie.

Tę książkę oceniam jako dobrą ponieważ: można się nią zaciekawić, fajne są tam przygody i jest to książka fantasy.

Kamil Szczeciński, klasa 6a

 

„Kroniki Archeo – Skarb Atlantów”, Agnieszka Stelmaszyk

Autorką książki pod tytułem „Kroniki Archeo – Skarb Atlantów” jest Agnieszka Stelmaszyk. Ta książka trafiła w moje ręce poprzez to, że pojechałem do biblioteki na strażnicy.

Tematem książki jest skarb Posejdona, którego szukają dzieci: Jim, Martin, Mary Jane, Ania, Bartek i Klejto. Jest też poszukiwacz Midas - Profesor Flemming. Język tej książki jest prosty, wszystko jest wyjaśnione, kim był np: Posejdon. Akcja książki przebiega szybko, bo po jednym temacie ze strony dobra jest od razu strona zła, aż spotykają się obydwie strony. Według mnie najważniejsze wydarzenie było, gdy odnajdują skarb w jaskini. Moją uwagę najbardziej przyciągnął Bartek, który odnajduje skarb Atlantów w jaskini i ledwo uchodzi z niej z życiem i podkochuje się w Greczynce Klejto przez cała wyprawę.

Ta książka podoba mi się dlatego, że akcja szybko przebiega, są obecne i dobro i zło, i dlatego, że książka kończy się szczęśliwie.

Wielka Przygoda, duże tajemnice - takie książki kupujcie nam rodzice ! :)

Marcin Kurowski, klasa 6a

„Świat Wiedzy” - czasopismo

Chciałbym zrecenzować miesięcznik „Świat Wiedzy”. Trafił on do mnie poprzez reklamę.

Tematem czasopisma są ciekawostki świata od nowinek technologicznych po scenariusze możliwych katastrof. Język czasopisma jest pośredni, nie za łatwy, nie za trudny, lecz małe dziecko prawdopodobnie miałoby problem. Szata graficzna czasopisma jest bardzo ładna robi wrażenie chaotycznej lecz wcale taka nie jest. Czasem jedna strona jest jakby rozmazana co odbiera komfort czytania. Treść czasopisma składa się z ciekawostek. Niektóre są większe a inne mniejsze, niektóre zajmują mniej niż jedną stronę. Gazeta zawiera także stałe rubryki takie jak „Pytania i odpowiedzi” czy „Nowości i ciekawostki”.

Czasopismo jest bardzo interesujące i bardzo go lubię, ponieważ ma dużo stron, zawiera moje ulubione stałe rubryki i nie jest za drogie.

Dawid Kusina, klasa 6b (2013/2014)       

''Najgorsza rzecz, jaką zrobiła'', Alice Kuipers

''Najgorsza rzecz, jaką zrobiła'' to subtelna, piękna proza o przeżywaniu żałoby i o tym, że nawet za niebem zaciągniętym burzowymi chmurami kryje się czysty horyzont. Jej autorem jest Alice Kuipers. Dokładnie 23.04.2014.r. Poszłam do biblioteki na strażnicy. Akurat ta książka była trochę inna od pozostałych, wiec wzięłam ją (wypożyczyłam).

Tematem książki jest to, że Sophie w dramatycznych okolicznościach traci starszą siostrę Emily. Była przy jej śmierci i czuje się winna - tak bardzo winna, że nie może spać, jeść ani myśleć. Jak poskładać własne życie, które nagle stało się niezrozumiałe i obce, rozpadło się na kawałki? Jak odnaleźć wspólny język z matką, dla której Emily była – a przynajmniej tak uważa Sophie- najważniejszą osobą na świecie? I co właściwie zaszło tamtego przerażającego lata? Język tej książki jest prawie zwyczajny cechuje się tym, że mogą go zrozumieć tylko dziewczyny (nastolatki). Akcja książki się zmienia przy każdej sytuacji. Ważnym wydarzeniem dla mnie wybuch. Moją uwagę szczególnie zwróciła mama Emily i Sophie.

Oceniam tę książkę bardzo dobrze dlatego, że jest bardzo ciekawa. Można się wczuć w rolę jakiegoś bohatera. Można się po prostu przy niej rozpłakać.     

Dominika Pająk, klasa 6b (2013/2014)

,,Bitwa o Skandię”, John Flanagan

John Flanagan napisał bardzo ciekawą serię powieści młodzieżowych. Książka „Zwiadowcy”, księga czwarta ,,Bitwa o Skandię”, trafiła do mnie, gdy w poszukiwaniu nowej lektury po prostu ją zauważyłam . Była ona koloru zielono-czarnego. Zaciekawiła mnie. Wyjęłam ją z półki i spytałam P. bibliotekarkę, co to za książka.

Tematem tej książki jest, a raczej są przygody młodego zwiadowcy Willa, który został zabrany na naukę do Halta, (doświadczonego zwiadowcy). Przez całą serię Will zdobywa nowych przyjaciół oraz nazwisko. Nikt nie znał nazwiska jego ojca, został przygarnięty przez Barona Amestara, razem z piątką przyjaciół. Język książki cechuje się trudnym słownictwem, jakby poetyckim. Małe dziecko np. 7-9 letnie mogłoby nie zrozumieć niektórych wyrażeń. Akcja książki przebiega momentami dosyć wolno lecz zmiennie, a momentami szybko. Najważniejsze wydarzenie według mnie to, kiedy Will, Halt, Evanlyn, Horace, Skirl Erak i Skandianie pokonują w walce okrutnych temudżeinów. To właśnie główny bohater Will zwrócił moją uwagę. Jego wola, wierność przyjaciołom, zdolności w strzelania z łuku oraz w rzucaniu nożami i ta jego skrytość najbardziej mnie zaciekawiły.

Oceniam tę książkę tak jak na to zasługuje. Jest to druga, a raczej trzecia seria najlepszych powieści fantastycznych, jaką w życiu przeczytałam. Znajdują się tam elementy, które właśnie mnie interesują. Skrytość i tajemnica, która udziela się mi po przeczytaniu książki. Mam nadzieję, że i innym spragnionym wrażeń i kochającym tajemnice czytelnikom także się ona spodoba.

Gabriela Róg, klasa 6b (2013/2014)

„Magiczne Drzewo - Olbrzym”, Andrzej Maleszka

Książkę pod tytułem „Magiczne Drzewo - Olbrzym” napisał Andrzej Maleszka. Ta książka trafiła w moje ręce w następujący sposób: któregoś dnia poszedłem do biblioteki, o książkę poprosiłem panią Monikę, prosiłem o jakąś krótką fajną książkę, wtedy pani wyciągnęła tę książkę i ją wypożyczyłem.

Tematem książki „Magiczne drzewo-olbrzym” jest poszukiwanie magicznego przedmiotu, ponieważ czerwone krzesło zostało zniszczone. A główny bohater Kuki był winny 5 milionów złotych za zniszczenie szkoły (te oskarżenia były niesłuszne, bo naprawdę szkołę zniszczył potwór). Więc Kuki wraz z przyjaciółmi poszli szukać nowego magicznego przedmiotu.

W książce są trochę niezrozumiałe słowa. Ale została napisana w Polsce przez polskiego autora i reżysera filmu w jednej osobie. W książce akcja jest żywa, fajna i bardzo prosta. Cały czas dzieje się coś nowego i w innym miejscu niż dotąd. Według mnie jednym z najważniejszych wydarzeń jest to, gdy czerwone krzesło zostaje zniszczone przez potwora. Ale równie ważnym wydarzaniem było, kiedy odnaleźli magiczny przedmiot.

Moją uwagę zwrócił główny bohater Kuki - wiedział jak używać magicznego krzesła. Miał około 10 – 12 lat. Nosi duże okrągłe okulary. On był właścicielem czerwonego krzesła.

Według mnie książka „Magiczne Drzewo - Olbrzym” jest super fajna: działo się tam wiele ciekawych rzeczy, akcja nie stała w miejscu, cały czas działo się coś innego i jest duża czcionka.

Przeczytajcie książkę „Magiczne Drzewo - Olbrzym” super książka, super akcja.

Mateusz Furgała, klasa 6a

„Koszmarny Karolek pisze list”, Francesca Simon

Książka, którą przeczytałam, nosi tytuł „Koszmarny Karolek pisze list”. Napisała ją Francesca Simon. Tę książkę wypożyczyłam w bibliotece publicznej w Jaworniku.

Tematem książki są przygody niegrzecznego chłopca - Koszmarnego Karolka. Język książki jest zabawny, ponieważ są w nim różne, śmieszne przezwiska np. Wredna Wandzia, Jędzowata Jadzia. Akcja książki przebiega spokojnie. W tej książce nie ma ważnych wydarzeń. Moją uwagę szczególnie zwrócił Koszmarny Karolek, ponieważ ma wspaniałe, zabawne pomysły. „Koszmarny Karolek pisze list” to książka dla osób, które lubią się pośmiać. Karolek ma wiele śmiesznych pomysłów, ale najbardziej podobał mi się opisany w tej książce.

Uważam, że książka jest bardzo ciekawa i śmieszna. Zachęcam do jej przeczytania. Koszmarny Karolek i jego przyjaciele to bardzo fajne postacie, które warto poznać.

Weronika Polewka, klasa 5a

 

„Igrzyska Śmierci : w Pierścieniu Ognia”, Suzanne Collins

Tematem mojego opisu jest książka „Igrzyska Śmierci: w Pierścieniu Ognia” autorki Suzanne Colins. Tę książkę polecił mi kolega.

Książka należy do literatury s-f. Jest bardziej dla młodzieży. Jej słownictwo jest dość trudne. Cała akcja rozgrywa się w dalekiej przyszłości w Panem, w państwie totalitarnym. W całym  kraju jest 12 dystryktów i 13 sekretny. W Panem co roku odbywają się Głodowe Igrzyska. Z  każdego dystryktu są 2-aj reprezentanci. Katniss Everdeen jest główna bohaterką. Według mnie najważniejszym wydarzeniem było, gdy Katniss strzelała z łuku w kopułę. Najbardziej moją uwagę przykuła Katniss Everdeen., ponieważ bardzo dobrze strzela z łuku i nie lubi zabijać ludzi. Zabija kiedy musi.

Książka ta bardzo mi się podoba ponieważ, było dużo zwrotów akcji. Traktuje także o sztuce przetrwania. Jest w niej ukazana wartość ścisłej współpracy. Książkę tę oceniam jako bardzo dobrą.

Łukasz Szlachetka, klasa 6b (2013/2014)

„Przygody Filipka”, Katarzyna Terechowicz i Wojciech Cesarz

Gdy już siedziałam i rozmyślałam, co mogłabym przeczytać, przypomniałam  sobie, że na mojej szafie leży zakurzona książka, która nosi tytuł „Przygody Filipka”, a napisali ją Katarzyna Terechowicz i Wojciech Cesarz, którzy są wybitnymi pisarzami.

Ta książka opowiada o tym, że w życiu są trudne chwile, ale warto się piąć i być ciekawym życia i poznawać nowych ludzi. W ciągu jednego dnia może zmienić się wszystko. Taka przygoda spotkała Filipka. Filipek zupełnie niespodziewanie ma spędzić wakacje i najbliższy rok na wsi.  Dla Filipka jest to trudne, bo mieszka w wielkim mieście i jest przywiązany  do swojej ukochanej i najdroższej mamy, która pewnego dnia informuje go o tym, że musi go opuścić. Ale obiecuje, że niebawem wróci. Filipek wprowadza się do swojej cioci Idy i wujka Ernesta, którzy mają syna Franka i psa Melona. Dowiaduje się, że jest wprost stworzony do życia w wielkim domu i uwielbia poczucie wolności i niezależności, jakie daje człowiekowi obcowanie z przyrodą. Filipek ze swoim kuzynem Frankiem, szukają skarbów,  ratują
z opresji czarownicę, tropią kłusowników, jadą na upiorny piknik, podejmują pierwszą
w życiu pracę, organizują w Brzozowej Górze drużynę piłkarską. Według mnie najważniejszym wydarzenie jest, gdy odbywa się piknik, a chłopcy zapraszają swoje koleżanki, w których się kochają. Ale niestety na piknik przychodzi niespodziewana osoba, która psuje wszystko. Najlepszym bohaterem jest główny bohater - Filipek, który uczy się wielu rzeczy i zapoznaje się z przyjaciółmi. Książka jest zrozumiała i mogliby wszyscy ją przeczytać, a także zachęcić innych do jej przeczytania.

Uważam, że ta książka jest najciekawsza, jaką czytałam. Jest bardzo przygodowa, opowiada o życiu i zawieraniu przyjaźni.

Karolina Sentysz, klasa 6b (2013/2014)

„Justin Bieber – dopiero się rozkręcam’’, Justin Bieber

Gdy się nudzę, często nie wiem, co mam robić.  Często pytam mamę, co mam robić ona odpowiada: posprzątaj swój pokój. Przecież nie będę sprzątać pokoju codziennie.
Moja koleżanka Karolina poleciła mi, bym w czasie nudy poczytała sobie książkę. Postanowiłam jej posłuchać i prawie nadarzyła się okazja. Wraz z mamą pojechałam do empiku i tam ją kupiłam. Tak bardzo się cieszyłam, że ją mam. Gdy wyszłam ze sklepu krzyknęłam „mam ją’’.   Autorem książki jest Justin Bieber, a nosi ona tytuł „Dopiero się rozkręcam’’. Wybrałam tę książkę, ponieważ od 2 lat jestem Belieber.
W tej książce poznajemy życie Justina i jego trasy koncertowe od Tel Awiw po Tokio. Są także bardzo ważne wydarzenia z życia Justina, fanów, jego rodziny. Akcja książki przebiega dość szybko, raz Justin (1 sierpnia) jest w Tokio, a 3 sierpnia w Nowym Jorku. Jak dla mnie najważniejszym wydarzeniem były 18 urodziny Justina. Justin odbył je w Los Angeles Kalifornia 1 marca 2012 z rodziną i znajomym. Ta książka ma tylko jednego bohatera Justina, bo to biografia.

Oceniam tę książkę bardzo, bardzo dobrze, gdyż uważam, że jest ona bardzo wyrazista i jej język zrozumie tylko prawdziwa Belieber. Często myślę o wydarzeniach z tej książki i układam je w całość, są takie realistyczne. Polecam, by przeczytać tę książkę, wtedy dowiecie się więcej o życiu Justina i o jego rodzinie i fanach.

Dominika Uchacz, klasa 6b (2013/2014)

„Ośmioro małych, dwoje dużych i ciężarówka”, Anne Cath-Vestly

Autorem książki pt.: „Ośmioro małych, dwoje dużych i ciężarówka” jest Anne Cath-Vestly.

Ta książka trafiła w moje ręce, ponieważ mój tata znał ją i mówił, że jest bardzo fajna i spokojna.

Tematem książki są przygody - mama, tata i ośmioro dzieci jadą do Los Angeles ciężarówką. Język książki jest nawet łatwy. Bohaterowie się rozumieją. Cechuje się tym, że jest bardzo ciekawa. Zachęciła mnie i przeczytałam ją do końca. Inna książka czegoś takiego nie ma. Akcja książki przebiega bardzo spokojnie, miło i wesoło. Wydarzenie, które było dla mnie ważne to, jak Ben poznał pewną dziewczynę, która się nazywała Eliza. Ben się w niej zakochał i zaprosił ją do parku na spacer i dał jej bukiet róż. Moją uwagę zwróciła bohaterka Mery, ponieważ ona była bardzo sympatyczna i wszystkim chciała pomagać.

Tę książkę oceniam bardzo dobrze, ponieważ może być lekturą szkolną, ma ona w sobie to coś, czyli jest bardzo ciekawa, jest również bardzo fajna. Mama, tata i dzieci byli naprawdę spokojni, mili i bardzo sympatyczni.

Magdalena Światłoń, klasa 6b (2013/2014)

,,Nowe przygody Mikołajka”, Jean-Jakiem Sempe i Gilberte Goscinny

Książka pt.: ,,Nowe przygody Mikołajka” została napisana przez Jean-Jakiem Sempe i Gilberte Goscinny. Dostałam ją od starszej siostry, i od razu się w niej zakochałam.

Tematem tej książki jest Mikołajek, który (niechcący) ciągle wpada w kłopoty. Książka została napisana po francusku, ale ja ją czytam przetłumaczoną na język polski. Książka jest bardzo ciekawa.  Mieści się w niej aż 10 rozdziałów, a każdy z nich ma po 8 krótkich i zabawnych historyjek. Dodatkowo można jeszcze przeczytać biografię autorów. Główny bohater – Mikołajek – ma wielu kolegów, ciekawych sąsiadów, rodziców, babcią (Bunię) i rzecz jasna Jadwinię, dziewczynkę w wieku Mikołajka, który stracił dla niej głowę. Główny bohater cały czas wpada w kłopoty, chociaż stara się tego uniknąć. Cała książka opowiada tylko o tym, ale zapewniam – nie przynudza. Nie było najważniejszego wydarzenia. Wszystko, co się działo, było równie zabawne, choć warto wymienić rozdział ,,Plask! Plask!”, w którym mama szuka Mikołajka w wannie. Najbardziej zwróciłam uwagę na pana Blédurt, sąsiada Mikołajka. Właściwie nie wiem dlaczego.   :)))

Książka była bardzo fajna i dostarczyła mi wiele wrażeń. Oceniam ją celująco, ponieważ wyróżnia się na półkach, została stworzona dla zabawy, z przyjemności i można ją czytać w kółko.

PRZECZYTAJ JĄ!  C:\Users\Witold\Desktop\ba0e8e967b7b8baa12986028f82d716c.png

Joanna Jawańska, klasa 6b (2013/2014)

 

„Koszmarna księga koszmarnego Karolka”, Francesca Simon

Książkę pt,, Koszmarna księga koszmarnego Karolka’’ napisała Francesca  Simon. Tę książkę kupiła mi mama.

Tematem książki jest koszmarny Karolek. Język jest śmieszny. Akcja książki przebiega w sali w, której Karolek się uczy i na podwórku.  W koszmarnym Karolku nie było ważnych wydarzeń. Moją szczególną  uwagę zwrócił Karolek, który postanowił wykurzyć nowego nauczyciela z sali za piłkę swojego przyjaciela. Nie udawało mu się to, więc poprosił swojego brata, by położył się na trawie i ściągnął buty.

Ja bardzo lubię tę książkę. Jest w niej wiele śmiesznych rzeczy. Miło przeczytać tę książkę i się w niektórych momentach pośmiać.

Agnieszka Dąbrowa, klasa 5a

„Kroniki Spiderwick” księga druga „Kamienne OkO”, Tonny Diterlizzyi i Holly Black

Na moje dziesiąte urodziny dostałem od babci pięć książek z serii „Kroniki Spiderwick”. Autorami tej książki są Tony Diterlizzi i Holly Black. Z tych wszystkich książek najbardziej spodobała mi się księga druga „Kamienne OkO”, dzisiaj ją zrecenzuję.

Tematem książki jest poznawanie tajemniczego świata stworzeń fantastycznych przez trójkę bohaterów: Jareda Grace, Simona Grace i Malory Grace. W tej części spotykają się z goblinami, hoboglinem i trollem. Książka ma prosty i klarowny język oprócz niektórych nazw bohaterów i słów wymyślonych przez pewnego hoboglina. Akcja  książki  jest dość wartka, lecz nie za bardzo. Każda książka z tej serii jest ze sobą powiązana, jedna akcja ciągnie się przez całą książkę, która trzeba przyznać nie jest zbyt długa, bo ma zaledwie 122 strony (jedna część oczywiście). Według mnie bardzo ważnym wydarzeniem było uwolnienie Simona i hoboglina zwanego Kwikołkiem, przez Jareda i Malory, z rąk goblinów Mulgarta. Moją uwagę szczególnie zwrócił Kwikołek- hoboglina schwytany i zamknięty  przez gobliny za… no sami się przekonacie, czytając tę książkę, Jared uwolnił go z klatki. Później Kwikołek odwrócił uwagę goblinów, by Jared mógł zejść z drzewa. Kwikołek urodził się bez zębów, wiec zaczął zabierać dzieciom mleczaki, Kwikołek wymyśla też różne śmieszne słowa.        

Według mnie książka ta jest bardzo ciekawa choć krótka. Uznaję tę książkę z bardzo fajną, ponieważ opowiada ciekawą historię, są w niej śmieszne fragmenty oraz lubię fantastyczne książki. Polecam ją bardzo.                                              

Maciej Nowików, klasa 6b (2013/2014)