Uczniowie piszą

TYDZIEŃ ŻYCZLIWOŚCI W NASZEJ SZKOLE

 

***

Dziś robiliśmy w grupach prace na temat mody. Wykonałyśmy ją z okazji Tygodnia Życzliwości. W mojej grupie była Asia, Magda i Basia.

Przyniosłyśmy podkoszulki, farby, plastelinę, bloki, brokaty, pisaki, i gwiazdki do przyklejenia.  Zrobiłyśmy sukienkę. W naszej grupie praca przebiegała bardzo sprawnie. Sukienka  jest bardzo ładna, koloru fioletowego  w srebrne gwiazdki i w niebieskie piórka.

Praca była bardzo fajna, a lekcja zleciała bardzo szybko. Jestem zadowolona z tego, co zrobiłam z koleżankami.  

Kasia Braś, klasa 4a

***

Na lekcji języka polskiego robiliśmy sukienkę. Przygotowaliśmy kolorowe kartki z wzorkami i duże kartony. Prace przygotowaliśmy z okazji Tygodnia Życzliwości. W naszej grupie była moja siostra Kasia i koleżanki Magda i Asia.

Magda rysowała i wycinała sukienkę. Asia i Kasia przyklejały różne rzeczy, a ja pomagałam. Nasza praca wyszła nam bardzo ładnie. Lekcja języka polskiego była wspaniała, prace też były bardzo piękne.

Jestem bardzo zadowolona z siostrą i koleżankami. Praca bardzo nam się podoba.

Basia Braś, klasa 4a

***

Droga  Emilko,  wysyłam  Ci tego krótkiego maila, ponieważ chcę  Ci powiedzieć, że osiągnęłam mój cel. Pewnie nie zgadniesz - dostałam sześć z matematyki. A pani jak to zobaczyła, to myślała, że ja tego testu nie napisałam. Gdy jednak pani wszystko przeanalizowała,  to już wiedziała,  że to ja napisałam. Wszystko opowiem Ci w szczegółach, jak do minie przyjedziesz jeszcze raz. Odpisz i opowiedz,  jaki Ty osiągnęłaś cel.

Do zobaczenia, pa.

Honorata Sentysz, klasa 4a

 

Dzień  Życzliwości

Dostrzegam u Was gest przyjaźni,

w Waszym uśmiechu, wątku, słowie,

i właśnie gest ten jest oznaką,

co życzliwością nam się zowie.

Bo być życzliwym, być przyjaznym,

dla ludzi, zjawisk i dokonań,

mieć umysł, serce i spojrzenie,

otwarte dla zgubionych wołań.

 

I pewno tutaj nie wystarczy,

ogłosić jedno święto w roku,

chyba, że chce się propagować,

ile życzliwość ma uroku.

Być życzliwa muszę być,

aby z tobą w zgodzie żyć.

Z uprzejmości ja dziś słynę

i z wszystkiego się wywinę.

Ja uwielbiam być szczęśliwa,

bo uprzejmość mnie wyrywa

Każde słowo co ja mówię,

to najlepszy sposób jest

na zły humor i poprawę.

Życzliwością słynę ..wiesz?

Wyszukała Zuzanna Oramus, klasa 4a

 

WIERSZ

Nieładnie bić, nieładnie krzywdzić,

lecz dobrym być, to już jest coś.

Najlepiej pomoc nićmi wić,

dobrze by było radosnym być.

Czasami złość, czasami lęk

i już mamy to za sobą,

na twarzy mej zagościł śmiech,

tak wyglądam zdrowo.

Miło jest wstać rano z łóżka

wiedząc o tym, że w szkole radość i nauka

powitają mnie.

Wyszukał: Kacper Grzelak, klasa 4a





 

 

 

Jak powstał świat? - Mitologia grecka

 

Na początku świata panował wielki chaos.

Następnie z chaosu powstał Uranos czyli niebo i Gaja jako ziemia. Uranos i Gaja połączyli się i z nich powstały trzy pokolenia, pierwsi to byli tytani, drudzy Cyklopi, którzy posiadali jedno oko, a ostatnie pokolenie to tytani i tytanice. Uranos wrzucał wszystkich do Tartaru, gdyż oni tam cierpieli. Pewnego dnia Gaja ukradkiem wyprowadziła Kronosa. Za niedługo zaczęła się walka Kronosa z Uranosem. Z  krwi Uranosa powstały erynie. Kronos postanowił ożenić się z Reą. Z nich zrodziły się dzieci: Hades, Hera, Hestia, Demeter, Posejdon i Zeus. Wszystkie dzieci oprócz Zeusa zostały wtrącone do Tartaru przez Kronosa. Natomiast Zeus był chroniony przez Reę. Zeusa wychowały nimfy, dawały mu mleko z kozy Amaltei. Pewnego dnia Zeus przyjechał do Tartaru i uwolnił swoich braci Hadesa i Posejdona i cyklopów. Rozpętała się wojna, w której Kronos miał po swojej stronie Tytanów. Wojna trwała dziesięć lat.

Skończyła się na tym, że Zeus został władcą i panował nad światem.

 

Jagoda Sobieszkoda, klasa 5a

 

     

***Szalone opowieści***

 

W dalekiej krainie Emira żyje rodzina smocza, na czele jej stoi mądry jak sowa  smok  Maks. Rządzi on całą krainą, udziela porad i zawsze służy pomocą. Pewnego pięknego poranka jeden z jego 7 synów - Makary, wyruszył na obchód lasu. Idąc, nie zauważył zwisającej gałęzi i uderzył w nią całą siłą, a był wysoki jak żyrafa. Gdy przemierzał okolicę, napotkał swojego kuzyna Helipa, który poprosił  go o naprawę smoczej jamy .Makary nigdy nie odmawiał innym pomocy gdyż był pracowity jak mrówka. Szybko i sprawnie uwinęli się z naprawą. Gdy poczuli głód, stwierdzili, że czas na polowanie. Helip, bardzo, bardzo powoli zaczął się skradać jak kot, by po chwili złapać  wielką ropuchę. Najedzeni, głaszcząc się po brzuchach, zaczęli skakać, turlać się, nie wiedząc, że niedaleko czai się sprytny jak lis, największy wróg smoków, dinozaur - Triceratops. Zaczęła się walka na śmierć i życie, ziemia dookoła drżała pod ich ciężarem, wszędzie pełno było krwi, ale odważny jak lew Makary, nie bał się wroga, pochwycił go i wrzucił do głębokiej przepaści. Wycieńczeni po ciężkiej bitwie ale dumni jak paw odpoczywali i cieszyli się, że pokonali  wroga. Wracając do swych smoczych jam, byli bardzo zadowoleni i jak zwinne wiewiórki pokonywali przeszkody na swej drodze. Opowiedzieli swoje przeżycie ze szczegółami wszystkim w całej krainie. Były oklaski, smoki ziajały ogniem, by w ten  sposób uczcić bohaterów. Smoki stały się znanymi wojownikami  i założyły szkółkę walk smoczych.

Wiele młodych smoków uczyło się by być odważnymi  tak jak Makary .

Emilia Czepiel, klasa 4a

 

Wycieczka do lasu

 

Pewnego razu wybraliśmy się całą klasą na wycieczkę do lasu. Celem spaceru była obserwacja przyrody i wymyślanie zwrotów kojarzących się z napotkanym obiektem.

Najpierw Robert wypatrzył na drzewie wiewiórkę i powiedział: "zwinny jak wiewiórka". Wszyscy zadarliśmy do góry głowy, aby zobaczyć to małe, rude zwierzątko. Szliśmy dalej i znów ktoś zawołał: "pracowity jak mrówka" i pokazał nam wielkie mrowisko. Było ono piękne, wyglądało, jakby się całe poruszało. Niestety mrówki zaczęły wychodzić nam na buty i musieliśmy uciekać. Potem Julka stwierdziła: "wolny jak ślimak" wskazując małą skorupkę na pniu ściętego drzewa. Później długo nikt się nie odzywał. Mieliśmy już wracać do szkoły, ale wtedy ja krzyknęłam: "wysoki jak brzoza" pokazując drzewo z białą korą. W drodze powrotnej, po wyjściu z lasu zobaczyliśmy jeźdźca na koniu. Wszyscy krzyknęliśmy: "zdrowy jak koń", a pan popatrzył na nas ze zdziwieniem. Nasza pani zaczęła się wtedy śmiać. Przy szkole Ola spostrzegła kotka, który spacerował po podwórku i wrzasnęła: "skrada się jak kot" płosząc go swoim krzykiem.

To był koniec wycieczki, ale nie koniec porównań. W sali, gdy już usiedliśmy na swoich miejscach, Andrzej powiedział, że jest głodny jak wilk i pani pozwoliła nam wyjąć kanapki oraz picie i zjeść drugie śniadanie.

 

Katarzyna Król, klasa 4a

 

Grzybobranie z psem

 

Był piękny, wrześniowy, słoneczny dzień. W nocy spadł deszcz.

Wstałam rano i pomyślałam, że wybiorę się do lasu na grzyby z bratem. Pobiegła też za nami nasza suczka Misia. Gdy weszliśmy do lasu, zauważyła wiewiórkę i pobiegła za nią. Moja Misia sprytna jak lis, o mały włos jej nie załapała. Ta była zwinniejsza i uciekła jej na drzewo. Wraz z bratem, wołaliśmy psa, bo chcieliśmy iść trochę dalej. Misia jednak była uparta jak osioł, stała i patrzyła na skaczącą wiewiórkę. Poszliśmy sami, szybko mieliśmy pełny koszyk grzybów. Chcieliśmy wracać do domu i wołaliśmy psa. Misia jednak nie przyszła, wiec  wyszliśmy sami. Po chwili zauważyłam, że mój brat nie ma koszyka. Wróciliśmy. Zobaczyliśmy naszego wiernego psa jak siedzi i pilnuje grzybów. Byliśmy bardzo zadowoleni.

Grzybobranie bardzo nam się udało. Nasz piesek okazał się wiernym przyjacielem.

  

Katarzyna Braś, klasa 4a

 

Przygoda z dzikiem

   

Ta historia zdarzyła się naprawdę. Znam ją z opowieści mojego brata.

Pewnego jesiennego dnia mój brat Piotrek jak co dzień wstał i ubrał się do szkoły. Szedł przez mały lasek, i coś go zaniepokoiło. W lesie coś szeleściło. Piotrek dzielny jak lew szedł dalej. Nagle ujrzał w oddali dzika, który taplał się w błocie. Piotrek nie wiedział, czy iść dalej, czy zawrócić. Dzik wydawał się straszny miał długie kły. Brat myślał, że jak go zobaczy to ucieknie. Dzik był uparty jak osioł, podniósł głowę i popatrzył się na nadchodzącego. Piotrek pomyślał, że trzeba iść, bo spóźni się na busa. Brat sprytny jak wiewiórka zaryzykował. Szybkim krokiem patrząc co robi dzik, szedł dalej. Udało się przejść, zwierzę nie zareagowało.

Dumna jestem z mojego brata, bo okazał się dzielny jak lew.   

Barbara Braś, klasa 4a

 

Ognisty smok

 

Dawno, dawno temu żył sobie smok o imieniu Płomień. Był bardzo uparty jak osioł. Pewnego dnia gonił go inny smok o imieniu Reks z innej polany, był szybki jak pantera.

Ale Płomień był odważny jak lew i nie ustąpił. Drugiego dnia był konkurs na prawo jazdy smoków i Płomień był bardzo dobry jak zwykle. Następnego dnia był dumny jak paw i to wkurzało Reksa i zaczęła się walka na dwa smoki. Płomień ugryzł Reksa w ogon.

Pod koniec walki Płomień był sprytny jak lis i  zionął na  Reksa, trafil w czuprynę - urosła mu jak jajko i zginął. Pod koniec Płomień się bardzo cieszył, bo nie było Reksa.

 

Joanna Krasek, Honorata Sentysz, klasa 4a


Pewnego upalnego dnia  pies leżał sobie na leżaku i popijał zimny napój.

W jednej chwili zjawił się  nie wiadomo skąd  statek  kosmitów, wtedy piesek zwinnie jak wiewiórka uciekł do  domu. Wziął telefon i zadzwonił do wszystkich znajomych, że  na jego podwórku wylądowali kosmici. Gdy skończył rozmowy  przez  telefon, popatrzył przez okno i nie zobaczył kosmitów, to oznaczało, że sobie poszli. Więc skradł się jak kot i szybko jak pantera zrobił pułapki na kosmitów. A kosmici są wolni jak ślimaki!

A pies jest wierny jak pies, więc dlatego pobiegł do swojego pana  i opowiedział mu całą historię. Jego pan zaczął panikować, a pies był dzielny jak lew. Pan tego psa był głupi jak but, a jego pies mądry jak sowa. Pies wiedział ile jest 100:2 , a pan nie wiedział ile jest 2:1.

Potem okazało się, że kosmici chcieli się tylko zaprzyjaźnić .

I żyli ze sobą długo i szczęśliwie!   

Zuzanna Oramus, klasa 4a

 

Wycieczka do Krakowa 
klasa 5a i 5b

 

29 listopada 2014 roku nasza klasa wraz z klasą 5b wybrała się na wycieczkę do Krakowa.

O godzinie 8.00 mieliśmy zbiórkę koło szkoły. Panie sprawdzały obecność i liczyły uczniów. Następnie wsiedliśmy  do autobusu i wyruszyliśmy w drogę. Podróż zajęła nam około godziny.

 

Wycieczkę zaczęliśmy od zwiedzania Kościoła Franciszkanów. Pomodliliśmy się i zwiedziliśmy świątynię. Była bardzo duża i ładna. Potem chcieliśmy dojść do Muzeum Archeologicznego, ale zabłądziliśmy. Na szczęście znaleźliśmy drogę. Podzieliliśmy się na dwie grupy:  grupa chłopców i grupa dziewcząt.  My, dziewczyny najpierw oglądałyśmy prawdziwe sarkofagi i mumie. Pani przewodnik powiedziała, że zostały przywiezione z Egiptu. Następnie pokazywała nam różne egipskie  stroje i naczynia. Chłopcy za ten czas mieli warsztaty i wykonywali mumie i sarkofagi. Potem wymieniliśmy się i my miałyśmy warsztaty, a oni zwiedzali muzeum. Na warsztatach robiłyśmy egipskie naszyjniki i piramidy, które obsypywałyśmy piaskiem. Następnie poszliśmy oglądać manekiny ludzi, którzy żyli przed nami. Po muzeum pojechaliśmy do CH Bonarka. Najpierw poszliśmy coś zjeść, a potem wybraliśmy się do kina na bajkę pt. „Jak wytresować smoka 2”. W kinie było super. Bajka była bardzo ciekawa i zabawna. Chyba wszystkim się podobała.

 

Do szkoły wróciliśmy około godziny 16.00. Pod szkołą czekali na nas rodzice. Wycieczka bardzo mi się podobała i z chęcią pojechałabym tam jeszcze raz.

Weronika Polewka, klasa 5a

 

W dniu 29 października razem z moją klasą i 5b wybraliśmy się na wycieczkę do Krakowa.

Wyjechaliśmy o godzinie 8:00, a na miejsce dotarliśmy około 9:30. Zwiedzanie rozpoczęliśmy w Kościele Franciszkanów. Bardzo mi się tam podobało! Szczególną uwagę zwróciłam na ozdobne łuki na suficie budynku. Później szliśmy spacerkiem pod Zamek Wawel i stamtąd udaliśmy się do Muzeum Archeologicznego. Tam oglądaliśmy mumie, sarkofagi, figurki i wiele innych ciekawych eksponatów. Pod koniec zwiedzania mieliśmy warsztaty pt. ”Historia i zabawa w jednym”. Przeszliśmy do miłego pokoiku i tam ozdabialiśmy kokardkami, cekinami i kwiatkami egipski naszyjnik, a później wycinaliśmy z kartonu piramidę, do której przyklejaliśmy piasek. Nasze „arcydzieła” mogliśmy zabrać do domu, ale wcześniej zrobiliśmy sobie z nimi zdjęcie. Po zakończonym zwiedzaniu udaliśmy się do galerii handlowej Bonarka i tam najpierw poszliśmy coś przekąsić w KFC. Było dużo ludzi i z trudem znaleźliśmy wolne stoliki, by móc zjeść w spokoju. Wiele osób dzwoniło wtedy do swoich rodziców, by opowiedzieć im co ciekawego zobaczyli. Później poszliśmy do kina i obejrzeliśmy ciekawy film „Jak wytresować smoka?”. Po dwugodzinnym seansie udaliśmy się do autobusu i szczęśliwie wróciliśmy do domu około godziny 16:00

Na tej wycieczce było SUPER! Myślę, że następna będzie tak samo wspaniała!

Ula Grzeszkowicz, klasa 5a

 

 


 

Moja Ojczyzna

Moja mała Ojczyzna Jawornik się nazywa,

tutaj mieszkam, uczę się, chętnie wypoczywam.

Jaworem pachniesz, moja  ukochana,

od tego drzewa nazwa twa powstała.

Gdzie wzrokiem sięgam, widzę lasy ,pola,

zielono  wszędzie i ludzi dookoła.

Mieszkańcy  to ludzie pracowici, uczciwi,

chętni pomagać tym, co tego potrzebują,

podając pomocną dłoń, nic w zamian nie oczekując.

Siedemdziesiąt lat temu tragedia straszna była,

pacyfikacja Jawornika się odbyła.

W tę zimną, ciemną noc hitlerowcy się wdarli,

11 osób zginęło od tych strasznych dręczycieli.

Ale my o Was pamiętamy,

modlimy się za Was wiernie,

pod pomnik przychodzimy,

kwiaty przynosimy, znicze zapalamy i zawsze pamiętamy.

Od kilku lat zrodziła się inicjatywa, Wieczernicą 11 listopada się nazywa.

Zbierają się wtedy licznie mieszkańcy wioski,

by śpiewać patriotyczne piosnki.

A gdy noc nadchodzi i oczy zamykam,

modlę się do Boga, by nad nami czuwał.

Strzeż nas Panie Boże,

od złego zachowaj.

                                                                                                                    Emilia Czepiel, klasa 4a

Opiekun: Ilona Michalik

 

Odblaskowa Szkoła

º

Kamilka do szkoły uczęszcza,
Swym bezpieczeństwem jest bardzo przejęta,
Codziennie odblask nosi,
Choć nikt jej o to nie prosi!!
Załóż odblask - pamiętaj, to nie sztuka,
gdy kolorowy wisiorek na twym plecaku stuka.
Gdy na dworze ciemno, szaro, noś odblaski kolorowe
bo to najlepiej chroni bezpieczeństwo twoje.

Katarzyna Król i Małgorzata Bochenek, klasa 4a.

 

º

Chcesz  być  widoczny  na  drodze?
Noś  znaczki  odblaskowe.
Na  kurtce, na  torebce  oraz  na  twej  pięknej  teczce.
Każdego dnia zadbaj koniecznie o odblask jeszcze,
Zawsze możesz liczyć nań,
Nie ma tu dwóch zdań. 

Honorata Sentysz i Emilia Czepiel, klasa 4a

º

Hej koledzy, koleżanki
Gdy dzień mroczny,

zawsze jestem widoczny.

Mam wszędzie odblaski.

Myślę, że zasługuje na duże oklaski .

 

Katarzyna Braś, klasa 4a


º
 

Odblaskowa szkoła

Zawsze jest wesoła.

Dzieci wciąż szaleją,

Ale o bezpieczeństwo dbają

Uważają na chodniku,

Sposobów jest na to bez liku,

A odblask zawsze świeci,

Bo bardzo stara się dla dzieci.

 

Magda  Motyka, Asia  Krasek, klasa 4a

     º  

                   

Gdy po zmierzchu  idą dzieci,

ważne jest, że odblask świeci.

Wszystkie dzieci cieszą się,

gdy po ciemku widać je.

Gdy po zmroku idziesz sam,

noś odblaski  ram tam, tam

 

Hubert Rudzki, Błażej Braś, Staszek Pawłowski i Oliwier Szlachetka, klasa 4a

 

º

Każdy z nas zapewne woli,

gdy na ubranku odblask świeci,

bo to ważne dla bezpieczeństwa dzieci.

Gdy idziesz do szkoły,

pamiętaj o znaczkach wesołych.

Zuzanna Oramus, Beata Bujas, klasa 4a

 

º

Zegar północ bije, księżyc pięknie świeci,

A tu nagle widzę, że ulicą idą dzieci.

Pierwsza chyba Kaśka, drugi pewno Tomek.

Jak ich rozpoznałem?

Po odblaskach kolorowych.

 

Kacper Grzelak, klasa 4a

 

º
 

To bardzo dobre dla dzieci,

gdy na ich ubraniach odblask świeci.

Bo gdy odblasku nie posiadasz,

to pod koła auta wpadasz.

A kiedy odblask zaświeci,

bezpieczniej poczują się dzieci.

Kacper Grzelak, klasa 4a


 

 

 

 

Szkolni krytycy teatralni mieli okazję ocenić kolejne przedstawienie.

Tym razem skupili swą uwagę na"Tajemniczym ogrodzie".

laugh

W dniu 27 października wybraliśmy się na spektakl pod tytułem „Tajemniczy  Ogród”. Przedstawienie odbyło się w Myślenicach.

Grała w nim fajna dziewczynka, która miała na imię Mary. Na początku była bardzo ponura i smutna. Bardzo grymasiła przy jedzeniu. Potem zmieniła się i była zupełnie inną osobą. Była miła, wesoła i pomagała innym. Ale najbardziej pomagała swojemu kuzynowi – Colinowi. Dzięki niej chłopiec wyzdrowiał i był szczęśliwy.

Spektakl bardzo mi się podobał i chwilami był śmieszny. Jednak publiczność nie potrafiła zachować się odpowiednio i czasami przeszkadzała. Widzowie szeleścili papierkami od cukierków, kopali nasze fotele. Niektórzy nie wiedzą, jak powinni zachowywać się w teatrze.
 

Honorata Sentysz, klasa 4a

              laugh

W poniedziałek 27.10 byliśmy w MOKiS-ie. Oglądaliśmy przedstawienie pt.„Tajemniczy ogród”. Główną rolę grała w nim dziewczynka Mary. Przyjechała z Indii do wujka. Zmarła jej prawie cała rodzina i zaopiekował się nią wujek. Mary była kapryśna i w ogóle niegrzeczna. Nic jej się nie chciało, nie umiała nawet sama się ubrać. Po kilku dniach stała się inną dziewczynką. Była miła i lubiła się bawić z innymi.

Jestem pod wrażeniem, że aktorzy tak ładnie grali swoje role. Podobała mi się też scenografia i sukienka Mary.

Zuzanna Oramus, klasa 4a

laugh

27.10.2014 r. prawie cała nasza klasa pojechała do Myślenic na przedstawienie teatralne pt. „Tajemniczy ogród”. Byliśmy pod opieką naszej pani wychowawczyni – Ilony Michalik.

Spektakl był o dziewczynce, która przyjechała z Indii do Anglii. Miała na imię Mary. Dano ją pod opiekę wujkowi, którego żona zmarła. Miał tylko dom i syna.

Podobała mi się muzyka i scenografia. Aktorzy śpiewali fajne piosenki i nawet tańczyli. Nie podobało mi się zachowanie publiczności.

Grzegorz Folwarski, klasa 4a

laugh

W dniu 27.10.2014r. w Mokisie odbyło się przedstawienie pt.,, Tajemniczy ogród”.    

W tym przedstawieniu główną rolę grała dziewczynka, która przyjechała z Indii do Wielkiej Brytanii, bo jej rodzice umarli podczas epidemii cholery.

Moim zdaniem spektakl był bardzo fajny, bo były różne efekty np. bąbelki, które latały po całej sali i publiczność próbowała je złapać.

 

Hubert Rudzki, klasa 4a

laugh

Dziś pojechaliśmy do Myślenic na przedstawienie teatralne.

Przedstawienie miało tytuł „Tajemniczy Ogród” i grała w nim fajna dziewczynka o imieniu Mary, która na początku była ponura, marudna i złościła się na wszystkich, a później była miła, uczynna i pomagała wszystkim. Rodzice Mary i jej służąca zmarli na chorobę o nazwie cholera, dlatego dziewczynka musiała zamieszkać u wujka, którego nigdy wcześniej nie widziała. Opiekowała się swoim chorym kuzynem, ale także ogrodem, który dzięki niej zamienił się w piękne miejsce, pełne kwiatów, kolorów, zapachów. Mary dzięki swej przemianie pomogła wielu ludziom.

Byłam bardzo zadowolona z przedstawienia. Aktorzy grali ładnie. Jednak nie podobało mi się to, że widownia bardzo głośno się zachowywała i szeleściła papierkami od cukierków. W teatrze przecież nie powinno się jeść ani pić.

                                                            

                                                                              Emilia Czepiel, klasa 4a

laugh

W dniu 27.10.2014 pojechaliśmy na przedstawienie teatralne pt. „Tajemniczy Ogród”. To przedstawienie odbyło się w Myślenicach.

Spektakl opisywał losy dziewczynki, której zmarli rodzice i przeprowadziła się do wujka. Mary na początku była kapryśna, ale potem zmieniła się i doprowadziła do tego, że pewien chłopak zaczął chodzić.

W przedstawieniu podobały mi się efekty specjalne i gra aktorska.

Błażej Braś, klasa 4a


laugh
                                                                 

W dniu 27.10.2014 wybraliśmy się do teatru na przedstawienie „Tajemniczy ogród”.

Grała w nim dziewczynka o imieniu Mary. Była chyba w naszym wieku i czasami bardzo krzyczała. Najpierw była smutna i nieszczęśliwa, ale szybko się zmieniła. Na początku nawet nie potrafiła się sama bawić

Ten spektakl podobał mi się, ale widownia za bardzo hałasowała i papierki od cukierków szeleściły. To mi bardzo przeszkadzało.

 

Oliwier Szlachetka, klasa 4a

 

       Dawniej było inaczej…   

Dwie szkoły - opowiadanie dziadziusia

Do szkoły podstawowej chodziłem w Krakowie - zaczął opowiadanie dziadziuś. W naszej szkole byli tylko chłopcy. Dziewczynki
uczyły się obok, pod numerem 25, w drugiej części budynku, z osobnym wejściem. Gdy była pogoda wybiegaliśmy na przerwach
na podwórko. Ono też podzielone było na dwie części: dziewcząt i chłopców. Starsze klasy miały pierwszeństwo przy siatce, gdzie prowadzono konwersacje z dziewczętami – przekazywano liściki, umawiano się na wspólną drogę do domu. Gdy dzwonił dzwonek, po ostatniej lekcji chłopaki pędzili pod drzwi 25, czyścili buty o tyły spodni, dopinali guziki na zapałkach, stawiali czapki na bakier. Najpierw wysypywała się damska „drobnica”, starsze kazały na siebie czasem bardzo długo czekać. Wreszcie wychodziły nasze bóstwa – niby obojętnie nas mijając. Teraz nasza kolej – trzeba było grzecznie zagadnąć i zaproponować coś ciekawego. Na przerwach opracowywaliśmy całą strategię. Kiedyś zacząłem na pewniaka – Jadziu, może chciałabyś oglądnąć piękny znaczek, prosto z Australii?

Byłem pewien sukcesu, gdy nagle ten Jurek Kiełbasa z lordowskim gestem wyjął dumnie tkwiący w kieszonce długopis – pierwszy w naszej klasie. Wiadomo, tym razem przegrałem.

Resztę opowiem Ci kiedy indziej.

Opowiadał wnukowi Stanisławowi - Andrzej Pawłowski.

Stanisław Pawłowski, klasa 4a

Janusz Wielgosz, mój dziadek, we wspomnieniach ze szkoły podstawowej

 

Dziadku, gdzie chodziłeś do szkoły?

Do pierwszej klasy poszedłem w 1954r. w Krakowie, na Dąbiu.

Pamiętasz swoją pierwszą nauczycielkę?

Pamiętam jak wyglądała, niestety nie pamiętam, jak się nazywała.

A pamiętasz swój pierwszy dzień w szkole?

Byłem ubrany w strój marynarski. Miałem biało-granatową bluzę z długim rękawem, krótkie granatowe spodenki, białe podkolanówki i ciemne buty. Do szkoły było ok. 2 km, poszedłem z mamą.

A jak wyglądało rozpoczęcie roku szkolnego?

Powitała nas na boisku szkolnym pani dyrektor, a następnie spotkaliśmy się z wychowawczynią. Było nas 25 osób. Pamiętam, że stoliki połączone były razem z ławkami do siedzenia. W blacie był otwór na kałamarz, w którym znajdował się atrament. Pisało się piórem, maczając stalówke w atramencie. A tornistry były z tektury.

Z tektury? (śmiech)

Tak, nie było takich kolorowych plecaków jak teraz.

Dziadku – pamiętasz najlepszego kolegę z klasy?

Nie, nie pamiętam. Do tej szkoły chodziłem tylko 1,5 roku. Później się przeprowadziliśmy i już gdzie indziej kontynuowałem naukę . Ale pamiętam jak na przerwach i po lekcjach graliśmy w „Zośkę”.

W „Zośkę”? Co to za gra?

„Zośka” to był taki jakby plasterek ołowiu z dwiema dziurkami. Do tego przymocowany był pompon z włóczki. Każdy z graczy narysowane miał kółko na ziemi i trzeba było nogą wkopać „Zośkę” do koła przeciwnika.

Brzmi interesująco. Może kiedyś spróbujemy z kolegami w to zagrać.

Naprawdę świetnie się bawiliśmy.

Dziadku – bardzo Ci dziękuję za tę rozmowę. Opowiedziałeś mi wiele ciekawych rzeczy. Najbardziej spodobała mi się ta gra. Może kiedyś opowiesz mi jeszcze o innych zabawach. Dziękuję.

Kacper Grzelak, klasa 4a

 

Będąc u babci na wakacjach, zapytałam ją, jak wyglądała szkoła w jej dzieciństwie.

Podczas rozmowy babcia wróciła do wielu interesujących wspomnień. Babcia uczęszczała do szkoły w Myślenicach – obecna szkoła nr 2. Szkoła była nowo wybudowana, miała duże sale. Klasy były liczne, w babci klasie było ponad 30 uczniów. Wychowawczynią była pani Anna Filek, która była dobrą i lubiącą dzieci osobą.

Do szkoły babcia, chodziła pieszo, niosąc na plecach twardy tornister, w którym miała zeszyty i książki. W szkole pisało się piórem. Nauczyciele byli wymagający i zadawali zadania, które należało odrobić, pomimo bardzo wielu prac domowych.

Obowiązywały chałaty z białymi kołnierzykami oraz tarcze z numerem i nazwą szkoły. Ubiór był skromny. Koleżanką babci Stasi była Danuta Jędrzejowska, z którą babcia siedziała w ławce. Razem chodziły do i wracały ze szkoły.

Wspólnie z klasą chodzili na piesze wycieczki na Chełm, na Mikołaja. Obowiązkowo chodziło się na pochody pierwszomajowe. Były różne kółka zainteresowań, w których babcia brała udział.

Do obowiązków ucznia należało m.in. oprawianie książek w bibliotece, plewienie kwiatków, sprzątanie szkoły. W szkole panowała duża dyscyplina, za niewielkie przewinienie uczeń był bity dużą, drewnianą, linijką.

Babcia wspomina szkołę bardzo dobrze. Z uśmiechem na twarzy opowiedziała mi to wszystko i powiedziała: „Wnusiu - ucz się, ucz, bo nauka do potęgi klucz”.

Emilia Czepiel, klasa 4a

Witaj Babciu!                                                                                                                  

- Cześć Jagódko!

- Chciałabym zadać Tobie kilka pytań na temat Twoich szkolnych lat.

- Dobrze, pytaj.

- Babciu, w którym roku ukończyłaś szkołę podstawową?

-To był rok 1969 i ja już jako pierwszy rocznik ukończyłam klasę ósmą.

- A jakie przedmioty lubiłaś  najbardziej?

- Hmm… niech się zastanowię, chyba humanistyczne takie, jak: j. polski, historia. To były moje ulubione przedmioty.

- Czy uczyłaś się jakiegoś języka obcego?

- W tym okresie, w którym uczęszczałam do szkoły, nasz kraj utrzymywał bardzo dobre stosunki ze Związkiem Radzieckim, więc obowiązkowym przedmiotem była nauka języka rosyjskiego. Uczono się go we wszystkich szkołach podstawowych i ponadpodstawowych.

- Babciu, powiedz mi parę słów w języku rosyjskim.

- „Ja liubliu tibia” - to znaczy „kocham cię”.

- Ten język bardzo przypomina nasz, chyba nie był trudny do nauczenia?

- Na pewno języki obce takie, jak angielski, niemiecki, francuski, włoski są o wiele trudniejsze od rosyjskiego.

- Co w dawnych czasach dawała nam szkoła oprócz nauki?

- Dawno do szkoły szło się nie tylko z obowiązku, ale i z dużej przyjemności. W szkole można było skorzystać z różnego rodzaju pomocy dydaktycznych, których w domach brakowało np.: telewizor, adapter, rzutnik z ciekawymi filmami.

- Czy miałaś jakąś swoją serdeczną przyjaciółkę, z którą może do dzisiaj utrzymujesz kontakty?

-Jagódko moja klasa liczyła 30 osób, nie było jakiegoś podziału na biedniejszych, czy bogatych. Wszystkie koleżanki były bardzo z sobą zaprzyjaźnione, jedna drugiej pomagała, gdy ta miała jakieś problemy w nauce.

Dziękuję ci babciu, że zechciałaś udzielić mi odpowiedzi.

 

Jagoda Sobieszkoda, klasa 5a

 

 

Wywiad z Mamą

- Mamo, kiedy chodziłaś do szkoły podstawowej?
- Chodziłam do szkoły podstawowej w latach 80-tych.
- Ile osób było w twojej klasie?
- 21. Było 7 dziewczyn i 14 chłopców.
- Jaką osobę najbardziej pamiętasz? Czy jest to jakaś twoja koleżanka, czy kolega, czy nauczyciel?
- Pamiętam wszystkie koleżanki. Spośród koleżanek najlepsza była moja przyjaciółka Agnieszka, z którą mam kontakt do dziś.
- A jakiego nauczyciela wspominasz najbardziej?
- Panią Marię, moją wychowawczynię w klasach 1-3 oraz panią Barbarę, nauczycielkę języka rosyjskiego.
- Dziękuje za wywiad mamo.

Bartek Luboń, klasa 4b

 

 

Moja mama uczęszczała do szkoły im. Tadeusza Kościuszki w Głogoczowie. Szkoła ta powstała w roku 1857, dyrektorem tej szkoły była Pani Maria Tobor-Pręciowska. Mama uczęszczała do tej szkoły w latach 1988-1996. Lata nauki wspomina bardzo dobrze, nie było jeszcze sali gimnastycznych, ćwiczyli na korytarzach szkolnych. W latach nauki mojej mamy nie było gimnazjum, uczyli się do 8-ej klasy. Po ukończeniu 8-ej klasy mieli komers. Nauczyciele byli wspaniali

Patrycja Cudak, klasa 4b

 

 

Wywiad z moją mamą, która chodziła do Szkoły Podstawowej nr 6 w Jaworznie, ponieważ tam się urodziła i wychowała.

- Do jakiej klasy chodziłaś?

- Chodziłam do klasy „F”.

- Czy za Twoich lat szkoła liczyła dużo uczniów?

- Szkoła liczyła bardzo dużo uczniów. Klas pierwszych było aż od A do J.

- Czy szkoła miała jakiegoś patrona?

- Tak, patronem szkoły był Stefan Żeromski.

- Jaki przedmiot najbardziej lubiłaś?

- Najbardziej lubiłam j. polski i muzykę.

- Jakie wydarzenie najbardziej zapamiętałaś?

- Najbardziej zapamiętałam Zieloną Szkołę, na którą pojechałam do Świnoujścia.

- Jak pamiętasz pierwszy dzień w szkole​?

- Pierwszy dzień w szkole zapamiętałam bardzo dobrze, ponieważ większość kolegów i koleżanek z klasy to przyjaciele z osiedla.

- Jak wspominasz swoją wychowawczynię?

- Swoją wychowawczynię wspominam bardzo dobrze, ponieważ poświęcała nam bardzo dużo czasu i wszyscy nazywaliśmy ją szkolną mamą.

- Czy chodziłaś na jakieś dodatkowe zajęcia edukacyjne?

- Tak należałam do kółka muzycznego i chodziłam na SKS.

- Czy lubiłaś chodzić do szkoły?

- Lubiłam chodzić do szkoły, ponieważ zajęcia były bardzo ciekawe i miałam dużo kolegów i koleżanek.

- Jak wspominasz swoją szkołę?

- Wspominam ją bardzo dobrze.

Weronika Polewka, klasa 5a

 

 

 

 

Opisuję obraz, który nosi tytyuł „Portret Dziewczynki”. Namalował go Stanisław Wyspiański.

Dzieło namalowano w 1895 roku, czyli ponad 100 lat temu. Obraz został namalowany techniką pastelową. Na płótnie ukazana jest dziewczynka. Być może w naszym wieku. Przedstawiona postać ma związane włosy, które mają kolor brązowy. Ma niebieskie oczy. Jej usta wydają się uśmiechnięte. Ma sukienkę albo bluzkę. Jest czerwona w czarne grochy. Guziki są żółte. Na dole widać, że przechodzi w pomarańczowy kolor. Wymiar obrazu to 30,5x24 cm.

Na obrazie przeważają ciepłe kolory. Nastrój obrazu jest miły i spokojny. Ten obraz jest bardzo ładny. Aktualnie znajduje się w Muzeum Narodowym w Warszawie.

Karol Łabędzki klasa 4B   

 

 

Przyszła jesień

 

 

Opis wiewiórki

 

Wiewiórka to ssak, który mieszka najczęściej w lesie lub parku. Jest bardzo ufna ludziom. Jest z pozoru niewielkim zwierzęciem, ale jest największym leśnym gryzoniem.

Waży około 300 gramów. To tyle, co kubek pełen cukru. W Polsce ma najczęściej kolor rudy.

Są też inne kolory np. szary. Żywi się nasionami drzew, orzechami, żołędziami, buczyną, grzybami i owadami. Ma bardzo długi ogon, prawie tak długi, jak ona sama. Ogon służy do utrzymania równowagi. Jej ostre pazury służą do utrzymania przyczepności na drzewie. Potrafi poruszać się we wszystkich kierunkach. Wykonuje pięciometrowe skoki.

Już się z nią widziałem i z tego powodu jestem szczęśliwy. Jest bardzo ładna.

 

Karol Łabędzki, klasa 4b     

***

 

Tematem mojego opisu jest jesienny krajobraz.

Przedstawia on piękną jesień. Widać kolorowe liście i drzewa, z których spadają one w różnych barwach: żółte, zielone, czerwone i pomarańczowe. Na środku parku jest piękny staw, po  którym  pływają liście. Brzeg stawu jest  zielony, rośnie tam piękny mech.  W stawie odbijają się liście i drzewa. Drzewa mają niewielką ilość liści. Przez park biegnie dróżka zasypana kolorowymi pięknymi liśćmi. Gałązki drzew leżą na wodzie. Staw jest duży i znajduje się w parku. W  parku można jeździć  na rolkach lub na rowerze i pooglądać piękną jesień. Drzewa są stare. Mają czarne i duże pnie.

Ten krajobraz jest piękny, chciałaby pójść przez taki park.

Agnieszka Dąbrowa, klasa 5a

 

http://plfoto.com/zdjecia_new/1040182.jpg

***

To piękny, jesienny krajobraz. Widoczne są tutaj różne, kolorowe drzewa.

Widać jesienną ścieżkę, a na niej różnokolorowe liście.  Koło ścieżki znajdują się tory kolejowe. Wszędzie jest bardzo dużo liści. Wzdłuż ścieżki znajdują się stare drzewa, mają one czarne pnie. Drzewa mają niewielką ilość pięknych liści. Można dostrzec kosze na śmieci i ławki, na których da się przysiąść w czasie spaceru. Myślę, że po tej ścieżce można by było jeździć na wycieczki rowerowe. W oddali widać miasto, jest tam także widoczny kościół i plac zabaw. Drzewa obok alei mają czarne pnie.

Bardzo podoba mi się ten krajobraz i chciałabym się przejść po tej alei.

Olga Podoba, klasa 5a

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

***

Tematem mojego opisu jest jesienny krajobraz.

Przedstawia on kolorowe drzewa, staw i zamek. W stawie widać liście, które poopadały z drzew. Drzewa to m.in.: wierzby, klony i dęby. Wszystkie drzewa mają kolorowe liście. Nad stawem jest nieduży most, który prowadzi z jednego brzegu na drugi.

Zamek przysłania duża wierzba. Liście mają czerwone, brązowe, żółte i zielone kolory. Są piękne. Pod drzewami jest ich bardzo dużo. Niebo ma intensywny, niebieski kolor. Krajobraz przedstawia późną jesień. Staw, który widnieje na pierwszym planie, jest dość duży. Najstarszym drzewem na krajobrazie jest wierzba, która rośnie obok mostu.

Trawa jest pięknego, zielonego koloru. Większość drzew, to drzewa liściaste. Jednak za zamkiem jest kilka drzew iglastych. Nie które drzewa w oddali nie mają liści.

Bardzo podoba mi się ten park. Myślę, że każdy chciałby po nim pospacerować

Weronika Polewka, klasa 5a

 

 

***

Parasol ten należy do pani  Ilony Michalik. Jest on w trój kolorowy, w paski. Ma też brązową  laskę, a na tej lasce są złote ozdoby. Laska jest wykonana z drewna, na końcu jest zakręcona. Ten parasol jest dużych rozmiarów. Jest na nim też zapinka na rzepę. Po złożeniu parasol jest duży i nieporęczny. Krawędź tego parasola jest seledynowa. Pod tym parasolem zmieszczą się dwie dorosłe osoby. Ma on automatyczne otwieranie, a składa się go ręczne.Ten parasol jest dosyć  ciężki . Ma drucianą konstrukcję.

Bardzo podoba mi się ten parasol, tylko mógłby być odrobinę weselszy, ale ten też mi się podoba.

Olga Podoba, klasa 5a



 

 

 

 

Przedstawienie „Chłopcy z Placu Broni”
w opinii uczniów Szkoły Podstawowej w Jaworniku

 

Teatralny spektakl wzbudził wśród uczniów niemałe emocje,
na co dowodem są poniższe recenzje.
Zapraszamy do zapoznania się z opiniami początkujących krytyków teatralnych:

 

*

 

 

W dniu 29.09.2014. o godz. 11.00 moja klasa wraz z innymi uczniami Szkoły Podstawowej w Jaworniku. wyjechała do
Myślenic. Tam na deskach Miejskiego Ośrodka Kultury i Sportu obejrzeliśmy spektakl „Chłopcy z Placu Broni”, którego reżyserem był Bartosz Jarzymowski. Głównymi bohaterami byli Ernest, Nemeczek, a poza nim serdeczni i bardzo weseli chłopcy. Erno należał do grupy Chłopców z Placu Broni. Chętnie wykonywał wszystkie rozkazy kolegów. Miał swój honor i ambicje.  Odważnie przeciwstawiał się chłopcom, którzy należeli do grupy Czerwonych Koszul. Odebrał im chorągiewkę i oddał swojemu dowódcy. Za swoją odwagę i męstwo wrzucany był do rzeki. Spektakl był dość długi, ale bardzo interesujący. Na scenie dominowały piękne dekoracje, które przykuwały uwagę widza. Ogromne wrażenie robiły efekty świetlne, a nastrojowa muzyka i hymn śpiewany przez Chłopców z Placu Broni dźwięczały w naszych uszach nawet wtedy, gdy byliśmy już w szkole. Spektakl zrobił na mnie ogromne wrażenie. Jestem zadowolona, że skorzystałam z propozycji Pani Ilony Michalik. Ten spektakl na długo pozostanie w mojej pamięci.


Jagoda Sobieszkoda, klasa 5a

*

 

29.09.2014 wraz z moją klasą i uczniami z naszej szkoły wybraliśmy się do Myślenic na przedstawienie teatralne pt. „Chłopcy z Placu Broni”. Reżyserem tego spektaklu jest Bartosz Jarzymowski. Czas spędzony w teatrze był bardzo ciekawy.

Scenografia została świetnie wykonana. Muzyka raz była spokojna, innym razem chaotyczna i żywiołowa. Była bardzo dobrze dobrana do poszczególnych scen przedstawienia. Obecne były również efekty świetlne. Podobało mi się to, że gdy aktorzy zmieniali scenografię, to światło było zgaszone, a na suficie odbijały się kolorowe światła. Niebieskie wyglądały jak woda, a czerwone jak ogień. Aktorzy świetnie pasowali do swoich ról.

W przedstawieniu Chłopcy z Placu Broni toczyli walkę z grupą chłopców nazywaną Czerwonymi Koszulami. Toczyli walkę o plac. Należał on do Chłopców z Placu Broni, ale Czerwone Koszule chciały im go odbić, dlatego zaatakowały. Zaczęło się od tego, że szef Czerwonych Koszul ukradł chorągiewkę, która była flagą Chłopców z Placu Broni. Chłopcy chcieli ją odzyskać. Gereb, który na początku spektaklu należał do Chłopców z Placu Broni, zdradził ich i powiedział Czerwonym Koszulom, jak wejść na plac. Pod koniec przedstawienia Gereb  wrócił do Chłopców z Placu Broni i razem pokonali Czerwone Koszule. Z jednej strony akcja przedstawienia skończyła się szczęśliwie, a z drugiej strony nieszczęśliwie. Szczęśliwie  dlatego, że Chłopcy z Placu Broni wygrali, a nieszczęśliwie, ponieważ szeregowy Erno Nemeczek z grupy Chłopców z Placu Broni zmarł. To dzięki niemu Chłopcy z Placu Broni wygrali bitwę.

Przedstawienie bardzo mi się podobało. Trwało długo i aktorzy mieli obszerne role do opanowania. Gratuluję im, że się tyle nauczyli. Z przyjemnością obejrzałabym to przedstawienie jeszcze raz.

Weronika Polewka, klasa 5a

 

*

W dniu 29.09.2014 r. odbył się teatrzyk w Miejskim Ośrodku Kultury i Sportu w Myślenicach. Uczniowie z klas 4-6 mogli obejrzeć spektakl „Chłopcy z Placu Broni” przygotowany przez Teatr Współczesny w Krakowie.

Przedstawienie bardzo mi się podobało. Opowiadało o przygodach młodych ludzi. Chłopcy chcieli bronić swojego placu przed wrogą grupą rówieśników. Jeden z nich – Nemeczek oddał życie za obronę placu. Chwilami spektakl był bardzo smutny, ale nie brakowało też chwil, w których na sali brzmiał śmiech publiczności. Wyjazd do teatru był bardzo udany. Mam nadzieję,  że w najbliższym czasie będę miał okazję uczestniczyć w kolejnym przedstawieniu.

Grzegorz Folwarski, klasa 4a

 

*

Przedstawienie bardzo mi się podobało. Bardzo się cieszyłam, że mogłam obejrzeć przedstawienie. Bardzo podobały mi się kolorowe fale na suficie. Można było podziwiać wielu aktorów, bardzo mi się oni podobali. Niektóre sceny były śmieszne.

Basia Braś, 4a

 

*

Przedstawienie bardzo mi się podobało, ponieważ aktorzy schodzili ze sceny i rozdawali niektórym karteczki. Na suficie były różne światła. Grała także ładna muzyka. Aktorzy grali tak, że można było mieć wrażenie, że wszystko dzieje się naprawdę. Uważam, że warto było jechać.

Kasia Król, 4a

 

*

Wczoraj wybraliśmy się na przedstawienie „Chłopcy z Placu Broni”. Na tym przedstawieniu było fajnie. Podobało mi się wszystko. To był nasz pierwszy wyjazd na przedstawienie. Aktorzy grali wspaniale. Przedstawienie było smutne ze względu na zakończenie.

Oliwier Szlachetka, 4a

 

*

Przedstawienie ogólnie mi się nie podobało. Pewne efekty wydały mi się niedopasowane. Na przykład tło imitujące Plac Broni było na scenie także podczas, gdy akcja przeniosła się już do domu Nemeczka. Akcja była mało rozwinięta. Ale podobały mi się światła pojawiające się na suficie.

Mateusz Furgała, 6a

 

*

Byłem w teatrze i mi się nie podobało, ponieważ nie było żadnej akcji. Myślałem, że Chłopcy z Placu Broni będą się bić i strzelać, a tu klapa. Tak ogólnie było w porządku. Plusem były efekty świetlne. Aktorzy także dobrze wykonywali swoje zadanie. Całe przedstawienie zepsuła zbyt uboga akcja.

Piotr Galas, 6a

*

 

Scenografia była super. Gra aktorów była tak prawdziwa, że powinni oni grać w filmach. Tylko trochę za wcześnie zaczynali niektóre czynności – na przykład jeszcze nie zgasło całkiem światło, a oni już zmieniali elementy scenografii. Muzyka była fajna, prawdziwa, tylko trochę zbyt krótko się pojawiała. Interakcje z publicznością były słabe, gdyż tylko widzowie siedzący z przodu mogli mieć kontakt z aktorami.

Nikodem Sobieszkoda, 6a

 

*

 

Przedstawienie „Chłopcy z Placu Broni” było nudne, ponieważ nie było fajnych scen. Ale podobały mi się światła zmieniające kolor. Wśród aktorów było sześciu mężczyzn i dwie kobiety. Jedna pani grała nauczycielkę, a druga Marysię, która chciała iść do szkoły, ale nie mogła, bo pracowała.

Maciej Sołtys, 4b

 

*

 

Przedstawienie było udane, aktorzy grali świetnie. Muzyka była przyjemna, momentami bardzo wesoła. Aktorzy mieli znakomite stroje. Głównym bohaterem był Nemeczek, który na końcu zmarł. Był dobrym szeregowym. Wszyscy rozpaczali i tak właśnie się zakończyło przedstawienie.

Alicja Suruło, 4b

*

Najbardziej w przedstawieniu podobała mi się aktorka Marysia. Scenografia była dobrze przygotowana. Gdy gasło światło, na suficie pojawiały się kropki. W przedstawieniu nie podobało mi się, że jedna z postaci zmarła. Jednak uważam ten wyjazd za udany i myślę, że w najbliższym czasie znów odwiedzę ten teatr.

Emilia Czepiel, 4a

 

*

 

To przedstawienie bardzo mi się podobało. Aktorzy świetnie grali swoje role. Bardzo mi się podobała scenografia. Lubię takie wyjazdy, a szczególnie, gdy jadą moi koledzy i koleżanki. Wydarzenia prezentowane na scenie także mi się podobały.

Zuzanna Oramus, 4a

 

     WAKACJE BYŁY SUPER

***

Latem tego roku byłem na koloni w Sianożętach. Na początku było nudno. Wysiedliśmy na stacji w Kołobrzegu. Autokarem pojechaliśmy do domu wypoczynkowego "Neptun". Potem poszliśmy do swoich pokoi. Pani wychowawczyni mojej grupy była jak moja mama miła i wesoła. Często chodziliśmy na plażę. Morze było błękitne i czyste. Często kąpaliśmy się i skakaliśmy na falach. Ależ była frajda!!! Fale były wysokie jak mój tata.190 cm. Podczas kąpieli w morzu było gorąco jak w piekle. Kiedy budowaliśmy zamki, piasek był sypki jak mąka. Pewnego dnia pojechaliśmy na wycieczkę do Kołobrzegu. Zwiedziliśmy Muzeum Wojska Polskiego .Ależ było tam ciekawie! Widziałem tam kule armatnie, mundury, pistolety i modele statków. Byliśmy również na latarni morskiej. Była ona jak wieżowiec. Na kolonii były też: zajęcia sportowe, dyskoteki. Było wesoło jak w szkole! Jedzenie na koloni było bardzo smaczne, a obiady jak w domu. W ostatnim dniu kolonii padał deszcz. Było chłodno jak jesienią! Myślałem, że będzie nudno, a  było bardzo ciekawie. Na kolonii w Sianożętach było super!!!

Bartek Luboń, klasa 4b

 

***

Moje wakacje spędziłam we Włoszech razem z rodziną. Było tam naprawdę przepięknie. Wynajęliśmy domek obok plaży, mieliśmy do niej dosłownie pięć kroków. Domek był też ładny, każdy miał tam swój pokój. Był tam wielki balkon, gdzie można było odpocząć i było z niego widać morze. Plaża była ogromna, a woda nie była zimna tylko letnia, więc super się w niej kąpało. Byliśmy też w Koloseum i zwiedzaliśmy wyspę Sycilię, gdzie jest nadal aktywny wulkan Etna. Chodziliśmy po Etnie. Zwiedziliśmy również wiele zamków, tylko do jednego nie wolno było wejść, bo było zagrożenie, że się zawali, więc oglądaliśmy go na zewnątrz. Odwiedziliśmy naszą rodzinę we Włoszech, oni mieszkali w mieście w bloku, a tam nie było windy, więc było dużo schodów do pokonania. Wróciliśmy do Polski po dwóch tygodniach. Bardzo mi się podobały te wakacje i mam nadzieję, że za rok też tam pojedziemy!

Wiktoria Niedośpiał, klasa 6a

***

Na początku lipca pojechałam razem z Jagodą na kolonię do Łaz. Byłyśmy tam 2 tygodnie. Wyjechałyśmy 29 czerwca pociągiem. Dotarliśmy na miejsce na drugi dzień. W pociągu poznałyśmy nowe koleżanki. Opowiadałyśmy sobie żarty i słuchaliśmy piosenek. Naszą wychowawczynią na kolonii była pani Marta. Bardzo się z nią zżyłyśmy i na koniec kolonii bardzo płakałyśmy, że musimy wyjeżdżać. Gdy przyjechałam do domu, tydzień później urodziła mi się moja siostrzyczka Lenka. Odwiedzałam Lenkę i mamę w szpitalu razem z moim bratem, tatą i kuzynką. Na przywitanie Lenki po raz pierwszy w domu zrobiłam razem z Ulą napis: Lenka witaj w domu! To było wielkie przeżycie.  17.08 mój dziadek zabrał mnie na 2 mecze siatkówki. Pierwszy był Rosja-Bułgaria, a drugi był Polska-Chiny. Były wielkie emocje podczas meczu, ale na szczęście Polacy wygrali. Do domu wróciłam koło godziny 00:00 Na drugi dzień spałam do południa. Ale byłam pełna wrażeń i zachwytu.

Dlatego moje wakacje uznaję za udane, bo miałam dużo wrażeń i jednocześnie radości.

Martyna Szlachetka, klasa 5a

               

Co można przeczytać?

W Szkole Podstawowej w Jaworniku od IV do VI 2014 realizowany był projekt edukacyjny „Szkolne Targi Czytelnicze”, w którym wzięło udział 117 uczniów klas IV-VI. Poniżej prezentujemy wybór recenzji – wyraz czytelniczych zainteresowań uczniów.

„Zośka Milionerka”, Lara Bergen

Pewnego słonecznego dnia miałam jechać na wakacje do Turcji. Byłam już na lotnisku i okazało się, że zapomniałam zabrać moją ulubioną książkę, więc podeszłam do najbliższego sklepiku i akurat zobaczyłam „Zośkę”, postanowiłam ją kupić i mam ją do dziś.

Tematem mojej książki jest Zośka i jej przyjaciele. Język lektury jest bardzo prosty do zrozumienia dla tych osób, które jej nie czytały. W „Zośce” nie ma jakiegoś specjalnego wydarzenia, lecz pewnego dnia dziewczynka postanowiła zrobić ciasteczka czekoladowe ze swoją przyjaciółką Kasią i chciała je sprzedawać i zarobić jakieś pieniądze, by była bogatsza od swojego wroga. Zośka była dla mnie najciekawszym bohaterem, ponieważ jest bardzo pomysłowa, wesoła, ciekawa świata i ma wiele innych pozytywnych cech.

Dla mnie ta książka jest przygodowa i mądra, można się przy niej rozweselić. Zośka Milionerka ma wiele wesołych i śmiesznych pomysłów. Bardzo polecam ją osobom, które chcą się pośmiać do łez - tak jak ja!

Jagoda Sobieszkoda, klasa 5a

,,Magiczne Drzewo- Gra”, Andrzej Maleszka

,,Magiczne Drzewo - Gra”, to książka Andrzeja Maleszki, którą wybrałam do projektu. Poleciła mi ją pani bibliotekarka z biblioteki na strażnicy w Jaworniku.

Jest to książka opowiadająca o przygodach trójki dzieci: Kukiego, Gabi i Blubka. Jej język jest zrozumiały, chociaż są tam wyrazy, które mogą sprawiać trudność. Akcja polega na znalezieniu nowego magicznego przedmiotu - kostki do gry. Kostka decyduje o wygranej, szczęściu lub pechu i pokonaniu klona Kukiego. Według mnie ważnym wydarzeniem był pierwszy rzut kostką wykonany przez Kukiego, ponieważ tylko on od tej pory mógł używać kostki. Moją uwagę szczególnie zwróciła Gabi - spokojna i pomysłowa dziewczyna, ponieważ to ona rozwiązywała większość problemów chłopców.

Ta książka bardzo mi się podobała. Jest niezwykle ciekawa, wzbudza zainteresowanie i jest bardzo wciągająca. Serdecznie zachęcam do jej przeczytania.

Urszula Grzeszkowicz, klasa 5a

„Seria niefortunnych zdarzeń”, Lemony Snicket

Książka, którą wybrałam do projektu, nosi tytuł „Seria niefortunnych zdarzeń”. Autorem jest Lemony Snicket. Ta książka trafiła w moje ręce dzięki pani bibliotekarce.

Tematem książki są przygody Wioletki, Klausa i Słoneczka - rodzeństwa. Język tej książki jest prosty, zrozumiały. Cechuje się tym, że jeśli są jakieś trudne wyrazy, to są one wytłumaczone przez autora. Akcja tej książki przebiega spokojnie.  W każdym rozdziale opisana jest jedna historia. Najważniejsze wydarzenie miało miejsce, gdy Wioletka, Klaus i Słoneczko przybyli do Szkoły Powszechnej Imieniem Prufrocka. Poznali tam Bagiennych, którzy później zostali ich przyjaciółmi. Poza tym  wiele się tam dowiedzieli i miało to wpływ na treść kolejnych rozdziałów. Moją uwagę szczególnie zwróciła Wioletka, ponieważ zawsze miła pomysł, jak rozwiązać dany problem. Umiała również wstawić się w najgorszych sytuacjach za swoim rodzeństwem.

Ta książka bardzo mi się podobała, ponieważ przedstawiała wiele ciekawych zdarzeń. Mogłam podziwiać wyobraźnię autora, a co najważniejsze - zawsze mnie rozśmieszała, nawet jak miałam smutne dni.

Martyna Szlachetka, klasa 5a

,,Narnia - lew, czarownica i stara szafa”, C.S Lewis

Książka pt.: ,,Narnia - lew, czarownica i stara szafa”, jest książką, którą wybrałem. Autorem jest C.S Lewis. Któregoś dnia obejrzałem film i chciałem tę książkę przeczytać w całości. Tematem lektury jest przygoda z żywiołami. Jak dla mnie cechą języka tej książki jest to, że nawet małe dziecko potrafi ją zrozumieć. Akcja książki zawiera wiele drastycznych scen, ale według mnie najważniejszym wydarzeniem było, jak Łucja spotkała Aslana na moście lodu, a w szczególności, gdy Łucja przytuliła się do Aslana. Bohater, który zwrócił moją uwagę, to Piotr, ponieważ był bardzo odważny i zawsze walczył o swoje. Przez całe swoje życie pilnował Łucji. Dlatego też jest moim bohaterem.

Oceniam tę książkę na 6. Lubię ją, ponieważ są ciekawe momenty, wiele scen trzyma w napięciu i jest łatwa do zrozumienia.

Wojciech Kalisz, klasa 6b (2013/2014)

„Ocean na końcu drogi”, Neil Gaiman

Wybraną przeze mnie książką jest „Ocean na końcu drogi.” Autorem jest „Neil Gaiman”. Dostałam tę książkę od mamy.

Tematem tej książki są przygody i wierność. Opowiada ona o chłopcu, który miał siedem lat i jego przyjaciółce Nell. Tej książki na pewno nie zrozumiałby mały chłopiec  lub mała dziewczynka. Jest ona trudna, wymaga dużego zrozumienia i wytrwałości. Akcja książki przebiega dość wolno, czasem przyspiesza, są też momenty stresujące - wszystko sprawia, że chce się czytać dalej i dalej. Według mnie, najważniejsze wydarzenie, to jak Nell pomagała chłopcu, ile mogła, np.: z pomocą swojej mamy i babci uratowała go i jego rodzinę przed złym potworem, czyli Urszulą. Moją największą uwagę zwróciła Nell, ponieważ  była odważna, pomagała wszystkim i była w bardzo podobnym wieku do mnie, miała jedenaście lat.

Ta książka jest najlepsza, jaką czytałam i polecam ją wszystkim dzieciom i dorosłym. Jest w niej wiele przygód, szczerości, uczuć i jest wielu bohaterów. Cóż więcej trzeba  - JEST SUPER!!!

Magdalena Koperek, klasa 6b (2013/2014)

,,Moja Służąca jest przewodniczącą”, Hiro Fujuwara

Autorem mangi ,,Moja Służąca jest przewodniczącą’’ jest sławny mangista  Hiro Fujuwara. Manga trafiła do mnie przez to, że oglądałam animę, czyli tłumacząc na nasz język - kreskówkę. Moja siostra chciała więcej się dowiedzieć na jej temat. Natrafiła na stronę internetową, gdzie znajdowała się manga - książka związana z tą kreskówką. Klaudia była zachwycona, więc zamówiła pierwszy tom. A ja odebrałam paczkę od kuriera, rozpakowałam i z ciekawości zaczęłam czytać.

Tematem mangi jest to, że silna, zdecydowana i gotowa na wszystko przewodnicząca szkoły Seiki, Misaki Ayzuwa, po szkole pracuje jako służącą w kawiarence ,,Maid Latte’’, o której nikt nie wie. Jednak pewnego dnia arcyprzystojny i arcypopularny uczeń Seiki - Usui Takumi - dowiaduje się o tym, że przewodnicząca jest służącą w kawiarence. Język tej mangi jest trochę trudny, gdyż trzeba czytać od tyłu i czasami niedokładnie widać niektóre napisy. Akcja tej  książki przebiega w spokojny sposób, nie ma żadnych dynamicznych momentów, wszystko jest ułożone jak powinno być. Najważniejsze wydarzenie według mnie polegało na tym, że Usui dowiedział się o pracy Misaki w charakterze służącej w kawiarni. Szczególnie moją uwagę  przykuł Usui Takumi, z tego względu, że jest bardzo przystojny i inteligentny.

Tę mangę oceniam jako najlepszą, jaką czytałam. Dlatego, że różni się od innych fabułą i dobrą kreską, a zarazem dobrze przemyślanymi kwestiami, jakie wypowiadają postaci. Bardzo zachęcam do przeczytania tej książki.  

Patrycja Pająk, klasa 6b (2013/2014)

„Czakram”,  Jerzy Michał Czarnecki

Książka nosi tytuł „Czakram”, została napisana przez Jerzego Michała Czarnieckiego. Wypożyczyłem ją ze szkolnej biblioteki do projektu.

Tematem opowieści jest kamień Czakram. Ta książka ma dziwny język, są w niej niespotykane słowa, nazwiska oraz imiona. Akcja książki przebiega szybko. Tematem jest kamień, po który przychodzi człowiek ze wschodu. Według mnie najważniejszym wydarzeniem było odnalezienie Czakramu, ponieważ to był najciekawszy moment. Moją uwagę szczególnie zwrócił bohater o imieniu Wawelski Mocarz.

Ta książka jest bardzo ciekawa, ponieważ jest w niej dużo przygód, można poznać nową legendę i dowiedzieć się wiele o Krakowie. Polecam ją.

Jan Wilkołak, klasa 5a

 

„Dziwni klienci”, Samatha Hay

Czytałem  książkę „Dziwni klienci” napisaną przez Samathę Hay.

Tematem książki są dziwni klienci. Język książki jest „normalny”, nie ma trudnych słów. Akcja w książce przebiega szybko, ale ciekawie. Konkretnego wydarzenia nie ma, ponieważ cała książka jest ciekawa. Zwrócił moją uwagę Stefek, który jest głównym bohaterem.

Oceniam ją dobrze, dlatego, bo jest krótka, ciekawa i prosta.

Dominik Wojtasik, klasa 5a

,,Felix, Net i Nika oraz Trzecia Kuzynka”, Rafał Kosik

Całkiem niedawno, może parę tygodni temu, bardzo mi się nudziło. Właśnie wtedy zadzwonił telefon, była to moja kuzynka, która powiedziała, że ma dla mnie ciekawą książkę. Tytuł tej książki to ,,Felix, Net i Nika oraz Trzecia Kuzynka”. Autorem jest Rafał Kosik.

Książka ta jest tylko częścią fantastycznej serii pt: ,,Felix, Net i Nika”. Książka jest o tym, jak nastolatkowie przyjeżdżają na ferie do pensjonatu ,,Trzy Kuzynki”, jednak w tym pensjonacie dzieją się różne dziwne rzeczy. Książka ma charakter horrorystyczny. W języku tej książki są różne nazwy, ale są łatwe do zrozumienia, główni bohaterowie posługują się tak zwanym ,,slangiem młodzieżowym”, dużym udogodnieniem jest też to, iż na końcu strony są wyjaśnienia wszelkich trudnych słów. Akcja książki jest zmienna, raz wydarzenia mkną niczym rumak, a innym razem powoli wyjaśnia się wszystko. Według mnie najważniejsze wydarzenia są na końcu książki, kiedy ,,Trzecia Kuzynka” wychodzi z ukrycia, akcja gwałtownie sunie naprzód. Mimo, że w tytule ,,Nika” jest napisana na końcu, to w tej książce ona zwraca największą uwagę. To ona od początku mówiła, że z tym pensjonatem jest coś nie tak. Według mnie to ona miała największy wpływ na przebieg wydarzeń.
Podsumowując.... książka ta jest bardzo fajna, wnioskuję to po tym, że autor idealnie wczuł się w tych nastolatków z Warszawy, wiedział doskonale, co chce napisać, bo od początku miał gotowy plan. Mnie ta książka, podoba się dlatego, że mogą ja czytać osoby w różnym wieku i o różnych upodobaniach.

Gabriela Frydrych, klasa 6b (2013/2014)

 

,,Hobbit”, Jon Ronald Reul Tolkien

Ta książka trafiła do menie tak, że słyszałem o niej od kolegów. Od razu jak wróciłem ze szkoły to pojechałem do Myślenic. I ją kupiłem w empiku.

Tematem książki jest wiele przygód Hobbita, 14 krasnoludów i jednego czarodzieja, którzy przemierzają krainę, by dojść do ,,Ereboru”, czyli samotnej góry, i ją odbić spod łap Smagła Straszliwego. Język tej książki nie jest najłatwiejszy, ale da się go zrozumieć i przeżyć te emocje. Nie wiem jak opisać akcję książki, bo nieraz jest przygoda za przygodą, a nieraz przygoda, cisza i znowu przygoda. Ważnym wydarzeniem jest, gdy Orkowie wyruszyli na wojnę. Moją uwagę przykuł Bombur. Bo to jest gruby krasnolud. Jest bardzo waleczny i śmieszny.

Ja tę książkę oceniam, na 5+, bo to naprawdę piękna książka i naprawdę ładna opowieść. Dlatego oceniam tak tę książkę, bo jej czytanie to piękne przygoda, wciąga, mi się bardzo podoba.

Patryk Kowal, klasa 6b, (2013/2014)

 

„Hobbit”, Ronald Reul Tolkien

Autorem książki pt. Hobbit jest Ronald Reul Tolkien. Ta książka trafiła w moje ręce przez kolegę Patryka. Opowiedział mi o niej dużo rzeczy, spodobała mi się i właśnie dlatego trafiła w moje ręce.

Tematem książki jest niezwykła przygoda 14 krasnoludów z czego 1 to Gandalf - jest on magikiem bardzo dużego wzrostu, a główny bohater, to Hobbit, a przywódcą ludu krasnoludów był król Thorin. A reszta to zwykłe krasnoludy. Język tej książki jest trudny, ale cechuje go to, że bardzo jest interesujący, zachęcający i da się go zrozumieć. Akcja książki jest bardzo zmienna. Na początku jest spokojna i łagodna, po chwili rozwija się szybko. Najważniejsze wydarzenie było, gdy potężna armia Orków wyruszyła na bitwę z krasnoludami. Moją uwagę zwróciło 3 bohaterów. Był to Gandalf, potężny magik, który zawsze wyciągał krasnoludów z poważnych problemów. Drugą postacią jest Hobbit - główny bohater książki, był bardzo mądry, życzliwy i pomysłowy. Trzecią postacią jest Thorin, który był wielkim królem  krasnoludów i królem całej wioski Erebor, był bardzo odważny.

Tę książkę oceniam bardzo dobrze i będę ją bardzo i miło wspominał. Niezwykle mnie wciągnęła i zaciekawiła.

Konrad Góralik, klasa 6b (2013/2014)

 

,,Narnia, lew, czarownica i stara szafa”, C.S.Lewis

Tematem mojej recenzji jest książka ,,Narnia, lew czarownica i stara szafa”. Autorem jest C.S.Lewis. Książka ta znalazła się w moich rękach, dlatego, że grałem w inspirowaną nią grę na komputerze, oglądałem także film, więc chciałem dowiedzieć się, jaka jest.

Książka ma temat walki dobra ze złem. Są w książce dwa światy: świat ludzi i Narnia w której żyją różne zmutowane stwory. Książka ma język łatwy i ciekawy. Akcja przebiega ciekawie jest wiele scen, w których było zagrożone życie. Według mnie najważniejszym wydarzeniem było to, jak Czarownica napadła wraz ze swoją armią na Aslana. Przywiązali go do kamiennego stołu i go zabili, ale on ożył. Aslan to bohater, który zwrócił moją szczególną uwagę, ponieważ on zmienił zimę na wiosnę, uratował wielką walkę Piotra z armią Białej Czarownicy.

Książkę tę oceniam na bardzo dobry, ponieważ jest to książka, jaką lubię, jest w niej dużo drastycznych momentów, są momenty zawahań, w których nie wiesz, co się stanie, jest łatwa do czytania, ponieważ nie ma słów, które są wymyślone.

Łukasz Kisiel, klasa 6b (2013/2014)

 

,,Narnia, lew, czarownica i stara szafa”, C.S.Lewis

Ta książka trafiła do mnie, kiedy mieliśmy przynieść książkę do  projektu [kupiłem ją w empiku].

Tematem książki jest stara i nowa Narnia. Przygoda zaczyna się, gdy książę Kaspian przybywa do Narni, by uchronić ją przed ludem Termarów. Zdobywa ich zaufanie i próbuje wezwać Aslana (króla Narni - lwa).

Jednak przybywają Książę Piotr, Zuzanna, Edmund i Łucja ze świata ludzi. Kiedy przybywają, walczą z Kaspianem i całą Narnią przeciwko Mirażowi, królowi Termanczyków. Książkę dobrze się czyta. Jest ciekawa, ponieważ ma wiele zwrotów akcji. Według mnie ważnym wydarzeniem było to, kiedy król Piotr i Miraz stoczyli wojnę. Szczególnie zwróciła moją uwagę Łucja, która ciągle wierzyła, że Aslan przyjdzie.

Tę książkę oceniam jako dobrą ponieważ: można się nią zaciekawić, fajne są tam przygody i jest to książka fantasy.

Kamil Szczeciński, klasa 6a

 

„Kroniki Archeo – Skarb Atlantów”, Agnieszka Stelmaszyk

Autorką książki pod tytułem „Kroniki Archeo – Skarb Atlantów” jest Agnieszka Stelmaszyk. Ta książka trafiła w moje ręce poprzez to, że pojechałem do biblioteki na strażnicy.

Tematem książki jest skarb Posejdona, którego szukają dzieci: Jim, Martin, Mary Jane, Ania, Bartek i Klejto. Jest też poszukiwacz Midas - Profesor Flemming. Język tej książki jest prosty, wszystko jest wyjaśnione, kim był np: Posejdon. Akcja książki przebiega szybko, bo po jednym temacie ze strony dobra jest od razu strona zła, aż spotykają się obydwie strony. Według mnie najważniejsze wydarzenie było, gdy odnajdują skarb w jaskini. Moją uwagę najbardziej przyciągnął Bartek, który odnajduje skarb Atlantów w jaskini i ledwo uchodzi z niej z życiem i podkochuje się w Greczynce Klejto przez cała wyprawę.

Ta książka podoba mi się dlatego, że akcja szybko przebiega, są obecne i dobro i zło, i dlatego, że książka kończy się szczęśliwie.

Wielka Przygoda, duże tajemnice - takie książki kupujcie nam rodzice ! :)

Marcin Kurowski, klasa 6a

„Świat Wiedzy” - czasopismo

Chciałbym zrecenzować miesięcznik „Świat Wiedzy”. Trafił on do mnie poprzez reklamę.

Tematem czasopisma są ciekawostki świata od nowinek technologicznych po scenariusze możliwych katastrof. Język czasopisma jest pośredni, nie za łatwy, nie za trudny, lecz małe dziecko prawdopodobnie miałoby problem. Szata graficzna czasopisma jest bardzo ładna robi wrażenie chaotycznej lecz wcale taka nie jest. Czasem jedna strona jest jakby rozmazana co odbiera komfort czytania. Treść czasopisma składa się z ciekawostek. Niektóre są większe a inne mniejsze, niektóre zajmują mniej niż jedną stronę. Gazeta zawiera także stałe rubryki takie jak „Pytania i odpowiedzi” czy „Nowości i ciekawostki”.

Czasopismo jest bardzo interesujące i bardzo go lubię, ponieważ ma dużo stron, zawiera moje ulubione stałe rubryki i nie jest za drogie.

Dawid Kusina, klasa 6b (2013/2014)       

''Najgorsza rzecz, jaką zrobiła'', Alice Kuipers

''Najgorsza rzecz, jaką zrobiła'' to subtelna, piękna proza o przeżywaniu żałoby i o tym, że nawet za niebem zaciągniętym burzowymi chmurami kryje się czysty horyzont. Jej autorem jest Alice Kuipers. Dokładnie 23.04.2014.r. Poszłam do biblioteki na strażnicy. Akurat ta książka była trochę inna od pozostałych, wiec wzięłam ją (wypożyczyłam).

Tematem książki jest to, że Sophie w dramatycznych okolicznościach traci starszą siostrę Emily. Była przy jej śmierci i czuje się winna - tak bardzo winna, że nie może spać, jeść ani myśleć. Jak poskładać własne życie, które nagle stało się niezrozumiałe i obce, rozpadło się na kawałki? Jak odnaleźć wspólny język z matką, dla której Emily była – a przynajmniej tak uważa Sophie- najważniejszą osobą na świecie? I co właściwie zaszło tamtego przerażającego lata? Język tej książki jest prawie zwyczajny cechuje się tym, że mogą go zrozumieć tylko dziewczyny (nastolatki). Akcja książki się zmienia przy każdej sytuacji. Ważnym wydarzeniem dla mnie wybuch. Moją uwagę szczególnie zwróciła mama Emily i Sophie.

Oceniam tę książkę bardzo dobrze dlatego, że jest bardzo ciekawa. Można się wczuć w rolę jakiegoś bohatera. Można się po prostu przy niej rozpłakać.     

Dominika Pająk, klasa 6b (2013/2014)

,,Bitwa o Skandię”, John Flanagan

John Flanagan napisał bardzo ciekawą serię powieści młodzieżowych. Książka „Zwiadowcy”, księga czwarta ,,Bitwa o Skandię”, trafiła do mnie, gdy w poszukiwaniu nowej lektury po prostu ją zauważyłam . Była ona koloru zielono-czarnego. Zaciekawiła mnie. Wyjęłam ją z półki i spytałam P. bibliotekarkę, co to za książka.

Tematem tej książki jest, a raczej są przygody młodego zwiadowcy Willa, który został zabrany na naukę do Halta, (doświadczonego zwiadowcy). Przez całą serię Will zdobywa nowych przyjaciół oraz nazwisko. Nikt nie znał nazwiska jego ojca, został przygarnięty przez Barona Amestara, razem z piątką przyjaciół. Język książki cechuje się trudnym słownictwem, jakby poetyckim. Małe dziecko np. 7-9 letnie mogłoby nie zrozumieć niektórych wyrażeń. Akcja książki przebiega momentami dosyć wolno lecz zmiennie, a momentami szybko. Najważniejsze wydarzenie według mnie to, kiedy Will, Halt, Evanlyn, Horace, Skirl Erak i Skandianie pokonują w walce okrutnych temudżeinów. To właśnie główny bohater Will zwrócił moją uwagę. Jego wola, wierność przyjaciołom, zdolności w strzelania z łuku oraz w rzucaniu nożami i ta jego skrytość najbardziej mnie zaciekawiły.

Oceniam tę książkę tak jak na to zasługuje. Jest to druga, a raczej trzecia seria najlepszych powieści fantastycznych, jaką w życiu przeczytałam. Znajdują się tam elementy, które właśnie mnie interesują. Skrytość i tajemnica, która udziela się mi po przeczytaniu książki. Mam nadzieję, że i innym spragnionym wrażeń i kochającym tajemnice czytelnikom także się ona spodoba.

Gabriela Róg, klasa 6b (2013/2014)

„Magiczne Drzewo - Olbrzym”, Andrzej Maleszka

Książkę pod tytułem „Magiczne Drzewo - Olbrzym” napisał Andrzej Maleszka. Ta książka trafiła w moje ręce w następujący sposób: któregoś dnia poszedłem do biblioteki, o książkę poprosiłem panią Monikę, prosiłem o jakąś krótką fajną książkę, wtedy pani wyciągnęła tę książkę i ją wypożyczyłem.

Tematem książki „Magiczne drzewo-olbrzym” jest poszukiwanie magicznego przedmiotu, ponieważ czerwone krzesło zostało zniszczone. A główny bohater Kuki był winny 5 milionów złotych za zniszczenie szkoły (te oskarżenia były niesłuszne, bo naprawdę szkołę zniszczył potwór). Więc Kuki wraz z przyjaciółmi poszli szukać nowego magicznego przedmiotu.

W książce są trochę niezrozumiałe słowa. Ale została napisana w Polsce przez polskiego autora i reżysera filmu w jednej osobie. W książce akcja jest żywa, fajna i bardzo prosta. Cały czas dzieje się coś nowego i w innym miejscu niż dotąd. Według mnie jednym z najważniejszych wydarzeń jest to, gdy czerwone krzesło zostaje zniszczone przez potwora. Ale równie ważnym wydarzaniem było, kiedy odnaleźli magiczny przedmiot.

Moją uwagę zwrócił główny bohater Kuki - wiedział jak używać magicznego krzesła. Miał około 10 – 12 lat. Nosi duże okrągłe okulary. On był właścicielem czerwonego krzesła.

Według mnie książka „Magiczne Drzewo - Olbrzym” jest super fajna: działo się tam wiele ciekawych rzeczy, akcja nie stała w miejscu, cały czas działo się coś innego i jest duża czcionka.

Przeczytajcie książkę „Magiczne Drzewo - Olbrzym” super książka, super akcja.

Mateusz Furgała, klasa 6a

„Koszmarny Karolek pisze list”, Francesca Simon

Książka, którą przeczytałam, nosi tytuł „Koszmarny Karolek pisze list”. Napisała ją Francesca Simon. Tę książkę wypożyczyłam w bibliotece publicznej w Jaworniku.

Tematem książki są przygody niegrzecznego chłopca - Koszmarnego Karolka. Język książki jest zabawny, ponieważ są w nim różne, śmieszne przezwiska np. Wredna Wandzia, Jędzowata Jadzia. Akcja książki przebiega spokojnie. W tej książce nie ma ważnych wydarzeń. Moją uwagę szczególnie zwrócił Koszmarny Karolek, ponieważ ma wspaniałe, zabawne pomysły. „Koszmarny Karolek pisze list” to książka dla osób, które lubią się pośmiać. Karolek ma wiele śmiesznych pomysłów, ale najbardziej podobał mi się opisany w tej książce.

Uważam, że książka jest bardzo ciekawa i śmieszna. Zachęcam do jej przeczytania. Koszmarny Karolek i jego przyjaciele to bardzo fajne postacie, które warto poznać.

Weronika Polewka, klasa 5a

 

„Igrzyska Śmierci : w Pierścieniu Ognia”, Suzanne Collins

Tematem mojego opisu jest książka „Igrzyska Śmierci: w Pierścieniu Ognia” autorki Suzanne Colins. Tę książkę polecił mi kolega.

Książka należy do literatury s-f. Jest bardziej dla młodzieży. Jej słownictwo jest dość trudne. Cała akcja rozgrywa się w dalekiej przyszłości w Panem, w państwie totalitarnym. W całym  kraju jest 12 dystryktów i 13 sekretny. W Panem co roku odbywają się Głodowe Igrzyska. Z  każdego dystryktu są 2-aj reprezentanci. Katniss Everdeen jest główna bohaterką. Według mnie najważniejszym wydarzeniem było, gdy Katniss strzelała z łuku w kopułę. Najbardziej moją uwagę przykuła Katniss Everdeen., ponieważ bardzo dobrze strzela z łuku i nie lubi zabijać ludzi. Zabija kiedy musi.

Książka ta bardzo mi się podoba ponieważ, było dużo zwrotów akcji. Traktuje także o sztuce przetrwania. Jest w niej ukazana wartość ścisłej współpracy. Książkę tę oceniam jako bardzo dobrą.

Łukasz Szlachetka, klasa 6b (2013/2014)

„Przygody Filipka”, Katarzyna Terechowicz i Wojciech Cesarz

Gdy już siedziałam i rozmyślałam, co mogłabym przeczytać, przypomniałam  sobie, że na mojej szafie leży zakurzona książka, która nosi tytuł „Przygody Filipka”, a napisali ją Katarzyna Terechowicz i Wojciech Cesarz, którzy są wybitnymi pisarzami.

Ta książka opowiada o tym, że w życiu są trudne chwile, ale warto się piąć i być ciekawym życia i poznawać nowych ludzi. W ciągu jednego dnia może zmienić się wszystko. Taka przygoda spotkała Filipka. Filipek zupełnie niespodziewanie ma spędzić wakacje i najbliższy rok na wsi.  Dla Filipka jest to trudne, bo mieszka w wielkim mieście i jest przywiązany  do swojej ukochanej i najdroższej mamy, która pewnego dnia informuje go o tym, że musi go opuścić. Ale obiecuje, że niebawem wróci. Filipek wprowadza się do swojej cioci Idy i wujka Ernesta, którzy mają syna Franka i psa Melona. Dowiaduje się, że jest wprost stworzony do życia w wielkim domu i uwielbia poczucie wolności i niezależności, jakie daje człowiekowi obcowanie z przyrodą. Filipek ze swoim kuzynem Frankiem, szukają skarbów,  ratują
z opresji czarownicę, tropią kłusowników, jadą na upiorny piknik, podejmują pierwszą
w życiu pracę, organizują w Brzozowej Górze drużynę piłkarską. Według mnie najważniejszym wydarzenie jest, gdy odbywa się piknik, a chłopcy zapraszają swoje koleżanki, w których się kochają. Ale niestety na piknik przychodzi niespodziewana osoba, która psuje wszystko. Najlepszym bohaterem jest główny bohater - Filipek, który uczy się wielu rzeczy i zapoznaje się z przyjaciółmi. Książka jest zrozumiała i mogliby wszyscy ją przeczytać, a także zachęcić innych do jej przeczytania.

Uważam, że ta książka jest najciekawsza, jaką czytałam. Jest bardzo przygodowa, opowiada o życiu i zawieraniu przyjaźni.

Karolina Sentysz, klasa 6b (2013/2014)

„Justin Bieber – dopiero się rozkręcam’’, Justin Bieber

Gdy się nudzę, często nie wiem, co mam robić.  Często pytam mamę, co mam robić ona odpowiada: posprzątaj swój pokój. Przecież nie będę sprzątać pokoju codziennie.
Moja koleżanka Karolina poleciła mi, bym w czasie nudy poczytała sobie książkę. Postanowiłam jej posłuchać i prawie nadarzyła się okazja. Wraz z mamą pojechałam do empiku i tam ją kupiłam. Tak bardzo się cieszyłam, że ją mam. Gdy wyszłam ze sklepu krzyknęłam „mam ją’’.   Autorem książki jest Justin Bieber, a nosi ona tytuł „Dopiero się rozkręcam’’. Wybrałam tę książkę, ponieważ od 2 lat jestem Belieber.
W tej książce poznajemy życie Justina i jego trasy koncertowe od Tel Awiw po Tokio. Są także bardzo ważne wydarzenia z życia Justina, fanów, jego rodziny. Akcja książki przebiega dość szybko, raz Justin (1 sierpnia) jest w Tokio, a 3 sierpnia w Nowym Jorku. Jak dla mnie najważniejszym wydarzeniem były 18 urodziny Justina. Justin odbył je w Los Angeles Kalifornia 1 marca 2012 z rodziną i znajomym. Ta książka ma tylko jednego bohatera Justina, bo to biografia.

Oceniam tę książkę bardzo, bardzo dobrze, gdyż uważam, że jest ona bardzo wyrazista i jej język zrozumie tylko prawdziwa Belieber. Często myślę o wydarzeniach z tej książki i układam je w całość, są takie realistyczne. Polecam, by przeczytać tę książkę, wtedy dowiecie się więcej o życiu Justina i o jego rodzinie i fanach.

Dominika Uchacz, klasa 6b (2013/2014)

„Ośmioro małych, dwoje dużych i ciężarówka”, Anne Cath-Vestly

Autorem książki pt.: „Ośmioro małych, dwoje dużych i ciężarówka” jest Anne Cath-Vestly.

Ta książka trafiła w moje ręce, ponieważ mój tata znał ją i mówił, że jest bardzo fajna i spokojna.

Tematem książki są przygody - mama, tata i ośmioro dzieci jadą do Los Angeles ciężarówką. Język książki jest nawet łatwy. Bohaterowie się rozumieją. Cechuje się tym, że jest bardzo ciekawa. Zachęciła mnie i przeczytałam ją do końca. Inna książka czegoś takiego nie ma. Akcja książki przebiega bardzo spokojnie, miło i wesoło. Wydarzenie, które było dla mnie ważne to, jak Ben poznał pewną dziewczynę, która się nazywała Eliza. Ben się w niej zakochał i zaprosił ją do parku na spacer i dał jej bukiet róż. Moją uwagę zwróciła bohaterka Mery, ponieważ ona była bardzo sympatyczna i wszystkim chciała pomagać.

Tę książkę oceniam bardzo dobrze, ponieważ może być lekturą szkolną, ma ona w sobie to coś, czyli jest bardzo ciekawa, jest również bardzo fajna. Mama, tata i dzieci byli naprawdę spokojni, mili i bardzo sympatyczni.

Magdalena Światłoń, klasa 6b (2013/2014)

,,Nowe przygody Mikołajka”, Jean-Jakiem Sempe i Gilberte Goscinny

Książka pt.: ,,Nowe przygody Mikołajka” została napisana przez Jean-Jakiem Sempe i Gilberte Goscinny. Dostałam ją od starszej siostry, i od razu się w niej zakochałam.

Tematem tej książki jest Mikołajek, który (niechcący) ciągle wpada w kłopoty. Książka została napisana po francusku, ale ja ją czytam przetłumaczoną na język polski. Książka jest bardzo ciekawa.  Mieści się w niej aż 10 rozdziałów, a każdy z nich ma po 8 krótkich i zabawnych historyjek. Dodatkowo można jeszcze przeczytać biografię autorów. Główny bohater – Mikołajek – ma wielu kolegów, ciekawych sąsiadów, rodziców, babcią (Bunię) i rzecz jasna Jadwinię, dziewczynkę w wieku Mikołajka, który stracił dla niej głowę. Główny bohater cały czas wpada w kłopoty, chociaż stara się tego uniknąć. Cała książka opowiada tylko o tym, ale zapewniam – nie przynudza. Nie było najważniejszego wydarzenia. Wszystko, co się działo, było równie zabawne, choć warto wymienić rozdział ,,Plask! Plask!”, w którym mama szuka Mikołajka w wannie. Najbardziej zwróciłam uwagę na pana Blédurt, sąsiada Mikołajka. Właściwie nie wiem dlaczego.   :)))

Książka była bardzo fajna i dostarczyła mi wiele wrażeń. Oceniam ją celująco, ponieważ wyróżnia się na półkach, została stworzona dla zabawy, z przyjemności i można ją czytać w kółko.

PRZECZYTAJ JĄ!  C:\Users\Witold\Desktop\ba0e8e967b7b8baa12986028f82d716c.png

Joanna Jawańska, klasa 6b (2013/2014)

 

„Koszmarna księga koszmarnego Karolka”, Francesca Simon

Książkę pt,, Koszmarna księga koszmarnego Karolka’’ napisała Francesca  Simon. Tę książkę kupiła mi mama.

Tematem książki jest koszmarny Karolek. Język jest śmieszny. Akcja książki przebiega w sali w, której Karolek się uczy i na podwórku.  W koszmarnym Karolku nie było ważnych wydarzeń. Moją szczególną  uwagę zwrócił Karolek, który postanowił wykurzyć nowego nauczyciela z sali za piłkę swojego przyjaciela. Nie udawało mu się to, więc poprosił swojego brata, by położył się na trawie i ściągnął buty.

Ja bardzo lubię tę książkę. Jest w niej wiele śmiesznych rzeczy. Miło przeczytać tę książkę i się w niektórych momentach pośmiać.

Agnieszka Dąbrowa, klasa 5a

„Kroniki Spiderwick” księga druga „Kamienne OkO”, Tonny Diterlizzyi i Holly Black

Na moje dziesiąte urodziny dostałem od babci pięć książek z serii „Kroniki Spiderwick”. Autorami tej książki są Tony Diterlizzi i Holly Black. Z tych wszystkich książek najbardziej spodobała mi się księga druga „Kamienne OkO”, dzisiaj ją zrecenzuję.

Tematem książki jest poznawanie tajemniczego świata stworzeń fantastycznych przez trójkę bohaterów: Jareda Grace, Simona Grace i Malory Grace. W tej części spotykają się z goblinami, hoboglinem i trollem. Książka ma prosty i klarowny język oprócz niektórych nazw bohaterów i słów wymyślonych przez pewnego hoboglina. Akcja  książki  jest dość wartka, lecz nie za bardzo. Każda książka z tej serii jest ze sobą powiązana, jedna akcja ciągnie się przez całą książkę, która trzeba przyznać nie jest zbyt długa, bo ma zaledwie 122 strony (jedna część oczywiście). Według mnie bardzo ważnym wydarzeniem było uwolnienie Simona i hoboglina zwanego Kwikołkiem, przez Jareda i Malory, z rąk goblinów Mulgarta. Moją uwagę szczególnie zwrócił Kwikołek- hoboglina schwytany i zamknięty  przez gobliny za… no sami się przekonacie, czytając tę książkę, Jared uwolnił go z klatki. Później Kwikołek odwrócił uwagę goblinów, by Jared mógł zejść z drzewa. Kwikołek urodził się bez zębów, wiec zaczął zabierać dzieciom mleczaki, Kwikołek wymyśla też różne śmieszne słowa.        

Według mnie książka ta jest bardzo ciekawa choć krótka. Uznaję tę książkę z bardzo fajną, ponieważ opowiada ciekawą historię, są w niej śmieszne fragmenty oraz lubię fantastyczne książki. Polecam ją bardzo.                                              

Maciej Nowików, klasa 6b (2013/2014)